Posts Tagged ‘Fenerbahce Stambul’

KTS pokonał Fenerbahce 3:1!!!

Sty
18

Mistrz Polski sensacyjnie pokonał na wyjeździe aktualnego triumfatora  Ligi Mistrzyń Fenerbahce Stambuł i przed piątkowym rewanżem w Tarnobrzegu stoi przed historyczną szansą wyeliminowania Turków z rozgrywek.

kts2016fenerbahce

KTS nigdy nie był aż tak blisko pokonania w dwumeczu Fenerbahce. Do tej pory tylko raz udało się zespołowi Zbigniewa Nęcka zwyciężyć w Turcji, w finale Pucharu ETTU, ale i tak była to słodko-gorzka wygrana, ponieważ to Fenerbahce zdobyło złoty medal. Tym razem tarnobrzeżanki postarały się o niespodziankę dużego kalibru, chociaż początek zdecydowanie należał do gospodarzy.

Irene Ivancan przeważała nad Li Qian od pierwszych piłek i dopiero w drugiej odsłonie udało się tarnobrzeżance nawiązać walkę. Decydujące momenty należały jednak do znacznie silniejszej Ivancan, której piorunujące ataki były nie do obrony dla „Małej”. Zły początek meczu tylko mocniej zmobilizował ekipę Zbigniewa Nęcka. Han Ying w pojedynku z aktualną indywidualną mistrzynią Europy Elizabetą Samarą brylowała od samego początku i co prawda w końcówce pierwszej odsłony pozwoliła rywalce odrobić kilkupunktową stratę, ale ostatnie słowo należało do niej. Najwięcej pracy Ying miała w trzecim secie, jednak rozsądna zmiana tempa skutecznia wytrącała oręż z rąk rywalki, która za wszelką cenę próbowała jak najszybciej rozgrywać akcje  i w efekcie myliła się w bardzo ważnych momentach.

– Jeśli po dwóch grach przegrywalibyśmy 2:0, to w zasadzie trudno byłoby marzyć o awansie do półfinału. Na szczęście Han Ying przerwę świąteczną przepracowała na szóstkę, czego dowodem był świetny mecz z Samarą. Dała nam też nadzieję na dobry wynik – wyjaśnia Zbigniew Nęcek.

Także trzeci pojedynek rozpoczął się pomyślnie dla KTS-u. Natalia Partyka postraszyła na początku Janę Noskovą kilkoma świetnymi zagraniami i szybko wygrała pierwszą odsłonę. Zawodniczka gości równie szybko zrewanżowała sie w kolejnej, ale trzeci set to był pokaz siły Partyki. Niestety, machina zacięła się przy jej prowadzeniu 10:5 i nawet przerwa techniczna na życzenie polskiego szkoleniowca przy stanie 10:7 nie przyniosła oczekiwanego efektu. Dopiero bardzo agresywny odbiór serwisu dał tarnobrzeżance upragniony 11. punkt. Huśtawka nastrojów trwała przez następne dwie odsłony, ale lepiej zniosła ją Natalia Partyka, która w końcówce piątego seta potrafiła zagrać więcej kombinacyjnych i odważnych akcji, czym zaskoczyła Noskovą.

Ostatnie spotkanie reprezentacyjnych i deblowych koleżanek – Han Ying oraz Ireny Ivancan to kunszt gry defensywnej. Pierwszy set zdecydowania na korzyść tarnobrzeżanki, w drugim od początku rysowała się dwu-trzypunktowa przewaga Ivancan. Dopiero pod koniec Han Ying zdołała dogonić rywalkę, ale przy jej prowadzeniu 9:8 trener Fenerbahce David Sarkosyan postanowił sprowokować grę na czas i niejako wymusić ją na sędziach. Po krótkim zamieszaniu i rozegraniu kolejnej akcji, sędziowie ogłosili, że limit 10 minut na seta upłynął i każda kolejna akcja musi zostać zakończona po dwunastu uderzeniach. – To była bzdura, ponieważ sędziowie nie uwzględnili różnych przerw, więc de facto czas  nie minął, ale w sumie ta interwencja bardziej zaszkodziła Irene, bo ja lubię grać „czasówki” – tłumaczy Han Ying. Tarnobrzeżanka utrzymała nerwy na wodzy i wygrała odsłonę 13:11, aby w trzeciej zupełnie zdemolować rywalkę.

– Gratuluję „Hani” fantastycznej gry, a Natalii walecznej postawy do końca, ponieważ to był niezwykle istotny punkt. Nie byłbym sobą, gdybym nie przestrzegł przed huraoptymizmem, bowiem aktualny jeszcze zwycięzca Ligi Mistrzyń do końca będzie walczył o awans – kończy Zbigniew Nęcek.

