Archive for the ‘LM – wiadomości’ Category

Enea Siarka w ćwierćfinale Ligi Mistrzyń

Lis
17

KTS Enea Siarka Tarnobrzeg pokonał 3:2 LZ Linz  w rewanżowym spotkaniu grupy D Ligi Mistrzyń. To zwycięstwo przesądziło o awansie tarnobrzeżanek do ósemki najlepszych drużyn Ligi.

Podopieczne Zbigniewa Nęcka wystąpiły bez Li Qian, która od kilku tygodni zmaga się z problemami zdrowotnymi, stąd nie pojawiła się w Austrii a zamiast niej wystąpiła Wiktoria Pawłowicz, która zresztą była bardzo blisko zdobycia punktu dla KTS-u, ale nie wykorzystała trzech piłek meczowych w starciu z Ho Tin-Tin. Na szczęście tarnobrzeżanki miały w składzie świetnie dysponowaną Han Ying, która udźwignęła presję i przy wyniku 1:2 w meczu pokonała bez straty seta Wu Yue, liderkę gospodarzy i do szeroka otworzyła KTS-owi drzwi do trzeciego zwycięstwa w tegorocznej edycji Ligi Mistrzyń.

– Han Ying bardzo dobrze przepracowała poprzedni pojedynek z Wu Yue, widać było, że poświęciła analizie sporo czasu i dzisiaj niczym nie była zaskoczona. Dużym wsparciem byli także nasi kibice, którzy zagłuszyli miejscowych widzów – mówi Zbigniew Nęcek. – Zwycięstwo pragniemy zadedykować Li Qian, która powoli wraca do zdrowia i bardzo nas wspierała przed tym meczem – kończy szkoleniowiec.
Kolejny, ostatni już, pojedynek grupowy w Lidze Mistrzyń Enea Siarka rozegra z czeskim Hodoninem w czwartek, 22 listopada w hali MOSiR w Tarnobrzegu. Początek spotkania o godz. 17.30.

WYNIKI:
WU Yue – Elizabeta SAMARA 3:0 (6, 4, 6),
Ines DIENDORFER – HAN Ying 0:3 (-2, -3, -2),
HO Tin-Tin – Wiktoria PAWŁOWICZ 3:2 (6, -7, -8, 11, 3),
WU Yue – HAN Ying 0:3 (-6, -4, -7),
Ines DIENDORFER – Elizabeta SAMARA 0:3 (-5, -4, -4).

LM: Spokojny początek horroru

Paź
13

KTS Enea Siarka Tarnobrzeg pokonał 3:1 LZ Froschberg Linz w pierwszym meczu fazy grupowej Ligi Mistrzyń. Formą błysnęła świeżo upieczona mistrzyni Europy Li Qian, ale to Han Ying zapewniła tarnobrzeżankom dwa punkty.

To miał być spokojny mecz, niemalże formalność, a skończyło się na dużym strachu i walce o dobry wynik do samego końca. Zaczęło się planowo, bowiem Han Ying w trzech setach rozprawiła się z Marharytą Baltushite, młodą reprezentantkę Białorusi, chociaż momentami rywalka „Hani” pokazała nadzwyczaj dojrzałą i rozsądną grę, bez respektu dla utytułowanej tarnobrzeżanki. Kłopoty zaczęły się od drugiej partii. Niby wszystko wyglądało dobrze, niby Elizabeta Samara wygrała pierwszego seta z liderką gości Wu Yue, ale w postawie podopiecznej Zbigniewa Nęcka brakowało tej pewności siebie, którą zazwyczaj emanuje.  W drugiej odsłonie Samara prowadziła jeszcze 5:3, ale ta mała zaliczka szybko zniknęła po nieudanej serii przyjęć i Wu błyskawicznie wygrała seta i w podobnym stylu także kolejne dwa. – Eliza musi odnaleźć siebie, swój styl, przypomnieć sobie, jak niedawno grała i znowu czerpać radość z gry. Każdy zawodnik ma obniżki formy i to właśnie dotknęło teraz Elizę – spokojnie analizuje Zbigniew Nęcek.

Tego wieczora nie za dobrze czuła się za stołem również Li Qian, jednak w jej przypadku narzekania były mocno na wyrost, bo potrzebowała zaledwie kilka drobnych korekt technicznych, aby ułożyć grę i wypunktować Ho Tin-Tin. – Dopiero w trzecim secie znalazłam swój rytm, złapałam taki luz – ocenia Li Qian. Jej słowa znajdują odzwierciedlenie w wyniku, gdyż po przyjęciu otwartej gry rywalka zdołała wygrać jedynie trzy punkty.

