Głowy do góry, KTS drugim klubem Europy!

Maj
13

KTS Siarka-ZOT po raz drugi z rzędu ze srebrnym medalem Ligi Mistrzyń. Po fascynującym pojedynku uległa w Berlinie obrońcy tytułu 1:3. …Berlinie, do zobaczenia za rok…?

LM2017finalBerlin
fot. Adam Stephan

– Z reguły finały są nudne, ale ten był godny Ligi Mistrzyń. Niesamowity poziom, gratuluję obu zespołom i mam nadzieję, że spotkają się tutaj za rok. To była świetna reklama i promocja tenisa stołowego – mówił Richard Prause, były wieloletni reprezentant Niemiec, trener męskiej reprezentacji Niemiec a obecnie szef wyszkolenia w Niemieckim Związku Tenisa Stołowego.

– Han Ying grała chyba jej najlepszy mecz w karierze przeciwko Shan Xiaona. Bardzo dobre spotkanie – komplementowała trenerka niemieckiej reprezentacji Jie Schoepp, która na ten mecz przyjechała do Berlina specjalnie z Dusseldorfu.

Gospodarze, zgodnie z przewidywaniami, przystąpili do meczu z wielką determinacją. Szybko przekonała się o tym Li Qian. W starciu z Shan Xiaona nie przypominała, niestety, siebie samej z przed tygodnia. Nadmierna motywacja tak bardzo ją sparaliżowała, że nie była w stanie normalnie funkcjonować w obronie, a skuteczność jej ataków spadła poniżej 20 procent. Jedynie pod koniec pierwszego seta tarnobrzeżanka złapała swój rytm i odrobiła cztery punkty straty, ale to był jedyny jasny punkt tego meczu. Li Qian przegrała walkę z sobą, a rywalka, nieco zaskoczona takim rozwojem sytuacji, wyprowadziła Berlin na prowadzenie.

Tarnobrzeski klub nie złożył broni dzięki Han Ying. Tarnobrzeska liderkapokazała, że twardy charakter to jej silna broń. Agresywna obrona oraz nieprzewidywalne ataki i kontrataki szybko zdezorientowały Petrissę Solję, która w mgnieniu oka straciła pewność siebie, a krótko potem i ochotę do gry. Wszystkie ataki odbijały się od Ying jak od ściany i skuteczne odebrały jej reprezentacyjnej koleżance wiarę. 1-1 w meczu i 3:3 w setach. KTS był nadal z szansami na historyczny sukces.

Kluczowej roli nabrał trzeci pojedynek pomiędzy Wiktorią Pawłowicz i Georginą Potą. Sytuacja była nierozstrzygnięta do stanu 7:7 w pierwszym secie i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki cała gra Pawłowicz się rozsypała – chaotyczny atak, niedokładna obrona i ponownie desperacka ofensywa w minutę rozwiały nadzieję mistrza Polski. Set dla Berlina. Podobnie jak w przypadku Solji, tak i u Wiktorii wiara ulatywała z każdą kolejną przegraną akcją i po kwadransie było jasne, że Pota nie da sobie wydrzeć zwycięstwa.

Han Ying była pod ścianą – jeszcze nigdy nie pokonała Shan Xiaona, a musiała tego dokonać, aby KTS miał szansę na zdetronizowanie niemieckiego klubu. Pierwsza odsłona i kibice przecierali oczy ze zdumienia. Ying, jak w transie, broniła wszystko i kąśliwie kontratakowała. Druga odsłona i 7:3 dla tarnobrzeżanki. Irina Palina, trenerka TTC Eastside irytowała się i głośno liczyła: raz, dwa, trzy, zmuszając Shan do wolniejszych, ale regularniejszych top spinów. Liderka gospodarzy uspokoiła się i zaczęła grać zgodnie ze wskazówkami, na nieszczęście gości, mozolnie odrabiając straty. Ying prowadziła jeszcze 10:8, ale dwa szybkie serwisy Shan Xiaona doprowadziły do remisu. Takiej szansy szukała rywalka „Hani”, zaryzykowała i dwukrotnie trafiła. I chociaż każda akcja to była bitwa, to jednak licznik był uruchomiony głównie po stronie berlinianki. Han podniosła się w czwartym secie, który był najpiękniejszym i najbardziej dramatycznym w całym meczu. Kosmiczne wymiany, po których ręce same składały się do oklasków były prawdziwą ozdobą tego finału. Niestety, piąta odsłona należała do Shan.

– Na długo zapamiętamy ten finał i drugiego seta. Z całego serca życzyłem Ying, aby w końcu po raz pierwszy udało się jej przełamać Shan. Była bardzo blisko, ale obie stworzyły widowisko na najwyższym światowym poziomie. Nie jestem rozczarowany, bo wygrała drużyna lepsza organizacyjnie, ekonomicznie i sportowo. W Tarnobrzegu miałem dwie zawodniczki odpowiadające poziomem tenisistkom z Berlina, a w Berlinie już tylko jedną. Robimy jednak postępy, gdyż w tamtym roku przegraliśmy oba spotkania, w tym jedno 0:3 bez żadnych szans. Tym razem walka trwała do ostatniej piłki i zanotowaliśmy historyczne zwycięstwo nad Niemkami, które przecież pozostawały niepokonane od 69 meczów. Jestem potwornie zmęczony, ale dumny z tego co osiągnął mały Tarnobrzeg – podsumował Zbigniew Nęcek.

SHAN Xiaona – LI Qian 3:0 (8, 5, 2),
Petrissa SOLJA– HAN Ying 0:3 (-9, -1, -4),
Georgina POTA – Viktoria PAVLOVICH 3:0 (7, 6, 4),
SHAN Xiaona – HAN Ying 3:2 (-5, 10, 6, -9, 4).

 

Comments are closed.