Archive for Styczeń, 2014

Fenerbahce pokonane na wyjeździe, ale finał dla Turków

Sty
26

To był przepiękny mecz, scenariuszem przypominający spotkanie w Tarnobrzegu, jednak z odmiennym finałem. Niestety żaden z zespołów nie był na końcu całkowicie zadowolony. KTS ZAMEK-SPAR pokonał wreszcie tureckiego giganta, ale bilansem setów odpadł z dalszej rywalizacji. Fenerbahce musiało natomiast przełknąć łyżkę dziegciu ulegając przed własną publicznością kopciuszkowi z Polski.

Historyczne zwycięstwo nad Fenerbahce nie dało awansu

Historyczne zwycięstwo nad Fenerbahce nie dało awansu

Plan Zbigniewa Nęcka sprawdził się i kombinacje z ustawieniem tak, aby mecz zakończył się wynikiem 3:1 były trafione, ale… znów jednak zabrakło szczęścia. Napięcia nie wytrzymała Renata Strbikova, której przyszło walczyć z Cheng I-Ching. Tarnobrzeżanka w poprzednim spotkaniu zagrała doskonale, a tym razem z emocjami poradziła sobie dopiero na początku trzeciego seta. I to też nie do końca. Zaczęła grać odważniej spychając rywalkę do defensywy. Prowadziła już nawet  8:4, niestety ponownie wróciła do pasywnej gry. Cheng wyrównała i w decydujących piłkach grała jak maszyna dając gospodarzom punkt na wagę awansu.

W pozostałych dwóch meczach tarnobrzeżanki pokazały prawdziwie sportowy charakter i nie poddały meczu. Rewanż na Pawłowicz wzięła po przedziwnym pojedynku Han Ying. – Od zera do bohatera. Od nastawienia: „nie mam szans”,  „jak to niby mam wygrać?” po błyskotliwą taktykę. Ying grała świetnie, szkoda, że ja zawaliłam – mówiła Renata Strbikova. Ostatni, zwycięski punkt po dobrej grze zapewniła Zamkowi-SPAR Jia Jun.

– Szkoda, bo mieliśmy szansę. Innego znaczenia nabiera porażka w Tarnobrzegu, teraz musieliśmy ryzykować i prawie się udało. Nie załamujemy się, przecież to nasz debiutancki sezon w Lidze Mistrzów, a jesteśmy w półfinale! Musimy zostawić jakieś cele na następny sezon – dodaje Zbigniew Nęcek.

Wyniki:

Pawłowicz – Jia Jun3:0 (5, 5, 7),
Hu Melek -Han Ying 3:0 (-7, -9, -7),
Chen I – Ching – Strbikova 3:0 (2, 9, 10),
Pawłowicz-Han Ying 2:3 (5, 6, -6, -9, -8),
Hu Melek- Jia Jun 2:3 (-9, -10, 12, 2, -6).

LM: Jutro rano do Stambułu

Sty
24

Pozostało już niewiele czasu do rewanżowego spotkania w półfinale Ligi Mistrzyń, ale tarnobrzeżanki ostatnie szlify formy mają za sobą. – Przez ostatni tydzień dużo czasu poświęciłam grze przeciw obronie, aby jak najlepiej przygotować się do starcia z Wiktorią Pawłowicz. Oglądałam jej poprzednie mecze i nawet dokładnie rozpisałam taktykę na kartce, aby pod wpływem emocji nic mi się w tej głowie nie pozmieniało. Normalnie nigdy tego nie robię, ale teraz chce, aby mi się to wyryło w pamięci, bo kilka taktycznie źle zagranych piłek może zdecydować o wyniku – mówi Czeszka Renata Strbikova.

