Oświadczenie Li Qian po ITTF Europe Top 16 Cup

Lut
3

W związku z pojawiającymi się w Internecie niezbyt przychylnymi komentarzami na temat występu naszej zawodniczki w Montreux w Szwajcarii zamieszczamy jej krótkie oświadczenie:

„Lecąc do Genewy bardzo źle poczułam się w samolocie. Po przyjeździe do hotelu w Montreux okazało się, że mam temperaturę 39,4. Dlatego rozważaliśmy z trenerem Zbigniewem Nęckiem wycofanie się z turnieju. Ostateczną decyzję co do startu lub ewentualnego wycofania się postanowiliśmy podjąć w sobotę przed startem po konsultacji ze szwajcarskim lekarzem obecnym na zawodach.

Bardzo chciałam wystąpić w turnieju a temperatura obniżyła się, więc postanowiłam wyjść do stołu.  Po meczu, zgodnie z zaleceniem lekarza, który zdiagnozował grypę, rozpoczęłam kurację.”

Lekarz zawodów przyznał, że obecnie w Szwajcarii także jest bardzo wiele zachorowań na grupę. Uprzejmie prosimy o zrozumienie i powstrzymanie się od niepotrzebnych złośliwości…

Bardzo wysokie wymagania lidzbarczanek

Lut
1

Mecz z czwartym zespołem ekstraklasy był bez wątpienia hitem kolejki. LUKS Warmia zawiesił tarnobrzeżankom bardzo wysoko poprzeczkę a zwycięstwo gości 3:1 niewiele mówi o dramaturgii spotkania.

Już pierwszy mecz był popisem na poziomie czołówki Europy. Li Qian po raz pierwszy grała z Ma Wenting i na początku było widać, że potrzebuje trochę czasu, aby oswoić się ze stylem rywalki.

– Wiemy, że Ma Wenting bardzo dobrze sobie radzi w grze przeciw defensorkom. Zresztą to w ogóle dobra zawodniczka. Tymczasem nasza drużyna po niezwykle eksploatującym pojedynku w Linzu nie była w pełni zregenerowana i to było widać zarówno w wykonaniu Qian, jak i Han Ying – mówi Zbigniew Nęcek.

Dlatego nie dziwi specjalnie, że Ying miała tyle problemów w starciu z młodą Darią Trigolos, która jednak grała niezwykle rozsądnie i cierpliwie, bez żadnego respektu dla utytułowanej rywalki. – Nie mogłam się ruszyć z miejsca, prawie nie biegałam i nie mogłam nic z tym zrobić. Dopiero z Ma Wenting w trzecim secie zaczęłam normalnie grać – narzekała liderka KTS-u.

Najszybciej uporała się ze swoją przeciwniczką Kinga Stefańska, która poza pierwszą odsłoną nie miała większych problemów, ale obiektywnie trzeba przyznać, że z wszystkich tarnobrzeżanek zadanie miała najłatwiejsze. Popisowy mecz zagrały jednak Ma Wenting i Han Ying. Kilka fantastycznych akcji z obu stron – z obroną lobami, kontrami, smeczami i skrótami najwyższej jakości poderwało wszystkich kibiców a i sędzina spotkania po meczu przyznała, że miała ochotę zaklaskać.

Miłym akcentem był przyjazd grupy dzieci ze Szkoły Podstawowej – Kiedyś odebrałem telefon z pytaniem, gdzie można zobaczyć w akcji KTS Siarka-ZOT Tarnobrzeg. Był to nauczyciel wychowania fizycznego i powiedział, że jest z województwa warmińsko-mazurskiego, więc zaprosiłem go na ligę do Lidzbarka. Byłem zaskoczony, że są z tak daleka, bo myślałem, że to kawałek, a oni przejechali 120 km, aby nas zobaczyć. To budujące – dodaje szkoleniowiec Siarki-ZOT, który zaprosił SSP Tylice na ćwierćfinałowe starcie z Linzem 9 lutego.

fot. Jarosław Roszkowski (obok trenera Zbigniewa Nęcka) z grupą podopiecznych z SSP Tylice

WYNIKI:

MA Wenting – LI Qian 3:2 (9, -10, -7, 6, 7),
Daria TRIGOLOS – HAN Ying 1:3 (-8, 3, -3, -12),
Alicja LEŚNIAK – Kinga STEFAŃSKA 0:3 (-9, -7, -1),
MA Wenting – HAN Ying 1:3 (-5, 5, -9, -4).

