Posts Tagged ‘enea’

„Mała” w finale mistrzostw Europy!

Wrz
23

Li Qian pokonała 4:1 Katarzynę Grzybowską-Franc w półfinale mistrzostw Europy w Alicante. Już w tej chwili odniosła życiowy sukces, bowiem dotąd mogła się poszczycić brązowym krążkiem w singlu.

O 17:30 zmierzy się z Ukrainką Margaritą Piesocką, byłą wicemistrzynią Europy, która w ćwierćfinale wyeliminowała Niemkę Han Ying, inną zawodniczkę KTS Enea Siarka. Transmisja finału w Eurosporcie.

Okrutna „Mała”. MRKS – KTS 1:3

Wrz
10

KTS Enea Siarka Tarnobrzeg 3:1 pokonał na wyjeździe drugiego z beniaminków MRKS Gdańsk. Zwycięstwo, pomimo zgubionego pierwszego w sezonie pojedynku i dzielnej postawy gdańszczanek, nie podlegało dyskusji.
Li Qian była w hali MRKS-u srogą nauczycielką, która nawet przy słabszym samopoczuciu wypełniła bez uwag swoją misję. Jako pierwsza sprawdzian umiejętności z gry na obronę przeszła Agnieszka Kaczmarek, ale wyglądało jakby w połowie chciała odejść od biurka profesor Li. Znacznie lepiej wypadła Marta Krajewska, dla której zwłaszcza pierwszy pojedynek meczu z Wiktorią Pawłowicz rozpoczął się bardzo obiecująco. Gdańszczanka, chociaż przegrywała 1:4, to zdobyła siedem kolejnych punktów i prowadziła już nawet 10:7, ale Pawłowicz nie z takich opresji wychodziła cało. Uspokoiła grę, zmieniła tempo i pięć następnych akcji zapisała na swoim koncie. Tarnobrzeżanka w drugim i trzecim secie lepiej kontrolowała grę, ale postawa i sposób gry Krajewskiej i tak zasługuje na uznanie.
Do poziomu bardziej utytułowanych koleżanek dostroiła się na początku także Agata Zakrzewska, ale niestety nie udało się jej obronić prowadzenia 2:0 w setach i MRKS Gdańsk zdobył honorowy punkt za sprawą Mai Miklaszewskej. Ta sytuacja nie wpłynęła w żaden sposób na Qian, która szybko przestroiła się z kibica na zawodniczkę i bardzo ładnie wypunktowała Martę Krajewską, dając popis umiejętności w kontrataku i na serwisie. „Mała” w obu pojedynkach łącznie straciła zaledwie 15 punktów…

WYNIKI:

Marta KRAJEWSKA – Wiktoria PAWŁOWICZ 0:3 (-10, -7, -3),
Agnieszka KACZMAREK- LI Qian 0:3 (-2, -4, -2),
Maja MIKLASZEWSKA – Agata ZAKRZEWSKA 3:2 (11-13,5-11,11-4,11-5,11-2),
Marta KRAJEWSKA – LI Qian 0:3 (-2, -3, -2)

Drugie ligowe zwycięstwo

Wrz
8

W pierwszych ekstraklasowych derbach Podkarpacia tryumfowały faworytki, czyli 27-krotne Mistrzynie Polski, zespół KTS Enea Siarka Tarnobrzeg.

Klasą dla siebie była jak zwykle Li Qian, która w całym meczu pozwoliła rywalce ugrać jedynie siedem punktów. Emocji nie brakowało w kolejnych dwóch pojedynkach. Katarzyna Galus i Karolina Lalak pokazały spore umiejętności co pozwoliło im na wygranie po jednym secie. Na więcej nie było ich jednak stać, dlatego po raz drugi w tym sezonie nasz zespół zwyciężył.