Kibice Zamku-SPAR mają prawo do niepokoju przed rewanżem z Fenerbahce

Kibice Zamku-SPAR mają prawo do niepokoju przed rewanżem z Fenerbahce

Fenerbahce u siebie w domu będzie jeszcze trudniejsze do pokonania. Pomijając już warunki panujące w hali, to najprawdopodobniej do zdrowia wróciła już Turczynka Hu Melek, która w Tarnobrzegu nabawiła się kontuzji pleców i nie wystąpiła w spotkaniu. Podopieczne Zbigniewa Nęcka nie wspominają za dobrze konfrontacji z tą zawodniczką, zwłaszcza jej umiejętności gry przeciw defensywie wzbudzały spory respekt u Li Qian i Han Ying. Obie zresztą z nią przegrały. – Musimy zaryzykować w Turcji, zwycięstwo 3:2 nic nam nie daje, bo Fenerbahce ma bardzo dobry bilans setów. Pod względem siły gry oni naprawdę są faworytem, ale w końcu szczęście mogłoby sie uśmiechnąć do nas i po trzech porażkach moglibyśmy ich w końcu ograć – dodaje trener Zbigniew Nęcek.

Początek niedzielnego spotkania o godz. 14.30 lokalnego czasu (13.30 polskiego).

Fair play, ale bez seta. Zamek-SPAR – Optima Lublin 3:0

Sty
22

Beniaminek z Lublina nie miał zbyt wielu argumentów, aby zestresować mistrza Polski. Przed bardzo trudnym zadaniem stanęła Sylwia Pawlak i chociąż zaczęła z Jia Jun dość obiecująco od prowadzenia 3:0, ale po trzech minutach tarnobrzeżanka już rozmawiała po wygranym 11:3 secie z trenerem Zbigniewem Nęckiem. W kolejnych dwóch młoda Lublinianka odebrała dość ostrą lekcję od byłej reprezentantki Chin.

Z całej trójki jedynie Renata Gumula, kapitan i trener w jednej osobie, była blisko wygrania honorowego seta, a być może i całej partii z Kingą Stefańską. Gumula w końcówce odrobiła dwupunktową stratę i wyszła na prowadzenie 10:9. Tarnobrzeżanka źle odebrała serwis, ale lublinianka przy próbie dosięgnięcia piłki oparła się o stół i dopiero zbiła zdobywając punkt. Stefańska zwróciła uwagę na nieprzepisowe zagranie, ale sędzia nie zauważył i zaliczył punkt Gumuli. – Położyłam rakietkę na stole, poszłam po ręcznik i odwróciłam się do trenera, bo nie miałam zamiaru kłócić się  o tę piłkę, ale wówczas usłyszałam szmery wśród publiczności i ze zdziwieniem zauważyłam, że wynik został skorygowany za sprawą Renaty, która przyznała, że dotknęła stołu – mówi Stefańska.

Ten gest fair play kosztował zawodniczkę gości utratę seta, bo kapitan Zamku-SPAR śpiewająco wykorzystała daną jej szansę i kolejna odsłona ewidentnie była efektem zaistniałej sytuacji. W trzecim secie Gumula jeszcze poskładała grę na tyle, aby objąć prowadzenie 5:0, jednak Stefańska nie odpuściła i mozolnie odrabiała straty. Na tyle zapamiętała się w gonieniu rywalki, że po chwili prowadziła 9:5 i po chwili dorzuciła drugi punkt dla swojej drużyny.

Bez większych emocji przebiegał trzeci pojedynek pomiędzy Roksaną Załomską, a byłą zawodniczką KTS-u Pauliną Krzysiek. Przeciwniczka tarnobrzeżanki tylko w trzecim secie uzyskała niewielką przewagę, ale Załomska uspokoiła grę i w spokoju zdobyła decydujące punkty.

Jia Jun – Sylwia Pawlak 3:0 (3, 5, 3),
Kinga Stefańska – Renata Gumula 3:0 (11, 1, 7),
Roksana Załomska – Paulina Krzysiek 3:0 (2, 4, 9).

KTS Optima Lublin na początek drugiej rundy

Sty
21

Po przerwie świąteczno-noworocznej będzie to pierwsze spotkanie Zamku-SPAR w rozgrywkach ligowych. Rywalkom nie wiodło się najlepiej w pierwszej rudndzie i zajmują aktualnie ostatnie miejsce w tabeli. Mecz odbędzie się w hali MOSiR w Tarnobrzegu, ale w mniejszej sali nr 129. Początek o godz. 18.

