Archive for the ‘Newsy’ Category

Odszedł nasz Przyjaciel Henryk Oleksiuk

Lip
20

Dzisiaj rano dotarła do nas bardzo smutna wiadomość. Po długiej i nierównej walce z chorobą zmarł w wieku 65 lat Henryk Oleksiuk z Rzeszowa. Wieloletni sędzia tenisa stołowego, ale także działacz a przede wszystkim Przyjaciel drużyny.

Zawsze obecny podczas najważniejszych spotkań, człowiek o wysokiej kulturze osobistej, obiektywny w swojej pracy i  z dużą wiedzą, z poczuciem humoru. Nigdy nie starał się być na świeczniku, obsługiwał mecze tak, aby cała uwaga była na zawodniczkach, a nie skupiała się na jego decyzjach. – Zawsze, gdy mieliśmy jakieś wątpliwości co do niektórych akcji lub zagrań, to chwytaliśmy za telefon i dzwoniliśmy do Pana Henia jako skarbnicy tenisowych reguł – mówi Zbigniew Nęcek, trener KTS Enea Siarka.

– Nigdy nie pozwalał sobie na niegrzeczne czy niestosowne uwagi, choć nieraz analizowaliśmy po meczu różne sytuacje i nie w każdym przypadku się zgadzaliśmy, to za każdym razem wyjaśniał swój punkt widzenia i interpretację. Zawsze zwracał się do nas z wielkim szacunkiem, nawet jeśli niekiedy, bardzo rzadko, zdarzało mu się sięgnąć po kartkę czy upomnieć nas przy stole. Człowiek nawet był zawstydzony swoimi nerwami, kiedy Pan Henryk sędziował. Nie pasowało źle się przy nim zachowywać, chociaż nerwy nas ponosiły, ale jego stoicki spokój i spojrzenie skutecznie nas hamowały przed niesportowymi czynami. Pamiętam, jak raz kartkę dostała Renia Strbikova, chyba to była ostatnia kartka w naszej drużynie i jak po meczu Renia przepraszała, że nie wytrzymała i że to nie było na miejscu, a Pan Henryk tłumaczył się jej, że bardzo tego nie chciał, ale nie dało rady nie zareagować – wspomina Kinga Stefańska, kapitan tarnobrzeskiego zespołu.

Pogrzeb odbędzie się we wtorek o godz. 13.30 na cmentarzu Wilkowyja w Rzeszowie.

Prezes Enea Siarka Roman Kulczycki pośmiertnie odznaczony przez Radę Miasta

Cze
9

Wtorkowa sesja Rady Miasta zainaugurowała obchody 425-lecia urodzin Tarnobrzega. Dla nas była to wyjątkowa uroczystość, ponieważ tytułem Zasłużonego Tarnobrzeżanina został uhonorowany pan prezes Enea Siarka Tarnobrzeg Roman Kulczycki. Wyróżnienie, jak również złoty medal za mistrzostwo Polski zostało złożone na ręce syna zmarłego prezesa, pana Wojciecha Kulczyckiego.

 – Obiecaliśmy Romanowi w ostatniej rozmowie, że przyniesiemy mu ten złoty medal. Niestety, nie zdążyliśmy, dlatego wręczam go panu Wojciechowi – mówił wzruszony trener tarnobrzeżanek Zbigniew Nęcek.


fot. http://nadwisla24.pl

Zbyszek, przepraszam

Maj
16

– Zbyszek, przepraszam, ale teraz nie mogę ci pomóc z zaproszeniami – mówił zaraz po wyjściu ze szpitala tydzień przed finałem play-off w Tarnobrzegu. Był słabiutki i smutny z powodu tego, co usłyszał od lekarzy, a mimo to dalej żył problemami klubu, odpowiedzialny do końca. Pomimo swoich lat pomagał, jak mógł. W jego gestii leżało właśnie dostarczanie zaproszeń przed najważniejszymi meczami oraz spikerka podczas spotkań ligowych. Swoim dostojnym głosem, zawsze z niezmienną powagą przez wiele lat rozpoczynał pojedynki ekstraklasy.

