Archive for Listopad, 2014

LM: Była szansa, ale…

Lis
30

Fenerbahce potwierdziło swoje aspiracje, a klasą samą dla siebie była Chinka Wen Jia, zdobywczyni dwóch punktów. Zwycięstwo gospodarzom zapewniła jednak juz w trzeciej partii meczu Yana Noskowa, która po nieprawdopodobnym spotkaniu pokonała Natalię Partykę 3:2. Jedyny punkt dla Tarnobrzega zdobyła Han Ying po pokonaniu Irene Ivancan.

– Drugi mecz z rzędu, w którym mamy swoje szanse i w którym ucieka „nasza” gra. Teraz pozostaje jak najlepiej przygotować się do meczu ze Strock i zagrać o wygraną, która – miejmy nadzieję – pozwoli nam awansować do półfinału – powiedział po meczu trener Zbigniew Nęcek.

Minął zaledwie tydzień od porażki w Szekszard a tarnobrzeski zesspół przeżywał w Lidze Mistrzyń deja vu. Po łatwej do przewidzenia porażce Li Qian z Wen Jia, Han Ying bardzo ładnie taktycznie rozegrała pojedynek z koleżanką z reprezentacji Irene Ivancan i po wywalczeniu niezwykle istotnej pierwszej odsłony, w kolejnych nie pozwoliła się zdekoncentrować i dała KTS-owi wyrównanie.

necek_sarskyan

fot. dysproporcje (finansowe) Fenerbahce i KTS doskonale odzwierciedlają flagi narodowe Polski i Turcji

Strategicznego znacznia nabrał pojedynek numer trzy pomiędzy wspomnianą Noskową a Partyką. W pierwszym secie tarnobrzeska zawodniczka dopiero w końcówce złapała rytm, ale nie zdołała dogonić rywalki. Druga odsłona wyglądała już bardzo źle, bo Noskowa zaczęła od prowadzenia 6:1, 9:4, ale Natalia ponownie trochę się rozluźniła i odrabiała straty. Wybroniła nawet dwie piłki setowe i w świetnym stylu wyrównała. Identyczny scenariusz miał trzeci set, z tą tylko różnicą, że tenisistka gospodarzy prowadziła 10:7, ale także i tej odsłony nie potrafiła wygrać. Dlatego gdy w kolejnym secie Partyka prowadziła już 8:4, a wyglądająca na zrezygnowwaną Noskowa coraz rozpaczliwiej patrzyła na swoje koleżanki, tarnobrzeska ławka odetchnęła z ulgą. Niestety, to nie był koniec niespodzianek. Turecka zawodniczka wyszła na prowadzenie 10:8, aby po chwili znów je stracić, jednak po raz trzeci nie popełniła tego samego błędu i wyrównała stan meczu. W decydującej odsłonie gra Natalii zupełnie się rozsypała. – Szkoda. Co więcej można powiedzieć – mówiła Li Qian, która pomimo niezłego występu bardzo krytycznie podsumowała swoje spotkanie, ale na koleżankę z drużyny nie dała powiedzieć złego słowa.

Nikłą nadzieję wlała w serca tarnobrzeskiej ekipy Han Ying. Po kapitalnym początku z Wen Jia dowiozła przewagę do końca i zasłużenie wygrała pierwszego seta, a w kolejnym prowadziła 4:0. – Jejku, gdyby wtedy ona nie trafiła w kant byłoby 5:0 a nie 4:1 i może jakoś udałoby się zwyciężyć i w tym secie – żałowała Yin. Tymczasem Wen Jia wyrównała i rozluźniona pokazała, że w grze na defensywę nie ma dla niej zagadek.

Teraz KTS czeka ostatni pojedynek w Lidze Mistrzyń, który w piątek odbędzie się w Tarnobrzegu. – Musimy wygrać, bo tylko to może nam dać awans. Jest nam smutno, ale nie wolno tego rozpamiętywać – kończy Qian.

Fenerbahce Stambul – KTS SPAR-Zamek Tarnobrzeg 3:1

Wen Jia – Li Qian 3:0 (7, 9, 3),
Irene Ivancan – Han Ying 0:3 (-11, -4, -4),
Yana Noskowa – Natalia Partyka 3:2 (9, -11, -13, 10, 4),
Wen Jia – Han Ying 3:1 (-8, 9, 4, 4).

