12 sezonów dominacji nie nudzi

Gru
31

W tym miesiącu na Twitterze KTS Siarka-ZOT Tarnobrzeg został wywołany do tablicy przez Krzysztofa Sendeckiego i Marcina Lwa, dziennikarzy sportowych. Wszystko za sprawą twitta o czeskim koszykarskim klubie CEZ Nymburk, który w ostatnich 14 sezonach zdobył 14 mistrzostw kraju a skuteczność wyniosła 94, 3 procent. Szybkie i pobieżne rachunki Krzysztofa Sendeckiego wykazały, że w Polsce jest drużyna z lepszą statystyką, właśnie KTS Tarnobrzeg. Jednak pytanie czy jeszcze w KTS-ie liczą zwycięstwa sprowokowało do zagłębienia się w archiwach.

Wymiana poglądów miała miejsce 6 grudnia i było to jak podróż w czasie, gdyż akurat 6 grudnia 2011 roku KTS doznał ostatniej porażki w polskiej lidze.

Zacznijmy jednak od początku. Imponująca jest już bowiem pierwsza niebagatelna seria, czyli 15 tytułów mistrza Polski z rzędu. Co prawda wywalczonych w wielu wyrównanych bataliach i z licznymi potknięciami po drodze, ale ze szczęśliwym zakończeniem. Bez happy endu skończył się dopiero sezon 2005/2006 i chyba już na zawsze zapadł w pamięci trenera Zbigniewa Nęcka. KTS uległ raz w rundzie zasadniczej drużynie z Nadarzyna – co nie było wielką niespodzianką – ale potem również w play-offie przegrał 1:2 bitwę o złoto. Środowisko tenisa stołowego w Polsce wówczas obwieściło złowieszczo koniec ery Tarnobrzega.

Dlatego cała obecna wyliczanka zaczyna się od 2006 roku, gdy Tarnobrzeg stracił tytuł mistrza w bardzo pechowy sposób, ponieważ Kinga Stefańska tuż przed finałami play-off zerwała więzadło krzyżowe, a zespół Zbigniewa Nęcka w zdekompletowanym składzie, chociaż po heroicznej walce, nie był w stanie pokonać GLKS-u Nadarzyn. Pech. Później jednak szkoleniowiec i menedżer tarnobrzeskiego giganta wyciągnął odpowiednie wnioski z porażki i jego plan aż do dzisiaj odczuwają dość boleśnie zespoły ekstraklasy – KTS zasiada na mistrzowskim tronie już 11 lat, a sportowy koniec KTS-u nie nastąpił.

Druga zwycięska seria zakończyła się po pięciu sezonach i 110 meczach, dokładnie wspomnianego 6 grudnia 2011 roku. Wtedy właśnie z prezentem mikołajkowym pospieszyły zawodniczki KTS-u i tak hojnie obdarowały rywalki z Sochaczewa, ale już w rewanżu i play-offie po ich dobrym sercu ślad nie pozostał. I tak to już trwa sześć lat.

Do ostatniego meczu pierwszej rundy obecnego sezonu zespół prowadzony przez Zbigniewa Nęcka wygrał kolejne 132 pojedynki. Bawiąc się dalej liczbami, daje to skuteczność na poziomie 99,59 procent, dość imponujące.

– W mojej filozofii w ogóle nie chodzi o liczby, to jest jak gdyby efekt uboczny realizowania naszych celów. Nie jestem także chory na manię wielkości i nie dopisuję do kajetu kolejnych meczów, żeby potem liczyć jak wspaniali jesteśmy. Człowiek się z wiekiem zmienia, jego perspektywa i myślenie także. My mamy konkretny cel i dążymy do jego osiągnięcia a te wszystkie statystyki traktuję jak zabawę – komentuje Zbigniew Nęcek.

Zabawa czy nie, ale jedno jest pewne – od ponad ćwierć wieku w Tarnobrzegu tworzy się historia sportu.

Wesołych Świąt Bożego Narodzenia

Gru
25

LM: Linz AG Froschberg stoi na drodze do półfinału

Gru
22

Dzisiaj w Luksemburgu odbyło się losowanie par ćwierćfinałowych Ligi Mistrzyń. KTS Siarka-ZOT zmierzy się z dobrze sobie znanym austriackim Linzem. – To klub z długą historią, wielokrotnie graliśmy przeciwko sobie i były to mecze pełne dramaturgii. To także były zwycięzca Ligi Mistrzyń, jednak w tym sezonie nie wydaje się być tak mocny jak kiedyś. Jest to przeciwnik wymagający, ale nie jesteśmy bez szans – komentuje losowanie trener i menedżer Zbigneiw Nęcek.

Pierwsze spotkanie odbędzie się w Linzu w drugiej połowie stycznia, a rewanż w połowie lutego w Tarnobrzegu.
ZOBACZ CAŁE LOSOWANIE 

Zestawienie par ćwierćfinałowych: 1-2, 3-4, 5-6, 7-8

  1.    KTS Siarka-ZOT Tarnobrzeg
  2.    Linz AG Froschberg
  3.    CP LYSSOIS LILLE METROPOLE (FRA)
  4.    Dr. CASL (CRO)
  5.    BURSA BÜYÜKSEHIR BELEDIYESPOR (TUR)
  6.    TT SAINT-QUENTINOIS (FRA)
  7.    SZEKSZARD AC (HUN)
  8.    TTC BERLIN EASTSIDE (GER)

W Częstochowie bez zmian. KTS wygrywa ostatni mecz rundy

Gru
9

To był ostatni mecz ligowy tego roku. AZS AJD Częstochowa nie sprostał u siebie Siarce-ZOT Tarnobrzeg i pomimo, że przegrał 1:3 to spadł z pozycji wicelidera.