fot. Wbrew zwyczajom, zdjęcie kolorowe. Zapamiętajmy Romana Kulczyckiego właśnie takiego, radosnego i uśmiechniętego

Trener po każdym wyjazdowym meczu, bez względu na to, gdzie graliśmy, zawsze jeden z pierwszych telefonów wykonywał do Prezesa, ponieważ wiedział, że ten czeka ze słuchawką w ręce. Czeka i się niepokoi. Nie dla niego była doba Internetu, on musiał wynik usłyszeć od Zbigniewa Nęcka. Ten ostatni telefon odebrał w środę wieczorem. Trener dzwonił z Wrocławia z wynikiem pierwszego meczu w finale play-off. Umówili się, że w sobotę przyniesie mu złoty medal.

Roman Kulczycki przygodę z tenisem stołowym rozpoczął w 1987 roku, kiedy jako pracownik Siarkopolu został kierownikiem drużyny. I tak los skrzyżował jego drogę ze Zbigniewem Nęckiem, który właśnie przeniósł się do Tarnobrzega i z którym bardzo szybko złapał wspólny język. Panowie na tyle dobrze się rozumieli, że Roman Kulczycki został prezesem KTS-u w 2002 roku.

Mecze opuszczał tylko w dwóch przypadkach: poważniejsza choroba oraz wyjazd do swoich dzieci. Jego zawsze wyprostowana sylwetka przynajmniej raz w tygodniu pojawiała się w drzwiach hali treningowej i mogłyśmy słyszeć to niezmienne: „Dzień dobry, jest Zbyszek?”. Szczególnym sentymentem darzył Li Qian, na widok której uśmiech szczególnie rozświetlał mu twarz.

Mam w pamięci, jak krótko po mojej przeprowadzce do Tarnobrzega, na siłowni, która mieściła się wówczas na końcu jednego z korytarzy na parterze hali, pan z siwymi włosami trenował zawzięcie uderzenia bokserskie na materacu opartym o ścianę. Świetna postura, umięśniony, tylko te włosy nie pasowały. Wyglądał za młodo na taką fryzurę. Wypytywał nas o wszystko, sporo wiedział. Kto to jest? – myślałam sobie. Niedługo potem ten sam pan zapowiadał mecz Siarki i wszystko stało się jasne. Później wielokrotnie spotykaliśmy się na basenie o 6 rano we wtorki i czwartki. Zima czy wiosna, pan Roman musiał wypływać swój kilometr. Niekiedy było mi wstyd, że już nie mogłam, a on spokojnie pływał od ściany do ściany. Zbierałam się do kupy i pływałam dalej. Kiedyś pływał więcej, ale i tak kondycję miał zabójczą jak na 60- a później 70-latka, bo poza basenem był jeszcze rower i góry.

W sobotę przed ostatnim meczem sezonu odebrałam krótką wiadomość od Agnieszki Barczuk (Gieragi) byłej kapitan ówczesnej Siarki Tarnobrzeg: Kinga, zmarł Roman Kulczycki, smutno. I tak Go wspomina: Zapamiętałam pana Kulczyckiego jako człowieka pełnego radości, który zawsze interesował się drugą osobą. Miał czas na zadanie pytania: co słychać? Był zawsze pozytywnie nastawiony do życia. Będę o Nim pamiętała i mam Go w dniu dzisiejszym przed oczami.

Menedżer Barbara Tereszkiewicz-Stach, tak zapamiętała prezesa Enei Siarki Tarnobrzeg: Prezes Kulczycki zawsze oddany działalności klubu, interesował się wszystkim, co było związane z zawodniczkami, rozgrywkami i działalnością Jego kochanego KTS-u. Wszystkie zawodniczki traktował jak swoje dzieci, przeżywał ich radości, jak również martwił się chorobą i kontuzjami każdej z nich. Myślę, że nikt nie zastąpi nam Pana Romana.

Delegacja KTS Enea Siarka będzie dzisiaj towarzyszyła Prezesowi w jego ostatniej drodze.