Niespodziewanie duże problemy z liderką Austriaczek miała Han Ying. Wydawało się, że Ying rozbije swoją przeciwniczkę, która zupełnie nie czytała rotacji w obronie, a tymczasem po trzech odsłonach prowadziła Wu Yue. Na szczęście w czwartym secie zawodniczka Linzu za bardzo uwierzyła w swój ciągły atak i Ying do końca dowiozła przewagę wypracowaną na początku. W decydującym secie role się odwróciły -Austriaczka grała już bardzo cierpliwie a tarnobrzeżanka szybko przegrała trzy akcje. Zdołała opanować emocje i dla odmiany obie panie zaczęły grać sobie na nerwach, albo raczej testować cierpliwość. Żadna nie chciała ryzykować zbędnych ataków i przy stanie 7:7, po upływie regulaminowych 10 minut gry, sędziowie wprowadzili grę na czas.

Zdezorientowana Han Ying od razu zepsuła pierwszą piłkę, chociaż to rywalka była pod przymusem zakończenia akcji w 12. uderzeniu, a kilka sekund później po świetnym serwisie „Hani” piłka po odbiorze poleciała w kant stołu. – Nie mogłam w to uwierzyć, tak bardzo się zmobilizowałam, wyszło mi super podanie a tu takie przyjęcie – denerwowała się Ying. Tarnobrzeżanka utrzymała nerwy na wodzy i nie przestała walczyć nawet przy stanie 8:10. Obroniła dwie piłki meczowe, szybko wyszła na prowadzenie 11:10 i nie zaprzepaściła szansy na niezwykle cenne zwycięstwo.

 

HAN Ying – Marharyta BALTUSHITE 3:0 (8, 10, 6),
Elizabeta SAMARA – WU Yue 1:3 (8, -7, -5, -4),
LI Qian – HO Tintin 3:0 (6, 9, 3),
HAN Ying – WU Yue 3:2 (6, -10, -8, 8, 10).

Mecz z Linzem na żywo w TVP Sport

Paź
12

Pierwsze spotkanie w Lidze Mistrzyń w tym sezonie będzie transmitowane na żywo przez TVP Sport oraz telewizję internetową Laola1.tv, jednak bardzo gorąco zachęcamy do osobistego dopingu w hali MOSiR w Tarnobrzegu.

Rywale z Austrii przyjechali do Tarnobrzega w najsilniejszym składzie, pomimo zapowiedzi, że pojawią się w Polsce bez Angielki Ho Tin-Tin. – Zawsze weryfikujemy zasłyszane informacje, ta była mało prawdopodobna i znamy ich menedżera od lat i  także jego różne sztuczki – mówi Kinga Stefańska, kapitan KTS Enea Siarka.

Odliczanie do inauguracji Ligi Mistrzyń trwa

Paź
8

Po bardzo intensywnym początku sezonu w konkurencjach indywidualnych, nadszedł najwyższy czas na intensyfikację rozgrywek klubowych. Już w sobotę w Tarnobrzegu nastąpi inauguracja nowego sezonu w Lidze Mistrzyń, gdzie KTS Enea Siarka podejmie beniaminka z Austrii, LZ Froschberg Linz. Początek meczu o godz. 13.
Dzień później tarnobrzeżanki czeka potyczka ligowa z Bronowianką Kraków, a w poniedziałek z SKTS-em Sochaczew, barw którego broni Katarzyna Grzybowska-Franc, aktualna brązowa medalistka mistrzostw Europy w Alicante.

Tempa przygotowań nie zwalnia także nasza mistrzyni Europy Li Qian, która wykorzystała krótki pobyt w Warszawie na spotkanie z trenerem Zbigniewem Raubo. – To świetny trening fizyczny. Pierwszy raz stałam w ringu, a po kilku minutach tak mi waliło serce, że aż nie mogłam oddychać i byłam zupełnie spocona! Super trening! – mówiła Qian, której w ringu towarzyszyli także Kinga Stefańska i trener Zbigniew Nęcek. Cała ekipa KTS Enea Siarka zaprosiła legendarnego boksera do Tarnobrzeg, jednak niestety, tym razem trener Raubo nie może przyjechać na mecz Ligi Mistrzyń ze względu na swoje obowiązki.