KTS Enea Siarka Tarnobrzeg – KSTS MOSiR KARPATY Krosno 3 : 0

Pojedynki:
Qian Li – Angelika Janik 3:0 (11:4,11:2,11-1)
Wiktoria Pawłowicz – Katarzyna Galus 3:1 (11-6,6-11,13-11,11-5)
Agata Zakrzewska – Karolina Lalak 3:1 (11-7,11-9,9-11,11-5)

Sędzia: Bartosz Majcher (Rzeszów)

Pomeczowe wypowiedzi:

trenera Zbigniewa Nęcka

Kingi Stefańskiej  

Katarzyny Galus  

Pierwsze derby Podkarpacia w ekstraklasie

Wrz
5

Zapraszamy wszystkich na sobotni pojedynek z beniaminkiem z Krosna. Będą to pierwsze w długiej historii klubu  derby Podkarpacia.

Debiut na piątkę. KTS Enea Siarka zaczyna od wygranej

Wrz
2

KTS Enea Siarka Tarnobrzeg pokonała ATS east rent Białystok 3:0 na inaugurację nowego sezonu. Mecz, chociaż powinien odbyć się na wyjeździe, na prośbę drużyny z Białegostoku odbył się w Tarnobrzegu.

Trener gospodarzy Karol Dyszkiewicz szybko się uczy i wyciąga wnioski. W tym sezonie jego klub nie jest już tak bezbronny jak w debiutanckim sezonie, bowiem dwie nowe zawodniczki – Ukrainka Yaroslava Prihodko oraz Słowaczka Eva Jurkova,  może w starciu z tarnobrzeżankami nie miały za wiele do powiedzenia, jednak w ekstraklasie mogą walczyć z wieloma rywalkami jak równy z równym. Zresztą tym razem ATS nie wyjechał z Tarnobrzega z pustymi rękami, chociaż dwa sety może nie są szczytem marzeń, ale urwanie seta Wiktorii Pawłowicz hańby bynajmniej nie przynosi.

W niebiesko-żółtych barwach udanie zadebiutowała Agata Zakrzewska. Najmłodsza zawodniczka w ekipie KTS Enea-Siarka była przez swoje starsze koleżanki i trenera mocno wspierana z ławki i tylko w pierwszym secie pozwoliła emocjom wziąć górę. Nie było w tym jednak nic dziwnego, bowiem łatwo wyobrazić sobie, ile myśli musiało kłębić się w głowie 18-latki, ale w kolejnych trzech odsłonach tarnobrzeżanka zdominowała Gabrielę Dyszkiewicz.  – Bardzo dobrze grało mi się dla Tarnobrzega. Oczywiście, była trema i stres, ale jestem zadowolona z występu – mówi Agata Zakrzewska.

 

WYNIKI:

Yaroslava PRIHODKO – Wiktoria PAWŁOWICZ 1:3 (-5, -4, 4, -5),
JURKOVA Eva – LI Qian 0:3 (-3, -7, -3),
Gabriela DYSZKIEWICZ – Agata ZAKRZEWSKA 1:3 (8, -5, -2, -5)

LM: Co za mecz! Enea Siarka po czterech godzinach pokonała Dr. Casl Zagreb

Mar
17

Przy fantastycznym dopingu tarnobrzeskich kibiców KTS Enea Siarka pokonał Dr. Casl Zagrzeb 3:2 w pierwszym półfinałowym meczu Seamaster Ligi Mistrzyń. Kapitalnie zagrała zwłaszcza Elizabeta Samara, której niewiele zabrakło do zdobycia dwóch punktów.

Półfinałowe starcie tych dwóch klubów nie bez kozery jest określane mianem przedwczesnego finału. To, co w piątkowy wieczór pokazały obie drużyny na długo zostanie w pamięci kibiców, szkoda tylko, że chorwacki klub nie zadbał o transmisję telewizyjną, bo mecz cieszył się wielkim zainteresowaniem i to wyjątkowe widowisko oglądało niezbyt wielu widzów. – Byliśmy uprzedzeni przez kilka osób, że na mecze w Zagrzebiu przychodzi bardzo mało ludzi, a prezesa interesują tylko zwycięstwa, a nie popularyzacja tenisa. Rzeczywiście, gdyby nie nasi wierni fani, to byłoby trochę smutno na trybunach, a tak graliśmy jak u siebie – komentuje Kinga Stefańska kapitan Enei Siarki .