 

LM: Czekanie na cud nad Bosforem

Lis
29

W przedostatniej kolejce Ligi Mistrzyń KTS SPAR-Zamek Tarnobrzeg leci do Stambułu, gdzie w niedzielę o godz. 13.30 czasu polskiego zmierzy się z liderującym grupie A Fenerbahce.
– Możemy je pokonać, ale tylko gdy wszystkie zagramy ponadprzeciętnie. Wierzę w dobry rezultat, ale to, co najważniejsze, czeka nas w piątek w Tarnobrzegu. Bardzo chcemy awansować do półfinału – mówi Renata Strbikova.
Turczynki nie przegrały żadnego z czterech spotkań i celują w zwycięstwo w Lidze. Co prawda ze składu Fenerbahce na razie wypadła Białorusinka Wiktoria Pawłowicz a Rumunka Elizabeta Samara przeszła niedawno artroskopię kolana, ale trener David Sarksyan na brak zawodniczek nie narzeka. Zwłaszcza dyspozycyjność dwóch Azjatek ze ścisłej reprezentacji Chin – Wu Yang i Wen Jia daje mu poczucie bezpieczeństwa. Nawet w przypadku, gdy przepisy dopuszczają występ tylko jednej z nich, to bardzo dobrze ostatnio grająca Niemka Irene Ivancan ze złotej drużyny mistrzostw Europy oraz Rosjanka Yana Noskova gwarantują kolejne sukcesy.
W dużo gorszej sytuacji jest trener Zbigniew Nęcek. Liderka jego drużyny Han Ying straciła rozpęd z poprzedniego sezonu i w meczach Champions League radzi sobie zdecydowanie gorzej niż w turniejach indywidualnych, a pozostałe trzy zawodniczki Renata Strbikova, Li Qian i Natalia Partyka grają solidnie, ale nie na tyle dobrze, aby zrównoważyć gwiazdy formatu Wen czy Wu. Ta druga zresztą zdaje się być poza zupełnym zasięgiem którejkolwiek tenisistki stołowej z Europy.
– Zwycięstwo w Stambule dałoby nam awans do czwórki najlepszych drużyn, ale musiałby zdarzyć się cud. Nieobecność tych dwóch gwiazd tureckiego klubu w zasadzie niewiele dla nas zmienia. Jednak poprzez to spotkanie, które jako trener spróbuję jak najlepiej rozegrać, chcę przygotować zespół do bardzo wymagającego pojedynku ze Ströckiem – dodaje Zbigniew Nęcek.

Wideorelacja z Szekszard

Lis
26

Renia Strbikova w końcu powróciła do starych zajęć i trochę „pokręciła” wyjazd do Szekszard. Do pełni szczęścia brakowało tylko zwycięstwa a nastroje byłyby jeszcze lepsze. A w GALERII kilka sportowych zdjęć z tego meczu.

autor: R. Strbikova, listopad 2014

LM: Epicka bitwa w Szekszard

Lis
22

KTS SPAR-Zamek Tarnobrzeg przegrał swój drugi mecz w Lidze Mistrzyń. Mecz, który mógł zadecydować o upragnionym awansie do półfinału na dwie kolejki przed końcem eliminacji. Co po nim wiadomo? Tylko tyle, że sytuacja w grupie wyjaśni się dopiero po ostatnim meczu 5 grudnia, gdyż zarówno Szekszard jak i Tarnobrzeg mają teraz po dwa zwycięstwa.

Niewiele zabrakło do szczęścia, ale… zabrakło – tak skomentował to trwające 3 godziny i 15 minut spotkanie jeden z polskich sympatyków obecnych na meczu z Szekszard AC. Trudno opisać tę batalię w krótkich słowach. Po, wydawać by się mogło, decydujących akcjach przychodziły kolejne, jeszcze ważniejsze, a po nich ponownie wszystko wywracało się do góry nogami i emocje zaczynały się na nowo. I chociaż trzy początkowe spotkania zakończyły się zgodnie z przewidywaniami, to kolejne dwie partie doprowadziły wszystkich obecnych w hali Szekszard na skraj wytrzymałości.

