Archive for the ‘Liga Mistrzyń’ Category

LM: Wielka bitwa, odsłona druga

Kwi
6

KTS Enea Siarka podejmie w sobotę o godz. 18. chorwacki Dr Casl Zagrzeb w drugim półfinałowym spotkaniu Seamaster Ligi Mistrzyń. Pierwszy mecz zakończył się zwycięstwem tarnobrzeżanek 3:2.

Przed rewanżowym pojedynkiem wiadomo dokładnie tyle samo, co przed pierwszym spotkaniem: faworytem jest chorwacki klub Dr Casl Zagrzeb a do awansu potrzeba zwycięstwa. Tak, to prawda, że KTS Enea Siarka wygrała w stolicy Chorwacji, ale bilans setów ma ujemny i tym samym wszelkie kalkulacje i spekulacje wynikowe zostały ucięte zaraz po poprzednim meczu.

– Jesteśmy przygotowani normalnie. To ekstremalnie trudne zadanie, mamy pewien pomysł na ustawienie, ale wiele rzeczy musi się powieść tego dnia, abyśmy mogli myśleć o finale. Jednego jestem pewny – to będzie bardzo zacięte spotkanie, na niezwykle wysokim poziomie i najprawdopodobniej dość nerwowe, ale także wiem, że mamy po swojej stronie fantastycznych kibiców, którzy zawsze nam pomagali w takich sytuacjach – mówi trener Zbigniew Nęcek.

Dużo pewniejszy awansu jest menedżer i prezes przyjezdnej drużyny Martin-Tino Casl, który w rozmowie z portalem Europejskiej Unii Tenisa Stołowego nie traci animuszu i jest pewny zwycięstwa w Tarnobrzegu. Ma wszakże po swojej stronie wybitne nazwiska: Portugalka Fu Yu, Holenderka Li Jie, Chinka Zhou Xintong – zdobywczyni dwóch punktów w poprzednim starciu oraz w rezerwie zawodniczkę z Hongkongu Doi Hoo Kem, ale wszystko i tak zweryfikuje to, kto będzie lepiej opanowany i bardziej zdeterminowany.

Dla kibiców, którzy planują oglądać mecz w hali MOSiR w Tarnobrzegu, czeka specjalny gadżet ułatwiające doping. Każdy z widzów będzie je mógł odebrać przy wejściu na halę. Całe spotkanie będzie także transmitowane na żywo przez TVP Sport oraz w internecie na stronie Laola1.tv

LM: Co za mecz! Enea Siarka po czterech godzinach pokonała Dr. Casl Zagreb

Mar
17

Przy fantastycznym dopingu tarnobrzeskich kibiców KTS Enea Siarka pokonał Dr. Casl Zagrzeb 3:2 w pierwszym półfinałowym meczu Seamaster Ligi Mistrzyń. Kapitalnie zagrała zwłaszcza Elizabeta Samara, której niewiele zabrakło do zdobycia dwóch punktów.

Półfinałowe starcie tych dwóch klubów nie bez kozery jest określane mianem przedwczesnego finału. To, co w piątkowy wieczór pokazały obie drużyny na długo zostanie w pamięci kibiców, szkoda tylko, że chorwacki klub nie zadbał o transmisję telewizyjną, bo mecz cieszył się wielkim zainteresowaniem i to wyjątkowe widowisko oglądało niezbyt wielu widzów. – Byliśmy uprzedzeni przez kilka osób, że na mecze w Zagrzebiu przychodzi bardzo mało ludzi, a prezesa interesują tylko zwycięstwa, a nie popularyzacja tenisa. Rzeczywiście, gdyby nie nasi wierni fani, to byłoby trochę smutno na trybunach, a tak graliśmy jak u siebie – komentuje Kinga Stefańska kapitan Enei Siarki .

Zgodnie z przewidywaniami wynik pojedynku chorwacko-polskiego ważył się do ostatniej piłki. Zresztą z wyjątkiem pierwszego meczu pomiędzy Zhou Xintong a Li Qian każda partia miała swoją dramaturgię a rozstrzygnięcie zapadało po bardzo subtelnych błędach. Otwarcie należało jednak do Dr. Casl. Chinka Zhou, postrach defensorek zrobiła na tyle silne wrażenie na tarnobrzeskiej obrończyni, że ta podeszła do stołu z taką niewiarą, że dwa sety zakończyły się przed upływem dziesięciu minut. Dopiero trzecia odsłona miała znamiona normalnej gry, ale nie wystarczyło to do odwrócenia wyniku.