Zgodnie z przewidywaniami wynik pojedynku chorwacko-polskiego ważył się do ostatniej piłki. Zresztą z wyjątkiem pierwszego meczu pomiędzy Zhou Xintong a Li Qian każda partia miała swoją dramaturgię a rozstrzygnięcie zapadało po bardzo subtelnych błędach. Otwarcie należało jednak do Dr. Casl. Chinka Zhou, postrach defensorek zrobiła na tyle silne wrażenie na tarnobrzeskiej obrończyni, że ta podeszła do stołu z taką niewiarą, że dwa sety zakończyły się przed upływem dziesięciu minut. Dopiero trzecia odsłona miała znamiona normalnej gry, ale nie wystarczyło to do odwrócenia wyniku.

Elizabeta Samara podeszła do stołu nie zrażona takim rozwojem sytuacji, miała bowiem niewyrównane rachunki z Li Jie. Tarnobrzeżanka od pierwszej piłki grała bezkompromisowo, ale z zimną głową. Determinacja i koncentracja aż od niej biły. Dopiero w drugim secie nadeszła krótka chwila słabości. Złudne przekonanie, że szybko może wygrać z Li Jie zakończyły się wyrównanie stanu pojedynku, ale kolejne dwie odsłony to był już prawdziwy popis Samary. Fantastyczne ataki ze zmianą tempa i kończące smecze dały jej zasłużone zwycięstwo a Enei Siarce bezcenny punkt .

Humory polskich kibiców gwałtownie się poprawiły, zwłaszcza że stanęły naprzeciw siebie Fu Yu i Han Ying, a jak dotąd zawodniczka KTS-u nigdy z nią nie przegrała. Presja jednak była tak wielka, że Ying grała niezwykle asekuracyjnie, a jej rywalka poprawnie, ale z niesamowitym szczęściem i raz za razem posyłała piłki po siatce. Wyprowadzona z równowagi Ying zdołała zdobyć w pierwszym secie zaledwie trzy punkty. Poirytowana rozpoczęła kolejną odsłonę w dużo lepszym stylu, ale demony pojawiły się ponownie przy jej prowadzeniu 8:5. Wtedy Fu zagrała w kant, czego nie zauważyli sędziowie, ale tarnobrzeżanka uczciwie przyznała punkt rywalce, a chwilę później to Ying twierdziła, że piłka minimalnie dotknęła stołu, jednakże sędziowie zakwestionowali poprawność zagrania, co znowu tak ją zdekoncentrowało, że przegrała 8:11. Na szczęście negatywne emocje wyładowała między setami i przez kolejne trzy sety to ona rozdawała karty. Było 2:1 dla Tarnobrzega!

Kiedy ponownie przy stole stanęła Elizabeta Samara, ławka gospodarzy wyglądała na bardzo pewną siebie. W końcu Chinka Zhou Xintong grająca tak nietypowym i trudnym technicznie sprzętem powinna szybko wyrównać, a tymczasem tarnobrzeżanka grała z taką lekkością i pewnością, że zawodniczki z Zagrzebia natychmiast spoważniały. Eliza w trzecim secie prowadziła jeszcze 8:6 i miała podanie, ale znowu szczęście uśmiechnęło się do gospodarzy. Niewiarygodna wymiana przy piłce setowej dla Samary zakończyła się niestety niewymuszonym błędem tarnobrzeżanki, a w kolejnych dwóch akcjach to Zhou zaryzykowała i na swoje szczęście trafiła. Czwarty set wyglądał fatalnie – 6:0 dla Zhou Xintong, ale wówczas zaczął się szalony pościg Elizy. 7:5, 10:8, 10:9… i ponownie ryzykowne zagranie Chinki, które dało jej jedenasty punkt.

