Archive for Maj, 2014

Tygodnik Nadwiślański i Marek Przybyłowicz o hecy z medalami

Maj
30

Tygodnik Nadwiślański zapytał pana Marka Przybyłowicza o bardzo unikatowe medale z tegorocznej dekoracji. Medale bez graweru, napisu, ani żadnego innego oznaczenia, które wskazywałoby,że są za zdobycie mistrzostwa Polski pod egidą Polskiego Związku Tenisa Stołowego.
Tygodnik Nadwislanski
tygodnik nadwiślański

Zepsuta waga, czyli mama Li Qian

Maj
29

źródło: http://www.rzeszow.sport.pl/sport-rzeszow/1,130161,15970049,Zepsuta_waga__czyli_mama_Li_Qian.html

W niedzielę miną dwa miesiące odkąd reprezentantka Polski i tenisistka stołowa Zamku-SPAR Tarnobrzeg Li Qian została mamą. W tym samym czasie jej drużynę czekają najważniejsze mecze w sezonie, bo decydujące o mistrzostwie Polski, a Qian po raz pierwszy od trzynastu lat nie będzie wspierała koleżanek
Jak skrajnie inne niż to, do czego się przyzwyczaiła, były ostatnie miesiące, opowiada już z uśmiechem. – Tego dziecka ogromnie pragnęliśmy z mężem Tian Zichao. Plan był taki, że on bardzo się postara, aby wykorzystać moją przerwę po igrzyskach w Londynie – wspomina Li Qian.
Nie udało się wówczas i „Mała” wróciła do grania na drugą część sezonu.
Li Tian i William

Ulubienica tarnobrzeskich kibiców z reguły zawsze stawia na swoim i niedługo po tym, jak odebrała medal za 22. tytuł mistrzowski, powiedziała w tajemnicy koleżankom z drużyny, że będzie mamą. – Dziewięć miesięcy bez treningów to była prawdziwa nuda. Musiałam zmienić myślenie, nawyki. Zawsze miałam słabość do słodyczy i nie do końca zdrowego jedzenia, a tu niestety trzeba było z tego wszystkiego zrezygnować, bo i tak apetyt miałam ogromny, a waga w domu się zepsuła i pokazywała przedziwne wartości. Jakbym nosiła małe słoniątko, a nie dziecko – mówi Qian. Całą ciążę mieszkała w Niemczech, gdzie gra jej mąż.

– Im bliżej było terminu, tym „Mała” bardziej się denerwowała. Cały czas pisała albo dzwoniła. Tydzień przed oznajmiła, że ona jednak się rozmyśliła i nie chce rodzić – opowiada Kinga Stefańska, z którą Qian utrzymuje najbliższe stosunki. Cały zespół żartował z „Małej”, ale mocno trzymał kciuki, żeby wszystko poszło zgodnie z planem. Nawet trener Zbigniew Nęcek ciągle dopytywał, czy już jest nowy członek KTS-u. Do Polski przylecieli rodzice Li Qian z Baoding, a jej tata bardzo się cieszył, że po blisko dziesięciu latach znowu jest w Polsce i spotkał trenera Nęcka.

– Poród był dla mnie straszny, nie tego się spodziewałam – wspomina Li Qian, która nie skrywa awersji do szpitali i medycyny. – Od pewnego momentu niewiele pamiętam, a potem od razu usnęłam i wszystko było jak za mgłą. Wiem tylko, że lekarze mówili do mnie po niemiecku, a ja w półśnie krzyczałam, żeby nie gadali w tym języku, a po angielsku. Potem zaczęłam po chińsku mówić to samo. Teraz się z tego śmieję, ale wtedy byłam przerażona – odtwarza tamte wydarzenia.