 

Fenerbahce 🆚 KTS SPAR-Zamek 1:3

Irene IVANCAN – LI Qian 3:0 (3, 7, 9),
Elizabeta SAMARA – HAN Ying 0:3 (-8, -5, -9),
Jana NOSKOVA – Natalia PARTYKA 2:3 (-6, 7, -9, 8, -8),
Irene IVANCAN – HAN Ying 0:3 (4, 11, 4).

 

LM: Czekanie na cud nad Bosforem

Lis
29

W przedostatniej kolejce Ligi Mistrzyń KTS SPAR-Zamek Tarnobrzeg leci do Stambułu, gdzie w niedzielę o godz. 13.30 czasu polskiego zmierzy się z liderującym grupie A Fenerbahce.
– Możemy je pokonać, ale tylko gdy wszystkie zagramy ponadprzeciętnie. Wierzę w dobry rezultat, ale to, co najważniejsze, czeka nas w piątek w Tarnobrzegu. Bardzo chcemy awansować do półfinału – mówi Renata Strbikova.
Turczynki nie przegrały żadnego z czterech spotkań i celują w zwycięstwo w Lidze. Co prawda ze składu Fenerbahce na razie wypadła Białorusinka Wiktoria Pawłowicz a Rumunka Elizabeta Samara przeszła niedawno artroskopię kolana, ale trener David Sarksyan na brak zawodniczek nie narzeka. Zwłaszcza dyspozycyjność dwóch Azjatek ze ścisłej reprezentacji Chin – Wu Yang i Wen Jia daje mu poczucie bezpieczeństwa. Nawet w przypadku, gdy przepisy dopuszczają występ tylko jednej z nich, to bardzo dobrze ostatnio grająca Niemka Irene Ivancan ze złotej drużyny mistrzostw Europy oraz Rosjanka Yana Noskova gwarantują kolejne sukcesy.
W dużo gorszej sytuacji jest trener Zbigniew Nęcek. Liderka jego drużyny Han Ying straciła rozpęd z poprzedniego sezonu i w meczach Champions League radzi sobie zdecydowanie gorzej niż w turniejach indywidualnych, a pozostałe trzy zawodniczki Renata Strbikova, Li Qian i Natalia Partyka grają solidnie, ale nie na tyle dobrze, aby zrównoważyć gwiazdy formatu Wen czy Wu. Ta druga zresztą zdaje się być poza zupełnym zasięgiem którejkolwiek tenisistki stołowej z Europy.
– Zwycięstwo w Stambule dałoby nam awans do czwórki najlepszych drużyn, ale musiałby zdarzyć się cud. Nieobecność tych dwóch gwiazd tureckiego klubu w zasadzie niewiele dla nas zmienia. Jednak poprzez to spotkanie, które jako trener spróbuję jak najlepiej rozegrać, chcę przygotować zespół do bardzo wymagającego pojedynku ze Ströckiem – dodaje Zbigniew Nęcek.

Maraton z horrorem w tle. KTS – Fenerbahce 0:3

Paź
4

Fenerbahce Stambuł rozstawione  z jedynką w Lidze Mistrzów odniosło drugie zwycięstwo w rzgrywkach. Wynik 3:0 jest wysoki, lecz w ogóle nie oddaje dramaturgi meczu. Wystarczy powiedzieć, że pierwszy pojedynek pomiędzy Li Qian a Irene Ivancan trwał aż 65 minut, a całe spotkanie trzy godziny.

– To jest jakaś klątwa z tymi Turkami – zżymała się kapitan tarnobrzeżanek Kinga Stefańska. SPAR-Zamek po raz trzeci z rzędu przegrywa u siebie z Fenerbahce i za każdym razem do zwycięstwa brakuje mu bardzo niewiele. Najpierw szalony mecz stoczyły dwie defensorki – świeżo upieczona drużynowa mistrzyni Europy Irene Ivancan oraz brązowa medalistka tej imprezy Li Qian.

Tarnobrzeżanka, która była dwukrotnie mniejsza od rywalki, zaskoczyła ją w pierwszym secie i łatwo wygrała. W kolejnych trzech odsłonach Li Qian szybko obejmowała prowadzenie na początku, jednak po chwili zawodniczka gości odrabiała straty albo potężnymi atakami, albo po niecierpliwie przygotowywanych akcjach podopiecznej Zbigniewa Nęcka. Cierpliwość zawodniczek i…kibiców była kluczowa w tej grze, gdyż w każdej akcji piłka przelatywała przez siatkę po kilkanaście i więcej razy.  – Już nie widziałam, gdzie jest piłka, oczopląsu można było dostać – mówiła Natalia Partyka, która nie zwykła oglądać konfrontacji defensorek.