LM: Wielka bitwa, odsłona druga

Kwi
6

KTS Enea Siarka podejmie w sobotę o godz. 18. chorwacki Dr Casl Zagrzeb w drugim półfinałowym spotkaniu Seamaster Ligi Mistrzyń. Pierwszy mecz zakończył się zwycięstwem tarnobrzeżanek 3:2.

Przed rewanżowym pojedynkiem wiadomo dokładnie tyle samo, co przed pierwszym spotkaniem: faworytem jest chorwacki klub Dr Casl Zagrzeb a do awansu potrzeba zwycięstwa. Tak, to prawda, że KTS Enea Siarka wygrała w stolicy Chorwacji, ale bilans setów ma ujemny i tym samym wszelkie kalkulacje i spekulacje wynikowe zostały ucięte zaraz po poprzednim meczu.

– Jesteśmy przygotowani normalnie. To ekstremalnie trudne zadanie, mamy pewien pomysł na ustawienie, ale wiele rzeczy musi się powieść tego dnia, abyśmy mogli myśleć o finale. Jednego jestem pewny – to będzie bardzo zacięte spotkanie, na niezwykle wysokim poziomie i najprawdopodobniej dość nerwowe, ale także wiem, że mamy po swojej stronie fantastycznych kibiców, którzy zawsze nam pomagali w takich sytuacjach – mówi trener Zbigniew Nęcek.

Dużo pewniejszy awansu jest menedżer i prezes przyjezdnej drużyny Martin-Tino Casl, który w rozmowie z portalem Europejskiej Unii Tenisa Stołowego nie traci animuszu i jest pewny zwycięstwa w Tarnobrzegu. Ma wszakże po swojej stronie wybitne nazwiska: Portugalka Fu Yu, Holenderka Li Jie, Chinka Zhou Xintong – zdobywczyni dwóch punktów w poprzednim starciu oraz w rezerwie zawodniczkę z Hongkongu Doi Hoo Kem, ale wszystko i tak zweryfikuje to, kto będzie lepiej opanowany i bardziej zdeterminowany.

Dla kibiców, którzy planują oglądać mecz w hali MOSiR w Tarnobrzegu, czeka specjalny gadżet ułatwiające doping. Każdy z widzów będzie je mógł odebrać przy wejściu na halę. Całe spotkanie będzie także transmitowane na żywo przez TVP Sport oraz w internecie na stronie Laola1.tv

LM: Co za mecz! Enea Siarka po czterech godzinach pokonała Dr. Casl Zagreb

Mar
17

Przy fantastycznym dopingu tarnobrzeskich kibiców KTS Enea Siarka pokonał Dr. Casl Zagrzeb 3:2 w pierwszym półfinałowym meczu Seamaster Ligi Mistrzyń. Kapitalnie zagrała zwłaszcza Elizabeta Samara, której niewiele zabrakło do zdobycia dwóch punktów.

Półfinałowe starcie tych dwóch klubów nie bez kozery jest określane mianem przedwczesnego finału. To, co w piątkowy wieczór pokazały obie drużyny na długo zostanie w pamięci kibiców, szkoda tylko, że chorwacki klub nie zadbał o transmisję telewizyjną, bo mecz cieszył się wielkim zainteresowaniem i to wyjątkowe widowisko oglądało niezbyt wielu widzów. – Byliśmy uprzedzeni przez kilka osób, że na mecze w Zagrzebiu przychodzi bardzo mało ludzi, a prezesa interesują tylko zwycięstwa, a nie popularyzacja tenisa. Rzeczywiście, gdyby nie nasi wierni fani, to byłoby trochę smutno na trybunach, a tak graliśmy jak u siebie – komentuje Kinga Stefańska kapitan Enei Siarki .

Zgodnie z przewidywaniami wynik pojedynku chorwacko-polskiego ważył się do ostatniej piłki. Zresztą z wyjątkiem pierwszego meczu pomiędzy Zhou Xintong a Li Qian każda partia miała swoją dramaturgię a rozstrzygnięcie zapadało po bardzo subtelnych błędach. Otwarcie należało jednak do Dr. Casl. Chinka Zhou, postrach defensorek zrobiła na tyle silne wrażenie na tarnobrzeskiej obrończyni, że ta podeszła do stołu z taką niewiarą, że dwa sety zakończyły się przed upływem dziesięciu minut. Dopiero trzecia odsłona miała znamiona normalnej gry, ale nie wystarczyło to do odwrócenia wyniku.