Jeden medal pozostał

Maj
13

Miała być feta, radość z okazji zakończenia sezonu w ekstraklasie. Kolejnego, już 27. zwycięskiego. Było inaczej. Bez muzyki, zwyczajowego głośnego dopingu, ale przede wszystkim bez udziału jednej ważnej osoby, która nie zwykła opuszczać żadnego spotkania. Dwa dni przed ostatnim meczem odszedł nasz prezes pan Roman Kulczycki. Medal czekał, Prezesie.

KTS Enea Siarka musiał wygrać ten mecz, chociaż do tytułu wystarczyły dwa wygrane pojedynki, ponieważ chodziło o coś więcej niż prestiż.  Wygrać najlepiej 3:0 i to się udało, chociaż w szeregach tarnobrzeżanek znowu zabrakło Li Qian, która po kontuzji doznanej podczas drużynowych mistrzostw świata nie była gotowa do występu.

Tym razem Han Ying musiała napracować się mocniej, aby pokonać Natalię Bajor, ale podpowiedzi Qian z ławki  uporządkowały grę „Hani” w strategicznym momencie i Enea Siarka objęła prowadzenie po trzech setach. Dużo bardziej zacięty przebieg miał drugi pojedynek pomiędzy Wiktorią Pawłowicz oraz Chinka Ge Xinqi. Tarnobrzeżanka zaczęła od prowadzenia 2:0, ale wtedy coś się zacięło. – Wika za dużo atakowała, brakowało jej cierpliwości i Ge nawet nie musiała bardzo dużo trafiać, aby zdobywać punkty – komentowała Han Ying. Wiktoria na szczęście opanowała temperament w decydującej odsłonie i rozpoczęła fantastycznie od prowadzenia 6:0, ale niestety ponownie pojawił się przestój. Rywalka odrobiła pięć punktów straty i mecz toczył się od początku. Piłka za piłkę. Z tej wojny nerwów obronną ręka wyszła jednak Pawłowicz, której zwycięstwo przypieczętowało 27. tytuł mistrzyń Polski dla tarnobrzeskiego klubu.

Osobiste porachunki wyrównała w trzecim pojedynku Kinga Stefańska, która zrewanżowała się Annie Węgrzyn za porażkę z Wrocławia. – Zdobyliśmy tytuł w wyjątkowo smutnych okolicznościach, niestety nie było regulaminowej możliwości przełożenia tego meczu. W sobotę rano poinformowałem swoje zawodniczki o śmierci naszego prezesa, aby nie dotarła do nich ta wiadomość tuż przed spotkaniem. Ten tytuł jemu właśnie dedykujemy – wyjaśniał trener Zbigniew Nęcek.

***Wspomnienie Romana Kulczyckiego w osobnym artykule już niebawem***

WYNIKI:

HAN Ying – Natalia BAJOR 3:0 (2, 11, 5),
Wiktoria Pawłowicz – Ge Xinqi 3:2 (9, 7, -7, -8, 7),
Kinga STEFAŃSKA – Anna WĘGRZYN 3:1  (7, -10, 2, 8).

 

 

Tryb awaryjny zadziałał we Wrocławiu

Maj
9

9, -7, 9, 99, -7, 9, 9KTS Enea Siarka Tarnobrzeg pokonał na wyjeździe AZS UE Wrocław 3:1 i jest coraz bliżej obronienia tytułu.

Do zakończenia klubowego sezonu pozostał już zaledwie jeden mecz. Mecz, który nawet można przegrać 2:3, a złote medale i tak trafią do tarnobrzeskiego zespołu. Nikt jednak nie będzie sabotował sobotniego spotkania. Zwycięstwo we Wrocławiu nie przyszło łatwo. – Plan na finał musiał być zweryfikowany. Chciałem grać innym składem i ustawieniem, ale kontuzja Li Qian wszystko wywrociła do góry nogami, a i tak ograliśmy Wrocław w „systemie awaryjnym” – tłumaczy trener Zbigniew Nęcek. Występ „Małej” w drugim finałowym pojedynku dalej stoi pod znakiem zapytania. – W najgorszym wariancie musimy wygrać jeden mecz i sześć setów. Myślę, że jakoś da się to zrobić, dlatego bardzo serdecznie pragnę zaprosić wszystkich kibiców na to ostatnie spotkanie, które zakończy udany sezon – dodaje szkoleniowiec Enea Siarki.