LM: Kiedy emocje opadną

Sty
30

Chciałoby się powiedzieć: I co?! a nie mówiliśmy?! Ani łatwo, ani przyjemnie w Linzu nie było, a przynajmniej nie do pewnego momentu. Drużyna KTS-u wraz z jej trenerem Zbigniewem Nęckiem już się przyzwyczaiła, że przyjacielsko traktowana tam nie jest, choć przez lata został wypracowany system wzajemnego szacunku. W zależności od natężenia emocji u miejscowych działaczy i poziomu podrażnienia ambicji działa on lepiej lub gorzej. Mogli się przekonać nasi kibice, licealiści Hetmana Tarnobrzeg, którzy przyjechali do Austrii specjalnie na ten mecz.

Austriacy okazywali naszym młodym kibicom różne drobne złośliwostki, bo kiedy Hetman zaczynał pięknie dopingować autorskimi przyśpiewkami, to na przykład nagle pojawiała się muzyka, której dotąd nikt nie włączał i która narastała do tego stopnia, aby zagłuszyć grupę pięćdziesięcioro Polaków; bo pokazywali młodych palcami i się z nich śmiali; bo kazali im kupić bilety, które dla dzieci i młodzieży były za darmo… Jednak nastolatkowie i ich opiekunowie pokazali klasę tym ludziom z Zachodu i nie dali się sprowokować. Lekcja nadprogramowa odrobiona na szóstkę ze słoneczkiem.

Sportowo także ten pojedynek długo nie układał się po myśli KTS-u i jako żywo przypominał mecz z Kartageną sprzed kilku lat, kiedy zespół Zbigniewa Nęcka jako faworyt wyjechał z Hiszpanii z bolesną porażką 0:3, a każdy z trzech przegranych pojedynków był prawie wygrany. Li Qian przecież w piątym secie z Polcanovą prowadziła 9:7, Han Ying zmarnowała już na początku piłkę setową a potem niesamowicie się wybroniła ze stanu 8:10 w trzeciej odsłonie, aby znowu nie wykorzystać prowadzenia 7:4 w kolejnej. I na koniec Elizabeta Samara, która potrafi świetnie grać na obronę a w drugiej i trzeciej partii naprawdę nie wyglądało to obiecująco. Demony ciągle wracały, ale tarnobrzeżanki tym razem wzięły się z nimi za bary, a potem uśmiechnęło się do tych walecznych dziewczyn kilka razy szczęście i głaz spadł z serca biało-czerwonym kibicom.

Rewanż 9 lutego o godz. 18. w Tarnobrzegu. I znowu postawimy na sport i fair play. Cokolwiek by się nie działo.

Wyniki:

Sofia Polcanova – Li Qian 3:2 (-8, 9, 9, -8, 9),
Zhang Mo – Han Ying 2:3 (12, -3, -10, 9, -7),
Linda Bergstrom – Elizabeta Samara 1:3 (-6, 7, -8, -10),
Sofia Polcanova – Han Ying 1:3 (-9, 8, -7, -6).