Niesamowicie blisko sensacji. Pawłowicz jak u siebie w domu. KTS – Fenerbahçe 2:3

Sty
18

KTS Zamek SPAR Tarnobrzeg miał zwycięstwo na wyciągnięcie ręki w pierwszym półfinałowym spotkaniu Ligi Mistrzyń z Fenerbahce Istanbul, ale szansy niestety nie wykorzystał. Wiktoria Pawłowicz ponownie zdobyła z tarnobrzeżankami komplet punktów. – Taka szkoda, taka szkoda – powtarzała jeszcze długo po meczu fenomenalnie spisująca się tego wieczoru Renata Strbikova.

Liga Mistrzyń 2014 półfinał Fenerbahce Stambuł

Liga Mistrzyń 2014
półfinał z Fenerbahce Stambuł 

 

Tarnobrzeżanki po trzech spotkaniach nieoczekiwanie prowadziły z podwójnym zwycięzcą Pucharu ETTU 2:1 i sensacja wisiała w powietrzu. Zwłaszcza, że do stołu podeszły defensorki Han Ying i Wiktoria Pawłowicz. Niemiecka Chinka jesienią podczas mistzostw Europy pokonała reprezentantkę Białorusi w siedmiosetowej batalii, a w zasadzie ukradła jej zwycięstwo broniąc w końcówce kilka piłek meczowych. – Wika długo nie mogła zapomnieć o tej porażce, ciągle analizowała, jak mogła przegrać z Ying, skoro siła rażenia jej ataku była co najmniej dwukrotnie większa – opowiadała Strbikova.

Zadrę z mistrzostw było widać aż zanadto dobrze. Determinacja zawodniczki Fenerbahce już na początku zmusiła kibiców do zweryfikowania poglądów i odrzucenia hipotez o tremie Pawłowicz. Han Ying przespała swoją szansę już w pierwszym secie przy prowadzeniu 7:4. Wówczas po niezwykłej wymianie zepsuła loba. Jej rywalka nie była nawet w stanie dobiec do piłki a tarnobrzeżanka zasmeczowała obok stołu. – Głupio mi to mówić, ale ta jedna akcja zdecydowała o całym przebiegu spotkania. Byłam tak zdegustowana, tak rozkojarzona, że zamiast 8:4 zrobiło się 7:5 i rywalka uczepiła się tej nikłej szansy przeze mnie, że nie mogłam się pozbierać. Później powtórzyłam ten sam błąd w drugim secie i zmarnowałam prowadzenie. Przepraszam – mówiła Han Yin, dla której była to pierwsza porażka w tej edycji Ligi Mistrzów.

pavlovich_pesotska

W decydującym pojedynku Rita Piesocka zatarła złe wrażenie z pierwszego meczu z Pawłowicz i z Elizabetą Samarą walczyła pięknie. Zostawiła przy stole całe serce i ponownie wprawiła kibiców w euforię, gdy w trzecim secie obroniła aż pięć kolejnych piłek meczowych. Szczęście jednak nie dopisywało tarnobrzeżankom. Samara wyszła z opresji po raz pierwszy i to ona potrzebowała do zwycięstwa już tylko seta. Zdenerwowana Piesocka szybko wyrównała i ponownie przywróciła swojej drużynie nadzieję na wygraną, gdy w piątej odsłonie niespodziewanie objęła prowadzenie 8:5. Nie wystarczyło jednak ani to. Przy stanie 8:6 zepsuła serwis i nerwy zaczęły się od początku, ale happy end nie był pisany KTS-owi.