Jedyny punkt zdobyła Roksana Załomska, która w trzech setach pokonała Kingę Stefańską. Na szczęście Han Ying i Wiktoria Pawłowicz zrobiły swoje, więc trener Zbigniew Nęcek nie musiał się stresować o wynik. Duży szacunek należy się zwłaszcza Wiktorii, która wywalczyła dwa punkty mimo kuracji antybiotykowej. – Bardzo mi przykro, że akurat w tym meczu przytrafił mi się najgorszy występ w  sezonie i przeze mnie Wika musiała stanąć przy stole po raz drugi – mówiła po meczu Stefańska.

Teraz tarnobrzeskie tenisistki czeka prawie czterotygodniowa przerwa od startów ligowych oraz ostatni start indywidualny. Han Ying jedzie do Astany na prestiżowy World Tour Grand Final a Kinga Stefańska do Wałbrzycha na 2. Grand Prix Polski.

Wicelider wyjechał z Tarnobrzega bez punktów

Gru
3

KU AZS AE Wrocław nie sprostał mistrzyniom Polski i chociaż przegrał 0:3, to w Tarnobrzegu wywalczył więcej setów niż dzień wcześniej Lyssois Lille w Lidze Mistrzyń.

 Zasłużona radość po trudnym tygodniu

Bardzo dobry mecz zagrała zwłaszcza Natalia Bajor, która znalazła swój styl w grze przeciw obronie i szczególnie na początku wysoko zawiesiła poprzeczkę Li Qian. „Mała” dopiero w trzecim secie uwierzyła w taktykę swojego sztabu i z większym spokojem zdobywała punkty.

WYNIKI:

LI Qian – Natalia BAJOR 3:1 (7, -8, 7, 5),

Elizabeta SAMARA – GR Xingqi 3:0 (7,10,7),

Kinga STEFAŃSKA – Katarzyna WĘGRZYN 3:1 (-7, 4, 7, 9).

LM: Kolejny nokaut w tarnobrzeskiej hali

Gru
2

KTS Siarka-ZOT pokonał 3:0 Lyssois Lille Metropole w ostatnim meczu grupowym Ligi Mistrzyń i z pierwszej pozycji awansował do ćwierćfinału.

Tarnobrzeżanki są w tym sezonie bezlitosne dla rywalek. Najpierw przekonał się o tym Bad Driburg, który w Tarnobrzegu nie wygrał ani seta, a teraz także francuski klub podzielił los Niemek. Najbliżej wygrania seta była Agnes Lelannic, która z Wiktorią Pawłowicz trzykrotnie była blisko celu, miała nawet piłki setowe, ale temperament nie pozwolił jej przełamać tarnobrzeskiej zawodniczki.

Lyssois Lille wystąpił jednak bez swojej liderki Bernadette Szocs, które wyjechala do Azji na finał komercyjnych rozgrywek T2. – Spodziewaliśmy się, że przegramy i to 3:0, ale mieliśmy nadzieję na wygranie seta. We Francji nie mamy defensorek i taka drużyna, w ktorej są trzy i to kazda inna jest bardzo trudna. Co prawda nasze zawodniczki są młode i zrobiły postępy w grze na obronę, więc za jakieś dziesięć lat możemy was pokonać – mówiła w imieniu zespołu Agnes Lelannic. Trener Zbigniew Nęcek przyznał, że tegoroczne eliminacje Ligi Mistrzyń rozwinęły się bardzo szczęśliwie dla jego klubu. – Jak zobaczyłem losowanie, to nie byłem zadowolony. Lille ma w składzie Yang Xiaoxin doskonale grającą na defensywę oraz właśnie Szocs. Yang jednak urodziła dziecko, co spowodowało, że otworzyła się szansa na pierwsze miejsce. Yang Xiaoxin będzie gotowa na ćwierćfinał pod koniec stycznia, bowiem słyszałem, że już trenuje w Chniach – tłumaczy szkoleniowiec Siarki-ZOT.

W piątkowy wieczór wielkie brawa należały się także Hetmanowi. Przez rok współpracy z KTS-em młodzi ludzie pięknie rozwinęli się pod okiem swoich nauczycieli i po raz kolejny udowodnili, że prowadzenie i oprawa meczów Ligi Mistrzyń, to dla nich nie są za wysokie progi.

LM: Mecz z Francuzkami zdecyduje o pierwszym miejscu

Lis
29

W piątek o godz. 18. Siarkę-ZOT czeka ostatni mecz w kwalifikacjach Ligi Mistrzyń. Rywalki z Lyssois Lille Metropole mają do odrobienia porażkę 1:3 z Francji a drużyna, która wyjdzie zwycięsko z tego dwumeczu zajmie pierwsze miejsce w grupie i tym samym w ćwierćfinale trafi na teoretycznie łatwiejszego przeciwnika.

Przy aktualnej dyspozycji liderki francuskiego klubu  Bernadette Szocs tarnobrzeżanki powinny przygotować się na naprawdę trudny pojedynek. Ponadto do składu wróciła Maria Xiao, która z powodu przeziębienia nie grała w pierwszym meczu przeciwko Siarce-ZOT. Gdyby tego było mało, to Lyssois już raz zrobił w Tarnobrzegu niespodziankę i pokonał mistrza Polski w jego własnej hali. Emocji więc na pewno nie zabraknie.