– Jeśli przegramy 0:3 ten pojedynek, to będziemy mieć minus 5 w setach – gorączkowo liczyli co bardziej wtajemniczeni w regulamin kibice, a Li Qian wyszła do meczu z Li Jiao, swoją partnerką deblową ze stoickim spokojem. – Chyba jestem za spokojna, w ogóle się nie denerwuję – mówiła po przegraniu pierwszego seta. Zaczęła jednak grać z większym animuszem, częściej zmieniała rytm i mniej atakowała, co dało jej wyrównanie. Ławka Enei Siarki co rusz wyskakiwała z okrzykami po długich akcjach dwóch defensorek i bardzo żywiołowo reagowała na każdy punkt, podczas gdy Qian powściągliwie okazywała radość. Trzeci set i znowu wojna nerwów dla „Małej”. Kolejna partia świetnie rozpoczęta przez podopieczną Zbigniewa Nęcka i coraz więcej nerwowych zachowań po stronie Li Jie i wreszcie prowadzenie 8:5 tarnobrzeżanki. Wtedy jednak jak gdyby dotarło do niej co się dzieje – dwie nieprzemyślane akcje, zbyt niefrasobliwie oddane punkty i szalone ataki Li Jie sprawiły, że horror rozpoczął się na nowo. Piąty set trwał w nieskończoność – punkt za punkt aż do stanu 6:6. Wtedy Li Qian odskoczyła na dwa punkty, ale końcówka znowu była wyrównana. Pierwsza piłka meczowa dla Tarnobrzega zmarnowana, dwie kolejne dla Dr. Casl także nie wykorzystane i w końcu znowu przewaga dla niebiesko-żółtych, ale tym razem akcja już rozegrana bardzo dokładnie przez Li Qian i piękne zwycięstwo, które przerwało serię 77. wygranych z rzędu chorwackiego klubu.

Przed rewanżem tarnobrzeski zespół nie ma jednak żadnej wymiernej przewagi, bowiem bilans setów wynosi 11:10 dla chorwackiej drużyny. – Ten wynik jest ogromnym sukcesem, porównywalnym do zeszłorocznego finału, a w zasadzie ma tę samą wagę, co zwycięstwo nad Berlinem w ubiegłym sezonie. O sile Dr. Casl niech świadczy fakt, że u nich na ławce siedziała 9. zawodniczka światowego rankingu, Doo Hoi Kem z Hongkongu. Przed rewanżem sytuacja jest praktycznie identyczna jak przed tym meczem, czyli aby awansować trzeba wygrać. Może z małym wyjątkiem – pokazaliśmy i sobie, i im, że nie ma niepokonanych drużyn, trochę obniżyliśmy ich pewność siebie, a to może być decydujące przed spotkaniem u nas. Na razie jednak wszyscy musimy odreagować te emocje – mówi trener Zbigniew Nęcek.

WYNIKI:

Dr. Casl – KTS Enea Siarka Tarnobrzeg 2:3

Zhou Xintong – Li Qian 3:0 (6, 2, 4),
Li Jie – Elizabeta Samara 1:3 (-8, 6, -7, -5),
Fu Yu – Han Ying 2:3 (3, 8, -4, -7, -8),
Zhou Xintong – Elizabeta Samara 3:1 (9, -6, 10, 9),
Li Jie – Li Qian 2:3 (5, -9, -8, 10, -12).

To był prawdziwy zastrzyk energii! Enea Siarka w półfinale Ligi Mistrzyń

Lut
10

KTS Enea Siarka po raz drugi pokonał 3:1 Linz AG Froschberg i awansował do półfinału Seamaster Ligi Mistrzyń. Pierwszy i najważniejszy punkt dała tarnobrzeżankom Li Qian, która jeszcze kilka dni temu leżała w łóżku z blisko 40-stopniową gorączką.