Elizabeta Samara podeszła do stołu nie zrażona takim rozwojem sytuacji, miała bowiem niewyrównane rachunki z Li Jie. Tarnobrzeżanka od pierwszej piłki grała bezkompromisowo, ale z zimną głową. Determinacja i koncentracja aż od niej biły. Dopiero w drugim secie nadeszła krótka chwila słabości. Złudne przekonanie, że szybko może wygrać z Li Jie zakończyły się wyrównanie stanu pojedynku, ale kolejne dwie odsłony to był już prawdziwy popis Samary. Fantastyczne ataki ze zmianą tempa i kończące smecze dały jej zasłużone zwycięstwo a Enei Siarce bezcenny punkt .

Humory polskich kibiców gwałtownie się poprawiły, zwłaszcza że stanęły naprzeciw siebie Fu Yu i Han Ying, a jak dotąd zawodniczka KTS-u nigdy z nią nie przegrała. Presja jednak była tak wielka, że Ying grała niezwykle asekuracyjnie, a jej rywalka poprawnie, ale z niesamowitym szczęściem i raz za razem posyłała piłki po siatce. Wyprowadzona z równowagi Ying zdołała zdobyć w pierwszym secie zaledwie trzy punkty. Poirytowana rozpoczęła kolejną odsłonę w dużo lepszym stylu, ale demony pojawiły się ponownie przy jej prowadzeniu 8:5. Wtedy Fu zagrała w kant, czego nie zauważyli sędziowie, ale tarnobrzeżanka uczciwie przyznała punkt rywalce, a chwilę później to Ying twierdziła, że piłka minimalnie dotknęła stołu, jednakże sędziowie zakwestionowali poprawność zagrania, co znowu tak ją zdekoncentrowało, że przegrała 8:11. Na szczęście negatywne emocje wyładowała między setami i przez kolejne trzy sety to ona rozdawała karty. Było 2:1 dla Tarnobrzega!

Kiedy ponownie przy stole stanęła Elizabeta Samara, ławka gospodarzy wyglądała na bardzo pewną siebie. W końcu Chinka Zhou Xintong grająca tak nietypowym i trudnym technicznie sprzętem powinna szybko wyrównać, a tymczasem tarnobrzeżanka grała z taką lekkością i pewnością, że zawodniczki z Zagrzebia natychmiast spoważniały. Eliza w trzecim secie prowadziła jeszcze 8:6 i miała podanie, ale znowu szczęście uśmiechnęło się do gospodarzy. Niewiarygodna wymiana przy piłce setowej dla Samary zakończyła się niestety niewymuszonym błędem tarnobrzeżanki, a w kolejnych dwóch akcjach to Zhou zaryzykowała i na swoje szczęście trafiła. Czwarty set wyglądał fatalnie – 6:0 dla Zhou Xintong, ale wówczas zaczął się szalony pościg Elizy. 7:5, 10:8, 10:9… i ponownie ryzykowne zagranie Chinki, które dało jej jedenasty punkt.

– Jeśli przegramy 0:3 ten pojedynek, to będziemy mieć minus 5 w setach – gorączkowo liczyli co bardziej wtajemniczeni w regulamin kibice, a Li Qian wyszła do meczu z Li Jiao, swoją partnerką deblową ze stoickim spokojem. – Chyba jestem za spokojna, w ogóle się nie denerwuję – mówiła po przegraniu pierwszego seta. Zaczęła jednak grać z większym animuszem, częściej zmieniała rytm i mniej atakowała, co dało jej wyrównanie. Ławka Enei Siarki co rusz wyskakiwała z okrzykami po długich akcjach dwóch defensorek i bardzo żywiołowo reagowała na każdy punkt, podczas gdy Qian powściągliwie okazywała radość. Trzeci set i znowu wojna nerwów dla „Małej”. Kolejna partia świetnie rozpoczęta przez podopieczną Zbigniewa Nęcka i coraz więcej nerwowych zachowań po stronie Li Jie i wreszcie prowadzenie 8:5 tarnobrzeżanki. Wtedy jednak jak gdyby dotarło do niej co się dzieje – dwie nieprzemyślane akcje, zbyt niefrasobliwie oddane punkty i szalone ataki Li Jie sprawiły, że horror rozpoczął się na nowo. Piąty set trwał w nieskończoność – punkt za punkt aż do stanu 6:6. Wtedy Li Qian odskoczyła na dwa punkty, ale końcówka znowu była wyrównana. Pierwsza piłka meczowa dla Tarnobrzega zmarnowana, dwie kolejne dla Dr. Casl także nie wykorzystane i w końcu znowu przewaga dla niebiesko-żółtych, ale tym razem akcja już rozegrana bardzo dokładnie przez Li Qian i piękne zwycięstwo, które przerwało serię 77. wygranych z rzędu chorwackiego klubu.