Elizabeta Samara podeszła do stołu nie zrażona takim rozwojem sytuacji, miała bowiem niewyrównane rachunki z Li Jie. Tarnobrzeżanka od pierwszej piłki grała bezkompromisowo, ale z zimną głową. Determinacja i koncentracja aż od niej biły. Dopiero w drugim secie nadeszła krótka chwila słabości. Złudne przekonanie, że szybko może wygrać z Li Jie zakończyły się wyrównanie stanu pojedynku, ale kolejne dwie odsłony to był już prawdziwy popis Samary. Fantastyczne ataki ze zmianą tempa i kończące smecze dały jej zasłużone zwycięstwo a Enei Siarce bezcenny punkt .

Humory polskich kibiców gwałtownie się poprawiły, zwłaszcza że stanęły naprzeciw siebie Fu Yu i Han Ying, a jak dotąd zawodniczka KTS-u nigdy z nią nie przegrała. Presja jednak była tak wielka, że Ying grała niezwykle asekuracyjnie, a jej rywalka poprawnie, ale z niesamowitym szczęściem i raz za razem posyłała piłki po siatce. Wyprowadzona z równowagi Ying zdołała zdobyć w pierwszym secie zaledwie trzy punkty. Poirytowana rozpoczęła kolejną odsłonę w dużo lepszym stylu, ale demony pojawiły się ponownie przy jej prowadzeniu 8:5. Wtedy Fu zagrała w kant, czego nie zauważyli sędziowie, ale tarnobrzeżanka uczciwie przyznała punkt rywalce, a chwilę później to Ying twierdziła, że piłka minimalnie dotknęła stołu, jednakże sędziowie zakwestionowali poprawność zagrania, co znowu tak ją zdekoncentrowało, że przegrała 8:11. Na szczęście negatywne emocje wyładowała między setami i przez kolejne trzy sety to ona rozdawała karty. Było 2:1 dla Tarnobrzega!

Kiedy ponownie przy stole stanęła Elizabeta Samara, ławka gospodarzy wyglądała na bardzo pewną siebie. W końcu Chinka Zhou Xintong grająca tak nietypowym i trudnym technicznie sprzętem powinna szybko wyrównać, a tymczasem tarnobrzeżanka grała z taką lekkością i pewnością, że zawodniczki z Zagrzebia natychmiast spoważniały. Eliza w trzecim secie prowadziła jeszcze 8:6 i miała podanie, ale znowu szczęście uśmiechnęło się do gospodarzy. Niewiarygodna wymiana przy piłce setowej dla Samary zakończyła się niestety niewymuszonym błędem tarnobrzeżanki, a w kolejnych dwóch akcjach to Zhou zaryzykowała i na swoje szczęście trafiła. Czwarty set wyglądał fatalnie – 6:0 dla Zhou Xintong, ale wówczas zaczął się szalony pościg Elizy. 7:5, 10:8, 10:9… i ponownie ryzykowne zagranie Chinki, które dało jej jedenasty punkt.

– Jeśli przegramy 0:3 ten pojedynek, to będziemy mieć minus 5 w setach – gorączkowo liczyli co bardziej wtajemniczeni w regulamin kibice, a Li Qian wyszła do meczu z Li Jiao, swoją partnerką deblową ze stoickim spokojem. – Chyba jestem za spokojna, w ogóle się nie denerwuję – mówiła po przegraniu pierwszego seta. Zaczęła jednak grać z większym animuszem, częściej zmieniała rytm i mniej atakowała, co dało jej wyrównanie. Ławka Enei Siarki co rusz wyskakiwała z okrzykami po długich akcjach dwóch defensorek i bardzo żywiołowo reagowała na każdy punkt, podczas gdy Qian powściągliwie okazywała radość. Trzeci set i znowu wojna nerwów dla „Małej”. Kolejna partia świetnie rozpoczęta przez podopieczną Zbigniewa Nęcka i coraz więcej nerwowych zachowań po stronie Li Jie i wreszcie prowadzenie 8:5 tarnobrzeżanki. Wtedy jednak jak gdyby dotarło do niej co się dzieje – dwie nieprzemyślane akcje, zbyt niefrasobliwie oddane punkty i szalone ataki Li Jie sprawiły, że horror rozpoczął się na nowo. Piąty set trwał w nieskończoność – punkt za punkt aż do stanu 6:6. Wtedy Li Qian odskoczyła na dwa punkty, ale końcówka znowu była wyrównana. Pierwsza piłka meczowa dla Tarnobrzega zmarnowana, dwie kolejne dla Dr. Casl także nie wykorzystane i w końcu znowu przewaga dla niebiesko-żółtych, ale tym razem akcja już rozegrana bardzo dokładnie przez Li Qian i piękne zwycięstwo, które przerwało serię 77. wygranych z rzędu chorwackiego klubu.