Transmisja z meczu w Linzu

Sty
28

Dobra wiadomość dla wszystkich kibiców, którzy chcą śledzić dzisiejsze spotkanie ćwierćfinału Ligi Mistrzyń pomiędzy Linzem AG Froschberg a KTS-em Siarka-ZOT Tarnobrzeg. Austriacka telewizja ORF będzie prowadziła transmisję na żywo, ale mecz będzie można oglądać także w Internecie poprzez laola1.tv. Początek spotkania o godz. 16.00

Link do transmisji

LM: rusza etap, który nie wybacza potknięć

Sty
26

Faza grupowa Ligi Mistrzyń była dla tarnobrzeskiego klubu jak przysłowiowa bułka z masłem. Potencjał podopiecznych Zbigniewa Nęcka w połączeniu ze szczęściem lub raczej pechem innych klubów sprawiły, że KTS Siarka-ZOT Tarnobrzeg awansował do ćwierćfinału bez napinania muskułów. Teraz będzie inaczej, bowiem każdy z meczów trzeba zagrać na sto procent, a każda słabość może być prędzej, czyli w pierwszym starciu czy później, to znaczy w rewanżu wykorzystana przez rywali.

Tarnobrzeżanki czeka najpierw pojedynek w Linzu. Trudny, stresujący, bo w warunkach nie sprzyjających specyfice zawodniczek w niebiesko-żółtych barwach. – Tam jest taka mała i szybka hala, kibice prawie na głowach siedzą. Wiem, że powinniśmy wygrać, ale nie będzie łatwo – mówi Han Ying, liderka KTS-u. Obawy Ying są w pełni zrozumiałe, jeśli sięgnie się pamięcią do ostatniej potyczki tych dwóch klubów. – Przegrałam wtedy z Camelią Postoacą mając razem chyba z dziesięć piłek meczowych, ratowała nas Natalia Partyka, która po przedziwnym meczu pokonała Ivetę Vacenovską i zamiast skończyć 0:3 wygraliśmy wtedy 3:2 – dodaje Han Ying. Dla reprezentantki Niemiec był to także jedyny mecz po którym ze złości złamała rakietkę, bo była przekonana, że po trzeciej partii trzeba się pakować do domu i do kolejnego swojego pojedynku wychodziła z zapasowym sprzętem.

Jak sytuacja będzie wyglądała tym razem? Minęły dwa lata, a w tym czasie pięknie rozwinęła się kariera Soni Polcanovej, która jest aktualnie 22. w rankingu światowym, a dla przykładu najwyżej sklasyfikowana z tarnobrzeżanek Elizabeta Samara zajmuje 26. lokatę. Druga z reprezentantek mistrza Austrii Zhang Mo jest w tym zestawieniu 33., czyli o oczko niżej niż Han Ying… W błędzie jest więc ten, kto uważa, że pokonanie Linz AG Froschberg to tylko krótki przystanek w drodze do upragnionego tytułu, bo jeśli nawet broniący korony Berlin, z którym teoretycznie KTS mógłby się zmierzyć dopiero w finale, ma podcięte skrzydła, to w myśl kolejnego przysłowia: umarł król, niech żyje król, w miejsce Niemek pojawił się chorwacki Dr. Casl… To jednak opowieść na, ewentualny, kolejny odcinek najnowszej historii KTS-u Tarnobrzeg.

Ekstraklasa: Bardzo trudny weekend i granie „na charakterze”

Sty
23

Powiedzenie: „Człowiek myśli, Pan Bóg kreśli” sprawdziło się, niestety, w przypadku mistrzyń Polski. Dokładnie zaplanowane działania przed dwoma meczami ligowymi spełzły na niczym przez… mgłę na lotnisku w Balicach. – Dziewczyny miały lądować w Krakowie w sobotę wieczorem po zawodach World Tour w Budapeszcie, jednak pogoda spłatała nam niezłego figla. Jak relacjonowały, samolot dolatywał do Krakowa, ale mgła uniemożliwiła lądowanie i zawrócono ich z powrotem do… Warszawy. Jednak przed Warszawą okazało się, że tam też pogoda na tyle się pogorszyła, że nie mogą „usiąść”, więc polecieli do Katowic. Wszystkie to operacje spowodowały ponad trzygodzinne opóźnienie i dotarliśmy do Tarnobrzega po godz. 2. 00, a przed 9. już wyjeżdżaliśmy do Lublina. Dlatego za mecz z Optimą należą się słowa uznania moim zawodniczkom, które niewyspane i z bolącymi głowami zagrały na charakterze. Trochę tylko Kindze nie wyszedł mecz, ale jestem w stanie to zrozumieć – mówi Zbigniew Nęcek.