Piątkowa batalia Enei Siarka była wyjątkowa pod wieloma względami. Pierwszy mecz pod banderą nowego sponsora, pierwsza transmisja na żywo w TVP Sport, pierwszy tak hipnotyzujący występ artystyczny podczas meczu tenisa stołowego, pierwsze zwycięstwo Li Qian nad Polcanovą, pierwsza wygrana Elizabety Samary z Sofią Polcanovą i pierwszy mecz KTS-u bez liderki Han Ying… Jedyna rzecz była jak zawsze – piękny doping i ogromne nerwy.

Zaczęło się dobrze, bowiem Elizabeta Samara niezwykle pewnie wygrała pierwszego seta meczu z Zhang Mo. Brakowało dwóch, aby stres związany z nieobecnością Han Ying w składzie zamienił się w błogi spokój. Austriacka zawodniczka poprawiła jednak odbiór i zaczęła agresywniej blokować a efekt był natychmiastowy – wyrównała stan pojedynku. Trzecia odsłona znowu doskonale rozegrana przez Samarę, ale czwarta ponownie pod dyktando rywalki. Decydujący set nie układał się jednak po myśli tarnobrzeżanki, która straciła dwa pewne punkty przez zagrania Zhang Mo w kant stołu i taśmę siatki. Mimo to prowadziła jeszcze 8:6, ale zaczęła grać zbyt asekuracyjnie co wykorzystała zawodniczka gości i Linz objął prowadzenie.

Zrobiło się jeszcze bardziej nerwowo, gdyż w starciu Li Qian i Sofii Polcanovej to nie tarnobrzeżanka była faworytką. Qian jednak długo analizowała porażkę z Linzu, przygotowała się niezwykle skrupulatnie do rewanżu. Niewiadomą była jednak jej wytrzymałość fizyczna. – Nastawiłem Li Qian na ten jeden mecz, zgodziliśmy się co do jednego: bez względu na rozwój całego spotkania Mała da w tym pojedynku sto procent sił, które ma. Mogła poddać ewentualny drugi mecz, jednak znalazła w sobie tyle energii, że nawet nie było widać tego jej osłabienia – komentował zadowolony Zbigniew Nęcek.  – Dziękuję trenerowi, panu Aleksandrowi za wielką pomoc w przygotowaniu. W końcu z nią wygrałam! – mówiła ze wzruszeniem Qian.

Dzięki tak fantastycznej postawie i wygranej 3:0 KTS Enea Siarka potrzebował już tylko seta do awansu. Prawdopodobnie bez tej świadomości podeszła do stołu Wiktoria Pawłowicz, która na początku grała dosyć zachowawczo. Za to Linda Bergrstroem bez kompleksów zdobywała kolejne punkty. Usztywniła się dopiero przy prowadzeniu 10:7, kiedy Pawłowicz zaczęła atakować smeczami i odrobiła straty. Po trzeciej długiej, ale znowu  przegranej przez Bergstroem wymianie tarnobrzeżanka wyrównała i już nie zmarnowała szansy na zwycięstwo. Wykorzystała drugą piłkę setową i w pięknym stylu przypieczętowała awans do najlepszej czwórki Seamaster Ligi Mistrzyń.

Nieco przygaszona wyszła do czwartego pojedynku tego spotkania Elizabeta Samara. – Jeszcze nigdy z nią nie wygrałam, a grałyśmy chyba pięć razy – narzekała przed samym meczem podopieczna Zbigniewa Nęcka. – Idź, idź, teraz wygrasz pierwszy raz – odpowiedziała z przekonaniem Li Qian. Stąd nie dziwi radość tarnobrzeżanki po drugim secie, kiedy odrobiła w końcówce kilkupunktową stratę i chyba na dobre uwierzyła, że może pokonać Polcanovą, a po ostatniej piłce cieszyła się niemniej jak z niedawnego złotego medalu mistrzostw Europy.

WYNIKI:
Elizabeta Samara – Zhang Mo 2:3 (5, -8, 5, -5, -8),
Li Qian – Sofia Polcanova 3:0 (5, 10, 9),
Wiktoria Pawłowicz – Linda Bergstroem 3:0 (11, 9, 9),
Elizabeta Samara – Sofia Polcanova 3:0 (6, 10, 7).