Przed rewanżem tarnobrzeski zespół nie ma jednak żadnej wymiernej przewagi, bowiem bilans setów wynosi 11:10 dla chorwackiej drużyny. – Ten wynik jest ogromnym sukcesem, porównywalnym do zeszłorocznego finału, a w zasadzie ma tę samą wagę, co zwycięstwo nad Berlinem w ubiegłym sezonie. O sile Dr. Casl niech świadczy fakt, że u nich na ławce siedziała 9. zawodniczka światowego rankingu, Doo Hoi Kem z Hongkongu. Przed rewanżem sytuacja jest praktycznie identyczna jak przed tym meczem, czyli aby awansować trzeba wygrać. Może z małym wyjątkiem – pokazaliśmy i sobie, i im, że nie ma niepokonanych drużyn, trochę obniżyliśmy ich pewność siebie, a to może być decydujące przed spotkaniem u nas. Na razie jednak wszyscy musimy odreagować te emocje – mówi trener Zbigniew Nęcek.

WYNIKI:

Dr. Casl – KTS Enea Siarka Tarnobrzeg 2:3

Zhou Xintong – Li Qian 3:0 (6, 2, 4),
Li Jie – Elizabeta Samara 1:3 (-8, 6, -7, -5),
Fu Yu – Han Ying 2:3 (3, 8, -4, -7, -8),
Zhou Xintong – Elizabeta Samara 3:1 (9, -6, 10, 9),
Li Jie – Li Qian 2:3 (5, -9, -8, 10, -12).

LM: Ekstremalnie trudna misja Enei Siarki w półfinale

Mar
15

Nadszedł czas na walkę z otwartą przyłbicą, gdzie nie ma miejsca na zachowawczą grę i wyrachowane kalkulacje. Enea Siarka aby przybliżyć się do upragnionego tytułu musi już w półfinale wyeliminować najsilniejszego rywala z wszystkich, chorwacki Dr Casl Zagrzeb.

– To finał przed finałem. Te dwa zespoły to bez wątpienia najsilniejsze kluby w Seamaster Lidze Mistrzyń – mówi prezydent chorwackiego klubu Martin-Tino Casl i dodaje, że spodziewa się spotkać w finale z turecką Bursą.

Klub z Zagrzebia to debiutant w tenisowym świecie i tym samym w Lidze Mistrzyń. Stworzony tylko z myślą o wygraniu tych rozgrywek, o wygraniu wszystkiego, co da się zdobyć w klubowych rozgrywkach. Dlatego zawodniczki były dobierane tak, aby prezentowały najróżniejsze style i możliwe szerokie umiejętności przeciwko najlepszym tenisistkom czołowych klubów europejskich. Stąd barw Dr. Casl broni Holenderka Li Jie – defensorka, Portugalka Fu Yu – styl piórkowy, Doo Hoi Kem z Hongkongu, młoda utalentowana i bardzo ofensywna  graczka oraz Chinka Zhou Xintong – piórkowy styl z długim czopem, postrach wszystkich defensorek, specjalnie zakontraktowana, aby właśnie zneutralizować tarnobrzeski klub.

Trzeba także dodać, że nie na jednej zawodniczce opiera się strategia zespołu z Zagrzebia. Li Jie ma fantastyczny sezon za sobą, niedawno była w finale Europa Top 16, gdzie pokonała m.in. Elizabetę Samarę. Na dodatek Fu Yu notorycznie ogrywa Li Qian a ze wspomnianą Samarą ma wyrównany bilans. -Bez wątpienia to starcie na najwyższym poziomie, a o wyniku zdecyduje dyspozycja chwili, może większa determinacja i na pewno szczęście. Wynik będzie otwarty do ostatniej piłki – dodaje trener Zbigniew Nęcek.

Pierwsze półfinałowe spotkanie w Zagrzebiu odbędzie się w piątek o godz. 18. Rewanż w Tarnobrzegu 7 kwietnia o godz. 18.

 

To był prawdziwy zastrzyk energii! Enea Siarka w półfinale Ligi Mistrzyń

Lut
10

KTS Enea Siarka po raz drugi pokonał 3:1 Linz AG Froschberg i awansował do półfinału Seamaster Ligi Mistrzyń. Pierwszy i najważniejszy punkt dała tarnobrzeżankom Li Qian, która jeszcze kilka dni temu leżała w łóżku z blisko 40-stopniową gorączką.