– Dopiero gdy przyjechaliśmy do domu, to odreagowałam i zaczęłam się cieszyć. Zwłaszcza że Willi był strasznie zabawny. Gdy tylko położyliśmy go na stole, żeby przewinąć i stanęliśmy nad nim w czwórkę, on na powitanie zrobił nam fontannę. Później nasiusiał sobie na głowę i nawet się nie rozpłakał. Wygląda, jakby cały czas się uśmiechał – dodaje Qian.

William TianMąż Li Qian z synem

Li Qian bardzo zależy na jak najszybszym powrocie do sportu, więc w domu szybko nastąpił podział obowiązków. Ona sama ma karmić i dbać o syna oraz o siebie, mąż chodzi do pracy i jest zaopatrzeniowcem, czyli po prostu robi olbrzymie zakupy dla czterech i pół osoby, mama Qian gotuje i sprząta, a tata jej pomaga, ale przede wszystkim zajmuje się Williamem. Wszyscy się śmieją, że należą do drużyny William i współpracują jak w zegarku.

Pierwsze dwa tygodnie były dla młodej mamy najtrudniejsze. – Nie mogłam spać, bo co dwie godziny karmiłam malutkiego i zanim zasnęłam, to już budziło mnie: „łaaa-łaaa-łaaa” – nie wiedziałam, jak się nazywam – opowiada nadal trochę zszokowana. Qian przyzwyczajona do sportowego trybu życia i porządnej porcji snu wyglądała jak cień samej siebie. Niedługo po porodzie jej mąż spotkał się z trenerem i Kingą Stefańską podczas turnieju w Magdeburgu i mówił, że Lili nie śpi prawie tydzień, a jedynie ucina sobie krótkie drzemki i jest na skraju wyczerpania.

Teraz wszystko wróciło do normy. Już nie ma paniki: co zrobić, żeby on w końcu przestał płakać?! Co mu jest? Dlaczego nie może powiedzieć, czego potrzebuje?! Jak mu pomóc? Jak nie zrobić krzywdy? – Pierwszy miesiąc to był bardzo pouczający okres w moim życiu. Dobrze, że raz w tygodniu przychodziła opiekunka, bo w Niemczech jest przydzielana z urzędu. Ona na dodatek jest Polką, więc mogłyśmy rozmawiać po polsku. Uczyła mnie, jak powinnam postępować z maluszkiem. Niedługo zacznę chodzić do niej na ćwiczenia, bo moje ciało domaga się ruchu. Jestem już spokojniejsza, mam dystans do wszystkiego i cieszę się widząc, jak mój syn rośnie. Na początku Willi był podobny do ojca, a teraz wygląda zupełnie jak ja, gdy się urodziłam. Na szczęście, bo jestem ładniejsza od męża i lepiej, żeby William był podobny do mnie – kończy w żartach.

Pozdrowienia z Ostrawy

Maj
28

To już pożegnalne wideo Renaty. Obiecała, że nie zaniecha „reżyserki” przez wakacje. Tymczasem staremu sezonowi mówimy pa, pa.

Mistrzostwo Polski okiem Renaty

Maj
25

Jaśnie Panujący Zamek-SPAR. Dzień po…

Maj
25

Mistrz Polski Zamek-SPAR śrubuje rekord: 23. tytuł w historii, ósmy z rzędu i 57. meczów ligowych bez porażki – Zbigniew Nęcek stworzył nowy wymiar żeńskiego tenisa stołowego w Polsce.

Nadarzyn nie miał za wielu atutów, aby pokonać podopieczne Zbigniewa Nęcka i podobnie jak przed rokiem rywalizację w finale zakończył po dwóch spotkaniach. Po szybkim zwycięstwie Han Ying nad Antoniną Szymańską i wygranej Renaty Strbikovej nad Shen Yi Bin było jasne, że tytuł zostanie tam, gdzie mu najlepiej. Jedyny pojedynek wygrała w Tarnobrzegu Klaudia Kusińska, pokonując Kingę Stefańską, ale nie miało to już najmniejszego wpływu na końcowy wynik.