Bez wątpienia gwiazdą wieczoru była Li Fen, która mimo ciąży, wystąpiła jednak w meczu. Rozluźniona i bez żadnej presji najpierw dała prowadzenie gospodarzom, a po swojej drugiej grze wyrównała stan spotkania. I to po niesanowitym pojedynku z Han Ying. – Jak mam zdobyć punkt?! – krzyczała w stronę swojej drużyny Ying, która po 20-stu odbiciach piłeczki nadal nie mogła przełamać rywalki. Tarnobrzeżanka prowadziła już 2:1, ale  przy stanie 8:8 sędzia ogłosił grę na czas, która oznacza konieczność zakończenia akcji przez serwującego przed 13-tym uderzeniem. – Gdyby czas został przekroczony przy kolejnej akcji, to wtedy według regulaminu set musiałby zostać dokończony na starych zasadach. Wówczas my mielibyśmy większą szansę, tak się nie stało i Ying była w opałach. Głupie pół minuty a mogliśmy się cieszyć z awansu do półfinału – przeżywała porażkę Renata Strbikova.

Limit pecha nie został jednak niestety wyczerpany. Natalia Partyka stanęła bowiem przed szansą na pierwsze w karierze pokonanie Petry Lovas. Wcześniej dwukrotnie w dramatycznych okolicznościach przegrywała z Węgierką, a tym razem od zwycięstwa dzieliły ją milimetry. Prowadzenie 10:7 w trzecim secie, przy wygraniu dwóch pierwszych odsłon, nie dawały nadziei miejscowym kibicom. Tymczasem Lovas przywołała Partyce zmory  z przeszłości i tylko sobie znanym sposobem wygrała trzeciego seta. Tarnobrzeżanka bardzo dzielnie walczyła, ale w końcówkach to zawodniczka gości grała jak uskrzydlona, a jakby tego było mało, ostatnią wymianę zakończyła po siatce.

– Świat się nie skończył, nadal mamy szansę na awans do półfinału. Teraz trzeba jak najszybciej o tym zapomnieć i jak najlepiej przygotować sie do kolejnych dwóch meczów. Musimy 5 grudnia ograć Szwechat i tyle – uciął krótko Zbigniew Nęcek.

Wyniki:

Li Fen – Natalia PARTYKA 3:0 (7, 9, 9),
Petra LOVAS – HAN Ying 0:3 (-9, -5, -3),
Alexa SZVITACS – LI Qian 0:3 (-4, -4, -9),
Li Fen – HAN Ying 3:2 (9, -7, -8, 10, 9),
Petra LOVAS – Natalia PARTYKA 3:2 (-7, -9, 11, 9, 11).

 

 

LM: Mecz Szekszard- KTS SPAR-Zamek na żywo

Lis
21

Za pośrednictwem strony ettu.org mogą państwo śledzić nasze spotkanie na żywo tutaj oraz na naszym profilu na facebooku

To może być decydująca kolejka w Lidze Mistrzyń

Lis
19

W piątek o godz. 18. mistrzynie Polski KTS SPAR-Zamek Tarnobrzeg rozegrają na Węgrzech z miejscowym Szekszard 4. rundę eliminacji Ligi Mistrzyń. Tarnobrzeżanki zajmują w grupie drugą pozycję z jedną porażką na koncie.

Mistrzynie Węgier zajmują o jedno miejsce niżej, ale dające awans do ćwierćfinału ETTU Cup. Szekszard niespodziewanie pokonał 3:2 austriacki Strock, ale aby uplasować się na drugiej lokacie w grupie, to z tarnobrzeżankami musi wygrać 3:0. Taki bowiem rezultat padł we wrześniu w Tarnobrzegu.

– Po wygraniu dwóch meczów, zwłaszcza z Austriaczkami, otworzyła się przed nami szansa awansu. Jest to pierwsze podejście, drugie, ewentualnie czeka nas ze Strockiem. Skoro w składzie Szekszard jest indywidualna mistrzyni Europy, naturalizowana Chinka Li Fen, więc sprawa nie będzie prosta – przestrzega przed zbytnim optymizmem Zbigniew Nęcek, trener KTS-u.

Co prawda występ Li Fen jest zagadką, gdyż we wcześniejszym meczu z Turczynkami nie stanęła przy stole. – Podobno jest w ciąży, ale to nie znaczy jeszcze, że nie zagra – dodaje Li Qian. Gdyby jednak wystąpiła w tym meczu, to przed SPAR-em-Zamek stoi trudne zadanie, gdyż kapitan Węgierek Petra Lovas już w Tarnobrzegu pokazała, że doskonale gra przeciwko defensywnym zawodniczkom, które to stanowią o sile KTS-u.