Piątkowa batalia Enei Siarka była wyjątkowa pod wieloma względami. Pierwszy mecz pod banderą nowego sponsora, pierwsza transmisja na żywo w TVP Sport, pierwszy tak hipnotyzujący występ artystyczny podczas meczu tenisa stołowego, pierwsze zwycięstwo Li Qian nad Polcanovą, pierwsza wygrana Elizabety Samary z Sofią Polcanovą i pierwszy mecz KTS-u bez liderki Han Ying… Jedyna rzecz była jak zawsze – piękny doping i ogromne nerwy.

Zaczęło się dobrze, bowiem Elizabeta Samara niezwykle pewnie wygrała pierwszego seta meczu z Zhang Mo. Brakowało dwóch, aby stres związany z nieobecnością Han Ying w składzie zamienił się w błogi spokój. Austriacka zawodniczka poprawiła jednak odbiór i zaczęła agresywniej blokować a efekt był natychmiastowy – wyrównała stan pojedynku. Trzecia odsłona znowu doskonale rozegrana przez Samarę, ale czwarta ponownie pod dyktando rywalki. Decydujący set nie układał się jednak po myśli tarnobrzeżanki, która straciła dwa pewne punkty przez zagrania Zhang Mo w kant stołu i taśmę siatki. Mimo to prowadziła jeszcze 8:6, ale zaczęła grać zbyt asekuracyjnie co wykorzystała zawodniczka gości i Linz objął prowadzenie.

Zrobiło się jeszcze bardziej nerwowo, gdyż w starciu Li Qian i Sofii Polcanovej to nie tarnobrzeżanka była faworytką. Qian jednak długo analizowała porażkę z Linzu, przygotowała się niezwykle skrupulatnie do rewanżu. Niewiadomą była jednak jej wytrzymałość fizyczna. – Nastawiłem Li Qian na ten jeden mecz, zgodziliśmy się co do jednego: bez względu na rozwój całego spotkania Mała da w tym pojedynku sto procent sił, które ma. Mogła poddać ewentualny drugi mecz, jednak znalazła w sobie tyle energii, że nawet nie było widać tego jej osłabienia – komentował zadowolony Zbigniew Nęcek.  – Dziękuję trenerowi, panu Aleksandrowi za wielką pomoc w przygotowaniu. W końcu z nią wygrałam! – mówiła ze wzruszeniem Qian.

Dzięki tak fantastycznej postawie i wygranej 3:0 KTS Enea Siarka potrzebował już tylko seta do awansu. Prawdopodobnie bez tej świadomości podeszła do stołu Wiktoria Pawłowicz, która na początku grała dosyć zachowawczo. Za to Linda Bergrstroem bez kompleksów zdobywała kolejne punkty. Usztywniła się dopiero przy prowadzeniu 10:7, kiedy Pawłowicz zaczęła atakować smeczami i odrobiła straty. Po trzeciej długiej, ale znowu  przegranej przez Bergstroem wymianie tarnobrzeżanka wyrównała i już nie zmarnowała szansy na zwycięstwo. Wykorzystała drugą piłkę setową i w pięknym stylu przypieczętowała awans do najlepszej czwórki Seamaster Ligi Mistrzyń.

Nieco przygaszona wyszła do czwartego pojedynku tego spotkania Elizabeta Samara. – Jeszcze nigdy z nią nie wygrałam, a grałyśmy chyba pięć razy – narzekała przed samym meczem podopieczna Zbigniewa Nęcka. – Idź, idź, teraz wygrasz pierwszy raz – odpowiedziała z przekonaniem Li Qian. Stąd nie dziwi radość tarnobrzeżanki po drugim secie, kiedy odrobiła w końcówce kilkupunktową stratę i chyba na dobre uwierzyła, że może pokonać Polcanovą, a po ostatniej piłce cieszyła się niemniej jak z niedawnego złotego medalu mistrzostw Europy.

WYNIKI:
Elizabeta Samara – Zhang Mo 2:3 (5, -8, 5, -5, -8),
Li Qian – Sofia Polcanova 3:0 (5, 10, 9),
Wiktoria Pawłowicz – Linda Bergstroem 3:0 (11, 9, 9),
Elizabeta Samara – Sofia Polcanova 3:0 (6, 10, 7).

LM: Enea Siarka Tarnobrzeg przed bardzo trudnym zadaniem

Lut
8

Zwycięstwo w Linzu 3:1 miało dać tarnobrzeżankom spokój przed rewanżem, ale szyki drużynie Zbigniewa Nęcka pokrzyżowała grypa. Do końca nie wiadomo kto wystąpi w jutrzejszym spotkaniu, jednak jest pewne, że Enea Siarka musi o awans do półfinału walczyć bez swojej liderki Han Ying. – Takiego scenariusza nie zakładałem w żadnym z najgorszych wariantów. Wygląda na to, że rywalki są w pełni sił, a my… no cóż. Trzeba pokazać charakter i nie ukrywam, że bardzo liczymy na pomoc naszych wspaniałych kibiców – mówi trener Zbigniew Nęcek.