Prawie każdy z dziennikarzy pytał tenisistki Zamku czy to nie jest już nudne ciągle wygrywać, zdobyć mistrzostwo Polski z taką przewagą nad rywalami. Patrząc jednak na radość zawodniczek nie można było mieć wątpliwości, że nie udają zadowolenia i mają prawdziwą satysfakcję z tego tytułu. Nawet dla Niemki Han Ying, aktualnej przecież mistrzyni Europy w drużynie, 12. tenisistki stołowej świata i byłej najskuteczniejszej zawodniczki bundesligi zwycięstwo w polskiej lidze było celem, który dla własnej satysfakcji musi zrealizować. – Dobrze się czuję w tej drużynie, doceniam trenera, który zapewnia nam wszystko, co trzeba, a nawet niekiedy nas rozpieszcza. Skończyliśmy bardzo dobry sezon, więc dlaczego nie mam się cieszyć? Poza tym nie znoszę przegrywać – mówi Han Ying.

Wyraźnie zmęczony trener Zbigniew Nęcek mógł odetchnąć z ulgą, bo chociaż jego zespół miał przewagę ognia, to musiał doprowadzić wszystko do końca. – Bardzo fajnie prowadzić taką drużynę, która jest ambitna, walczy, cieszy się tym, co robi, a dziewczyny pomagają sobie wzajemnie. Sukcesy są pochodną atmosfery – dodaje szkoleniowiec Zamku-SPAR.

Jak zawsze najwylewniej radość okazywała Renata Strbikova. – Wszyscy starają się odebrać nam ten tytuł, niektórzy źle nam życzą, więc tym bardziej się cieszę, że wygraliśmy w takim stylu. Nasza drużyna ma inną jakość, inne podejście do obowiązków. W Tarnobrzegu nie ma miejsca na przypadek. Niech ludzie mówią o mnie, co chcą, ale tak właśnie myślę. Na tym polega nasza przewaga nad innymi klubami, że podchodzimy do wszystkim spotkań profesjonalnie – czy gramy z ostatnią drużyną ekstraklasy, czy są to spotkania w Lidze Mistrzyń, to przygotowujemy się poważnie. Moglibyśmy połowę meczów wygrać z marszu, na wesoło, ale to, że nie lekceważymy rywali, opłaca się w tych najtrudniejszych pojedynkach, bo jesteśmy nauczone profesjonalnego podejścia, mamy przećwiczone schematy przygotowań – zwierza się Czeszka.

W podobnym tonie, co Strbikova wypowiadał się Marcin Kusiński, trener Nadarzyna. – Gratuluję gospodarzom kolejnego mistrzostwa. Niestety, tym razem nie mieliśmy szans, bo KTS to nie nasza półka, ale będziemy się nadal starać, aby tytuł przypadł w końcu nam – tymi słowami żegnał się z Tarnobrzegiem szkoleniowiec gości.

KTS Zamek-SPAR…

Maj
24

Chwalić będziemy się jutro. Teraz świętujemy zwycięstwo nad Nadarzynem i obronione mistrzostwo Polski…
IMG-20140524-WA0004

PS
Bardzo przepraszamy za brak transmisji, która z powodów technicznych nie doszła do skutku.

Wyniki:
Han Ying – Antonina Szymańska 3:0 (4, 10, 3),
Renata Strbikova – Shen Yi Bin 3:0 (8, 7, 8),
Kinga Stefańska – Klaudia Kusińska 0:3 (-12, -10,-4),
Han Ying – Shen Yi Bin 3:0 (5, 8, 6).

Finał z Nadarzynem na żywo

Maj
24

Po raz kolejny, wychodząc naprzeciw prośbom i sugestiom naszych sympatyków, umożliwimy oglądanie na żywo finału play-off o mistrzostwo Polski. Tych z Państwa, którzy jednak są mobilni, zapraszamy gorąco do hali MOSiR w Tarnobrzegu w sobotę o godz. 16.30.