Początek spotkania w sobotę o godz. 18. w hali MOSiR w Tarnobrzegu.

WYNIKI:

Natalia BAJOR – HAN Ying 0:3 (-8, -3, -4),
GE Xinqi – Elizabeta SAMARA 1:3 (-9, 7, -9, -9),
Anna WĘGRZYN – Kinga STEFAŃSKA 3:1 (-6, 7, 4, 8),
Natalia BAJOR – Elizabeta SAMARA 1:3 (-7, -5, 5, -11).

 

 

 

 

Kolejny krok w dobrą stronę

Kwi
19

KTS Enea Siarka Tarnobrzeg po raz drugi pokonała 3:0 GLKS Polmlek Lidzbark Warmiński i do finału awansowała bez straty punktu.

Ponownie najlepszą zawodniczką w ekipie Polmleku była reprezentantka Norwegii Ma Wenting, która tym razem walczyła o zwycięstwo z Han Ying. Obie zawodniczki zafundowały widzom przednie widowisko, ale w trzecim secie tarnobrzeżanka zniwelowala stratę przy stanie 1:5 i nabrała takiej pewności w grze, że na nic się zdała bardzo dobra postawa Ma Wenting.

Bardzo dobrze do pojedynku z Darią Trigolos nastawiła się także Elizabeta Samara, która z wielkim polotem rozgrywała kolejne akcje i dopiero w końcówce trzeciego seta za szybko chciała skończyć i pozwolila się dogonić rywalce. Kryzys lub raczej kryzysik trwał bardzo krótko i tarnobrzeżanka ostatnie dwie wymiany zakończyła zwycięsko.

Równie stabilnie grała Kinga Stefańska, która z Alicją Leśniak stoczyła chyba najlepszy pojedynek w tym sezonie i po trzech setach przyjmowała gratulacje od swoich koleżanek klubowych.

Finał play-off zaplanowano na 9 maja – pierwszy mecz we Wrocławiu oraz 12 maja -rewanż w Tarnobrzegu.

Przy okazji wyszły na jaw transfery na nowy sezon i tak jak widać na zdjęciu KTS może liczyć na wsparcie Ma Wenting, natomiast Eliza Samara wybrała barwy, które wspiera jej indywidualny sponsor sprzętowy…

WYNIKI:

MA Wenting – HAN Ying 1:3 (-6,7,-8,-8)

Daria TRIGOLOS – Elizabeta SAMARA 0:3 (-2,-5,9).

Alicja LEŚNIAK – Kinga STEFAŃSKA 0:3 (-4,-6,-5).

Horror bez finału i koniec rundy zasadniczej

Kwi
8

To był emocjonujący weekend dla tenisistek stołowych Enea Siarka Tarnobrzeg. Sobotnie rewanżowe spotkania w półfinale Seamaster Ligi Mistrzyń zakończyło się niestety porażką mistrzyń Polski 1:3  i to chorwacki Dr Casl świętuje awans do kolejnej rundy. Szkoda, bowiem walka była piękna, poziom wielu wymian fantastyczny a sukces na wyciągnięcie dłoni, ale tym razem szczęście stanęło po niewłaściwej stronie stołu. Dzień później, w zupełnym cieniu sobotnich wydarzeń, KTS pokonał 3:0 trzeci w tabeli Bebetto AZS AJD Częstochowa i bez porażki zakończył rundę zasadniczą w ekstraklasie.

Mecz Ligi Mistrzyń rozstrzygnął się już niestety w pierwszym spotkaniu. Tarnobrzeski szkoleniowiec trafił idealnie z ustawieniem, co dawało nadzieję na ponowne zwycięstwo 3:2, albo przynajmniej na minimalną porażkę 2:3. Kiedy Han Ying objeła prowadzenie 2:0 w setach nad Fu Yu, sytuacja tarnobrzeżanek skokowo się poprawiła – zwycięstwo 3:0 praktycznie przesądzało o awansie Enei Siarki. Niestety, ta świadomość chyba pojawiła się również u Han, która zaczęła grać zachowawczo i czekała tylko na błędy rywalki a ta, jak na złość, zaczęła grać spokojniej i z wielkim opanowaniem, co najpierw zaowocowało wyrównaniem 2:2 a w końcu także ogromnie ważnym zwycięstwem, zresztą pierwszym w karierze Fu Yu nad Han Ying.