Przed rewanżem tarnobrzeski zespół nie ma jednak żadnej wymiernej przewagi, bowiem bilans setów wynosi 11:10 dla chorwackiej drużyny. – Ten wynik jest ogromnym sukcesem, porównywalnym do zeszłorocznego finału, a w zasadzie ma tę samą wagę, co zwycięstwo nad Berlinem w ubiegłym sezonie. O sile Dr. Casl niech świadczy fakt, że u nich na ławce siedziała 9. zawodniczka światowego rankingu, Doo Hoi Kem z Hongkongu. Przed rewanżem sytuacja jest praktycznie identyczna jak przed tym meczem, czyli aby awansować trzeba wygrać. Może z małym wyjątkiem – pokazaliśmy i sobie, i im, że nie ma niepokonanych drużyn, trochę obniżyliśmy ich pewność siebie, a to może być decydujące przed spotkaniem u nas. Na razie jednak wszyscy musimy odreagować te emocje – mówi trener Zbigniew Nęcek.

WYNIKI:

Dr. Casl – KTS Enea Siarka Tarnobrzeg 2:3

Zhou Xintong – Li Qian 3:0 (6, 2, 4),
Li Jie – Elizabeta Samara 1:3 (-8, 6, -7, -5),
Fu Yu – Han Ying 2:3 (3, 8, -4, -7, -8),
Zhou Xintong – Elizabeta Samara 3:1 (9, -6, 10, 9),
Li Jie – Li Qian 2:3 (5, -9, -8, 10, -12).

LM: Ekstremalnie trudna misja Enei Siarki w półfinale

Mar
15

Nadszedł czas na walkę z otwartą przyłbicą, gdzie nie ma miejsca na zachowawczą grę i wyrachowane kalkulacje. Enea Siarka aby przybliżyć się do upragnionego tytułu musi już w półfinale wyeliminować najsilniejszego rywala z wszystkich, chorwacki Dr Casl Zagrzeb.

– To finał przed finałem. Te dwa zespoły to bez wątpienia najsilniejsze kluby w Seamaster Lidze Mistrzyń – mówi prezydent chorwackiego klubu Martin-Tino Casl i dodaje, że spodziewa się spotkać w finale z turecką Bursą.

Klub z Zagrzebia to debiutant w tenisowym świecie i tym samym w Lidze Mistrzyń. Stworzony tylko z myślą o wygraniu tych rozgrywek, o wygraniu wszystkiego, co da się zdobyć w klubowych rozgrywkach. Dlatego zawodniczki były dobierane tak, aby prezentowały najróżniejsze style i możliwe szerokie umiejętności przeciwko najlepszym tenisistkom czołowych klubów europejskich. Stąd barw Dr. Casl broni Holenderka Li Jie – defensorka, Portugalka Fu Yu – styl piórkowy, Doo Hoi Kem z Hongkongu, młoda utalentowana i bardzo ofensywna  graczka oraz Chinka Zhou Xintong – piórkowy styl z długim czopem, postrach wszystkich defensorek, specjalnie zakontraktowana, aby właśnie zneutralizować tarnobrzeski klub.

Trzeba także dodać, że nie na jednej zawodniczce opiera się strategia zespołu z Zagrzebia. Li Jie ma fantastyczny sezon za sobą, niedawno była w finale Europa Top 16, gdzie pokonała m.in. Elizabetę Samarę. Na dodatek Fu Yu notorycznie ogrywa Li Qian a ze wspomnianą Samarą ma wyrównany bilans. -Bez wątpienia to starcie na najwyższym poziomie, a o wyniku zdecyduje dyspozycja chwili, może większa determinacja i na pewno szczęście. Wynik będzie otwarty do ostatniej piłki – dodaje trener Zbigniew Nęcek.

Pierwsze półfinałowe spotkanie w Zagrzebiu odbędzie się w piątek o godz. 18. Rewanż w Tarnobrzegu 7 kwietnia o godz. 18.