Do upragnionego awansu KTS Enea Siarka potrzebuje dwóch punktów lub w bardziej nerwowym wariancie jednego, ale lepszego bilansu setów. – Każdy dzień działa na naszą korzyść, niemniej zabrakło trochę czasu i gra o zwycięstwo może się zamienić w walkę o wyeliminowanie Linzu. Na szczęście Elizabeta Samara jest w niezłej formie i powoli zapomina o skręconym stawie skokowym – dodaje szkoleniowiec mistrzyń Polski.

Początek spotkania w piątek o godz. 18.oo. Po raz pierwszy mecz Enei Siarki będzie transmitowany na żywo w TVP Sport, a także jak zawsze w internecie w telewizji Laola1.tv (link do transmisji).

LM: Kiedy emocje opadną

Sty
30

Chciałoby się powiedzieć: I co?! a nie mówiliśmy?! Ani łatwo, ani przyjemnie w Linzu nie było, a przynajmniej nie do pewnego momentu. Drużyna KTS-u wraz z jej trenerem Zbigniewem Nęckiem już się przyzwyczaiła, że przyjacielsko traktowana tam nie jest, choć przez lata został wypracowany system wzajemnego szacunku. W zależności od natężenia emocji u miejscowych działaczy i poziomu podrażnienia ambicji działa on lepiej lub gorzej. Mogli się przekonać nasi kibice, licealiści Hetmana Tarnobrzeg, którzy przyjechali do Austrii specjalnie na ten mecz.

Austriacy okazywali naszym młodym kibicom różne drobne złośliwostki, bo kiedy Hetman zaczynał pięknie dopingować autorskimi przyśpiewkami, to na przykład nagle pojawiała się muzyka, której dotąd nikt nie włączał i która narastała do tego stopnia, aby zagłuszyć grupę pięćdziesięcioro Polaków; bo pokazywali młodych palcami i się z nich śmiali; bo kazali im kupić bilety, które dla dzieci i młodzieży były za darmo… Jednak nastolatkowie i ich opiekunowie pokazali klasę tym ludziom z Zachodu i nie dali się sprowokować. Lekcja nadprogramowa odrobiona na szóstkę ze słoneczkiem.

Sportowo także ten pojedynek długo nie układał się po myśli KTS-u i jako żywo przypominał mecz z Kartageną sprzed kilku lat, kiedy zespół Zbigniewa Nęcka jako faworyt wyjechał z Hiszpanii z bolesną porażką 0:3, a każdy z trzech przegranych pojedynków był prawie wygrany. Li Qian przecież w piątym secie z Polcanovą prowadziła 9:7, Han Ying zmarnowała już na początku piłkę setową a potem niesamowicie się wybroniła ze stanu 8:10 w trzeciej odsłonie, aby znowu nie wykorzystać prowadzenia 7:4 w kolejnej. I na koniec Elizabeta Samara, która potrafi świetnie grać na obronę a w drugiej i trzeciej partii naprawdę nie wyglądało to obiecująco. Demony ciągle wracały, ale tarnobrzeżanki tym razem wzięły się z nimi za bary, a potem uśmiechnęło się do tych walecznych dziewczyn kilka razy szczęście i głaz spadł z serca biało-czerwonym kibicom.

Rewanż 9 lutego o godz. 18. w Tarnobrzegu. I znowu postawimy na sport i fair play. Cokolwiek by się nie działo.

Wyniki:

Sofia Polcanova – Li Qian 3:2 (-8, 9, 9, -8, 9),
Zhang Mo – Han Ying 2:3 (12, -3, -10, 9, -7),
Linda Bergstrom – Elizabeta Samara 1:3 (-6, 7, -8, -10),
Sofia Polcanova – Han Ying 1:3 (-9, 8, -7, -6).

Transmisja z meczu w Linzu

Sty
28

Dobra wiadomość dla wszystkich kibiców, którzy chcą śledzić dzisiejsze spotkanie ćwierćfinału Ligi Mistrzyń pomiędzy Linzem AG Froschberg a KTS-em Siarka-ZOT Tarnobrzeg. Austriacka telewizja ORF będzie prowadziła transmisję na żywo, ale mecz będzie można oglądać także w Internecie poprzez laola1.tv. Początek spotkania o godz. 16.00

Link do transmisji