Na szczęście do dobrej dyspozycji wróciła liderka mistrza Polski Niemka Han Ying, która podczas zakończonych w niedzielę zawodów World Tour w Szwecji awansowała do półfinału. – W piątkowym meczu biorę pod uwagę i Natalię, i Li Qian, dlatego doceniam, że w spotkaniu ligowym z Lidzbarkiem obie dobrze zagrały. Może to dziwnie zabrzmi, ale cieszymy się, że jedziemy do Szekszard, bo tam są bardzo sympatyczni ludzie i pomimo sportowej rywalizacji spodziewamy się naprawdę fajnej atmosfery – mówi tarnobrzeski szkoleniowiec. Zbigniew Nęcek dodaje, że na Węgry wybiera się także grupka kibiców, która przedłuży swój pobyt o jeden dzień, aby pozwiedzać okolicę. – To podobno urokliwa miejscowość z winnicami w tle i bardzo nam miło, że będziemy mieć wsparcie naszych sympatyków – kończy trener KTS-u.

Dobra forma przed LM. KTS SPAR-Zamek – Polmlek-Zamer 3:1

Lis
19

Polmlek-Zamer Lidzbark Warmiński pokazał się w Tarnobrzegu z dobrej strony. Ciekawe ustawienie trenera gości Zbyszka Pietkiewicza w połączeniu z bardzo dobrą grą w pierwszym secie Maji Krzewickiej przeciwko Li Qian postawił na baczność drużynę SPAR-Zamek. Z początkową presją poradziła sobie dość szybko Qian i kolejną odsłonę grała dobrze skoncentrowana i bardzo karnie taktycznie. Efekt był natychmiastowy – prowadzenie 9:0. Trzeci set to także dominacja tarnobrzeżanki i zasłużone prowadzenie dla KTS-u.

Więcej emocji dostarczył pojedynek Natalii Partyki i Moniki Pietkiewicz. Kapitan Polmleku-Zamer może mieć do siebie pretensje za niewykorzystane szanse, gdyż w pierwszej odsłonie prowadziła 8:6, a w drugiej 10:8 przy swoim serwisie. Jednak postawiona pod ścianą Partyka sięgnęła po najgorsze dla rywalki zagrania i dała gospodarzom drugie oczko. – Cieszę się, że wygrałam 3:0, bo z Moniką zawsze gra mi się trudno – mówi Natalia Partyka.

Honorowy punkt dla gości wywalczyła Białorusinka Alina Arlouskaya, która zmierzyła się z najmłodszą wśród tarnobrzeżanek Roksaną Załomską. Co prawda początek meczu podopieczna Zbigniewa Nęcka miała imponujący, ale w miarę upływu minut Arlouskaya grała coraz swobodniej, a niestety Załomska próbowała szukać szans na punkty w szybkich zagraniach i równie szybko traciła przewagę. Sytuację w pierwszym secie uratował jeszcze czas wzięty przez trenera Zbigniewa Nęcka, ale kolejne dwie odsłony to popis tenisistki z Lidzbarka. Ostatni zryw tarnobrzeżanki prawie zakończył się sukcesem i gdyby nie brak w obozie KTS-u kolejnej przerwy technicznej, to zapewnie wyrównałaby stan spotkania.

Potknięcie koleżanki szybko jednak naprawiła Li Qian, która bardzo pewnie pokonała Monikę Pietkiewicz.

KTS tuż po meczu wyjechał na trasę do Węgier. – Czeka nas dwuetapowa podróż, musimy dzisiaj jeszcze dojechać do Ostrawy. Na pewno nie sprzyja to wypoczynkowi, ale nie ma wyjścia – dodaje trener Zbigniew Nęcek

Wyniki:

LI Qian – Maja KRZEWICKA 3:0 (9, 3, 3),
Natalia PARTYKA – Monika PIETKIEWICZ 3:0 (8, 10, 9),
Roksana ZAŁOMSKA – Alina ARLOUSKAYA 1:3 (9, -6, -2, -11),
LI Qian – Monika PIETKIEWICZ 3:0 ()