Drugi pojedynek odbył się z 25-minutowym opóźnieniem przez bardzo kontrowersyjne zachowanie sędziów, którzy najpierw oznajmili, że okładzina chorwackiej zawodniczki Zhou Xintong nie zostanie dopuszczona do meczu ze względów regulaminowych, po czym pozwolili na rozpoczęcie spotkania konsultując w międzyczasie swoją decyzję z komitetem sędziowskim światowej federacji i… uznali wynik pojedynku między Elizabetą Samarą i Zhou. – W całym zamieszaniu chodziło o to, że sędziowie ze Słowacji nie mogli znaleźć jednej z okładzin na liście dopuszczonego sprzętu. Wszystkich wprowadzili w błąd, spowodowali ogromne zamieszanie a na koniec nie powiedzieli nawet przepraszam – komentuje Kinga Stefańska. – To skandaliczne zachowanie, jeśli nie wiedzieli, co zrobić, to mieli zdecydować w pięć minut czy gramy czy nie i później albo uznać, albo anulować wynik, a nie robić takiego przedstawienia. Nikomu to nie posłużyło – komentuje całe zajście Zbigniew Nęcek. Zwłaszcza Elizabeta Samara wyglądała na zagubioną i dopiero w trzecim secie nawiązała jakąkolwiek walkę z rywalką.

Nadzieje na awans przedłużyła Li Qian, która po świetnym, bardzo dojrzałym pojedynku pokonała 3:0 swoją deblową koleżankę Li Jie. Ze wszystkich sił walczyła także Han Ying. Chociaż skazana na pożarcie w konfrontacji z bardzo trudną technicznie Zhou Xintong mozolnie odrabiała straty, to w decydującej piątej odsłonie nie miała szans ze świetnie grającą zawodniczką Dr. Casl.

– Tym razem zajęliśmy trzecie miejsce, to potwierdza nasza przynależność do europejskiej czołówki. Klub z Zagrzebia jest zbudowany zadaniowo, do wygrania tegorocznej Ligi Mistrzyń. Szkoda, że tak się potoczyły losy pierwszego pojedynku – dodaje Zbigniew Nęcek.

Po odpadnięciu z Ligi Mistrzyń tarnobrzeżanki w wyjątkowo kiepskim nastroju podejmowały w niedzielę Bebetto AZS AJD Częstochowa. Wysoką formę potwierdziła Li Qian, która w efektowny sposób pokonała liderkę gości Gui Lin. Drugi punkt pewnie wywalczyła Han Ying, która nie miała żadnych problemów z defensywnie grającą Kingą Falarz. Najwięcej emocji towarzyszyło ostatniemu pojedynkowi pomiędzy Kingą Stefańską a Roksaną Załomską. Tym razem to jednak tarnobrzeżanka była górą i udanie zrewanżowała się za porażkę z pierwszej rundy.

Mecze półfinału play-off  zostaną rozegrane 17 i 19 kwietnia. Pierwszy pojedynek odbędzie się w Tarnobrzegu.

KTS ENEA SIARKA – DR. CASL 1:3

Han Ying – Fu Yu 2:3 (9, 6, -9, -7, -7)
Elizabeta Samara – Zhou Xintong 0:3 (-5, -4, -10)
Li Qian – Li Ji 3:0 (11, 3, 5)
Han Ying – Zhou Xintong 2:3 (-6:11, 9, -5, 9, -5)

 

KTS ENEA SIARKA – BEBETTO AZS AJD CZĘSTOCHOWA

Li Qian – Lin Gui 3:0 (6, 5, 5),
Han Ying – Kinga Falarz 3:0 (4, 6, 2),
Kinga Stefańska – Roksana Załomska 3:0 (9, 3, 12)