Następnego dnia tarnobrzeżanki grały już w Krakowie kolejny mecz ligowy. Tym razem najgorzej czuła się Li Qian, której emocje później dały się we znaki oraz Wiktoria Pawłowicz, ale ta druga z podkrążonymi oczami udowadniała wszystkim, że wszystko jest w najlepszym porządku . – Taka jestem zmęczona i tak mi się chce spać, że nie wiem, jak zagram – trochę marudziła przed spotkaniem Qian, ale w pojedynku z Lin Chia Hsuan nie było widać niedyspozycji „Małej”. Najwięcej kłopotów ponownie miała Kinga Stefańska, ale także sprzyjało jej w tym dniu szczęście w partii z Martą Smętek i po pięciosetowej batalii to ona odeszła od stołu z uśmiechem.

WYNIKI:

Optima Lublin – KTS Siarka Tarnobrzeg 1:3

Natalia Aleksjenko  – Witkoria Pawłowicz 1:3 (7, -7, -6, -7),
Magdalena Sikorska – Li Qian 1:3 (-5, -3, 10, -1),
Karolina Lalak – Kinga Stefańska 3:2 (6, 5, -7, -7, 6),
Natalia Aleksjenko  – Li Qian 0:3 (-5, -2, -2).

Bronowianka Kraków – KTS Siarka Tarnobrzeg 0:3

Lin Chia-Hsuan – Li Qian 0:3 (-6, -3, -2),
Joanna Kiedrowska – Wiktoria Pawłowicz 0:3 (-6, -3, -9),
Marta Smętek – Kinga Stefańska 2:3 (-9, 7, -5, 9, -10).

LM: Berlin raczej nie obroni tytułu

Sty
9

Dzisiaj Europejska Unia Tenisa Stołowego opublikowała listę zawodniczek uprawnionych do występów w meczach ćwierćfinału Ligi Mistrzyń. Pewnym zaskoczeniem, dla słabo znających regulamin tegorocznych rozrywek, może być zakaz udziału dla trzech tenisistek: Petrissi Solji i Tie Yany (obie z Berlina) oraz Yang Xiaoxin z klubu naszego grupowego rywala – Lyssois Lille Metropole. Pierwsza z nich od lata zmagała się z kontuzją ręki, ostatnia była na urlopie macierzyńskim. – Żal mi trochę Lille, bo lubimy się z ich prezydentem Christianem Briffeuilem, który po ostatnim meczu w Tarnobrzegu cieszył się, że Yang Xiaoxin już zaczęła trenować i będzie gotowa na ćwierćfinały. Nawet żartowaliśmy, że znowu się spotkamy tylko, że już teraz to w finale. Tymczasem będzie to dla nich poważne osłabienie – wyjaśnia trener i menedżer Zbigniew Nęcek.

Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w Berlinie. Reprezentantka Niemiec Petrissa Solja i Tie Yana z Hongkongu ani razu nie wystąpiły w spotkaniach grupowych, dlatego bezpowrotnie straciły szansę na grę w tegorocznej edycji Ligi Mistrzyń, o ile ETTU nie zrobi wyjątku. Dlatego zespół z Berlina, potrójnego triumfatora Ligi Mistrzyń, nie ma nawet kim grać – została Węgierka Georgina Pota, mająca problemy zdrowotne Shan Xiaona, której gra stanęła pod dużym znakiem zapytania, Japonka Shiho Matsudaira i jeszcze niekiedy grająca trenerka Irina Palina, bowiem inna z Niemek Katrin Muehlbach także nie jest w stanie występować przy stole. – Cóż, to nie nasz problem, ale ktoś najwyraźniej i miał pecha, i przekombinował – krótko podsumował tarnobrzeski szkoleniowiec.