– Żałuję tej porażki, ale stworzyliśmy fantastyczne widowisko. Turcy są zdecydowanym faworytem, jednak musieli się w Tarnobrzegu mocno napracować. Chcieliśmy jak najbardziej utrudnić im życie i to się udało, jednak niedosyt pozostaje – mówił trener Zbigniew Nęcek. Szkoleniowiec Fenerbahce dodał, iż po raz pierwszy w historii spotkań z Zamkiem- SPAR bał się o końcowy wynik. -Po zwycięstwie Strbikovej z Chen I-Ching sytuacja była bardzo trudna, ale Wika uratowała mecz. W piątej partii już byłem spokojny, bo bilans setów mamy dużo korzystniejszy od Tarnobrzega – powiedział David Sargsyan.

Rewanż w Turcji za tydzień w niedzielę 26 stycznia.

fitneska

O atmosferę na meczu tym razem dbała

show court

FITNESKA

 

 

 

 

 

 

 

 

Han Ying – Elizabet Samara 3:1 (7, 3, -3, 3),
Margaryta  Piesocka – Wiktoria Pawłowicz  0:3 (-9, -2, -6),
Renata Strbikova – Cheng I-Ching 3:2 (8, -7, 4, -9, 6),
Han Ying – Wiktoria Pawłowicz  0:3 (-7, -8 -6),
Margaryta Piesocka – Elizabet Samara 2:3 (-4, 7, -10, 7, -12)

Oglądaj na żywo półfinał LM!

Sty
16

Po raz kolejny pragniemy wszystkim z Państwa umożliwić śledzenie na żywo tak ważnego meczu, dlatego będziemy transmitowali całe spotkanie za pośrednictwem telewizji internetowej laola1.tv. Serdecznie zapraszamy oglądania.

PÓŁFINAŁ LIGI MISTRZÓW 2013/14 

KTS Zamek SPAR – Fenerbahce Istanbul

„Zaleźć Turkom za skórę” – podejście pierwsze, piątek godz. 18.

Sty
14

Zaczyna się odliczanie do pierwszego meczu półfinałowego w Lidze Mistrzyń. Rywal doskonale znany – Fenerbahce Istambul, który w poprzednim sezonie bezdyskusyjnie wygrał Puchar Europejskiej Unii Tenisa Stołowego i na dodatek z Zamkiem w finale. Czy nastąpiły jakieś zmiany w szeregach tego obrzydliwie bogatego klubu? Owszem, Turcy dokoptowali do swojego gwiazdorskiego zespołu kolejne znaczące nazwisko – Cheng I-Ching z Tajwanu, która obok Wiktorii Pawłowicz, Hu Melek i Elizabety Samary ma jeden cel: zwyciężyć w Lidze Mistrzyń. – Fenerbahce to zespół kompletny, zbudowany z wszechstronnych zawodniczek, zróżnicowany stylowo. Jest wybitna defensorka Pawłowicz, leworęczna Samara, Hu z czopem i obustronny atak topspinowy  w osobie Cheng. Czego można więcej chcieć? To chyba marzenie każdego trenera, żeby mieć do dyspozycji tak urozmaicone zawodniczki i optymalnie dobierać skład do każdego spotkania. Na to może sobie pozwolić jednak tylko turecki klub, ale my chcemy jak najbardziej utrudnić im życie. Chcą wygrać Ligę? Proszę bardzo, jednak chciałbym, aby kosztowało ich to sporo zdrowia – mówi Zbigniew Nęcek, trener Zamku-SPAR.

Tarnobrzeżanki pierwsze spotkanie rozegrają przed własną publicznością i bardzo się z tego cieszą. – W tamtym roku najpierw graliśmy w Turcji i to był bardziej zacięty mecz niż rewanżowy w Tarnobrzegu. Może uda się nam sprawić niespodziankę? – zawadiacko dodaje Renata Strbikova.

Tradycyjnie kibice mogą liczyć na pozasportowe atrakcje i tym razem do walki będzie zagrzewał tarnobrzeski zespół Fitneska, który ma nadzieję wprowadzić wszystkich kibiców w bojowe nastroje. Początek pojedynku KTS – Fenerbahce o godz. 18. w hali MOSiR w Tarnobrzegu.