Po trzech setach Ivancan prowadziła 2:1 i wyglądała na pewną siebie, aż do stanu 10:7. Wówczas trzy świetnie rozegrane piłki doprowadziły do remisu, a po dwunastu kolejnych akcjach Qian wyrównała stan spotkania. Niestety, tarnobrzeżanka nieco chaotycznie rozpoczęła decydującą odsłonę i przeciwniczka nie dała odebrać sobie przewagi.

Mniejszą dramaturgię miała konfrontacji Han Ying oraz Wen Jia, która na pojedynek z Tarnobrzegiem przyleciała specjalnie z Chin. Ying grała nieco bojaźliwie, ale później właściwa taktyka pozwoliła jej na lepszą walkę z rywalką. W końcówce decydującej odsłony lepszą precyzję wykazała się zawodniczka Fenerbahce i dała przyjezdnym drugi punkt.

Nadzieję na zmianę niekorzystnego wyniku wlała w serca kibiców Natalia Partyka, dla której był to debiut przed tarnobrzeską publicznością. Tak pięknego początku z Elizabetą Samarą i prowadzenia 2:0 niewiele osób się spodziewało. Partyka grała z polotem, a Samara miała poważne problemy z odbiorem serwisu, które skończyły się jednak w trzeciej odsłonie. Zawodniczka gości ochłonęła i zaczęła męczyć tarnobrzeżankę nieprzyjemnymi atakami.Trzeci i czwarty set, chociaż wyrównane, to padły łupem Samary. W decydującej partii wszystko wydawało się być na najlepszej drodze, a gdy Natalia prowadziła 10:8 i serwowała chyba nikt nie pomyślał, że rywalka, która traciła punkty na odbiorze, zdoła wyrównać. Niestety ponownie szczęście było po stronie gości i mimo wspaniałej walki Partyki rekordowego seta wygrała Samara 20:18.

– Wiele klubów chciałoby podjąć z Fenerbahce taką walkę jak my. Jasne, chciałoby sie wygrać, ale z samego chciejstwa nic nie wynika. Turcy mają lepszy zespół, a my dzisiaj walczyliśmy z nimi na równi. Postawa Li Qian mnie cieszy, bo z tygodnia na tydzień gra lepiej, więcej rzeczy ma poukładanych. Może czegoś więcej oczekiwałem od Ying, jednak jej rywalka gra bardo niewygodnie i trzeba kilka razy z nią zagrać, żeby sie przyzwyczaić. Co do Natalii to mogę powiedzieć, że zrobiła wszystko, aby wygrać. Na pewno to bolesna porażka, zwłaszcza dla Natalii, ale Samara jest dobrą zawodniczką i to nie ujma z nią przegrać. Zresztą obie zafundowały kibicom niezapomniane widowisko – podsumowuje Zbigniew Nęcek.

WYNIKI:

Li Qian – Irene Ivancan 2:3 (8, -4, -10, 15, -3),
Han Ying – Wen Jia 1:3 (-4, 9, -6, -9),
Natalia Partyka – Elizabeta Samara 2:3 (7, 2, -8, -8, -18).

Fenerbahce pokonane na wyjeździe, ale finał dla Turków

Sty
26

To był przepiękny mecz, scenariuszem przypominający spotkanie w Tarnobrzegu, jednak z odmiennym finałem. Niestety żaden z zespołów nie był na końcu całkowicie zadowolony. KTS ZAMEK-SPAR pokonał wreszcie tureckiego giganta, ale bilansem setów odpadł z dalszej rywalizacji. Fenerbahce musiało natomiast przełknąć łyżkę dziegciu ulegając przed własną publicznością kopciuszkowi z Polski.

Historyczne zwycięstwo nad Fenerbahce nie dało awansu

Historyczne zwycięstwo nad Fenerbahce nie dało awansu

Plan Zbigniewa Nęcka sprawdził się i kombinacje z ustawieniem tak, aby mecz zakończył się wynikiem 3:1 były trafione, ale… znów jednak zabrakło szczęścia. Napięcia nie wytrzymała Renata Strbikova, której przyszło walczyć z Cheng I-Ching. Tarnobrzeżanka w poprzednim spotkaniu zagrała doskonale, a tym razem z emocjami poradziła sobie dopiero na początku trzeciego seta. I to też nie do końca. Zaczęła grać odważniej spychając rywalkę do defensywy. Prowadziła już nawet  8:4, niestety ponownie wróciła do pasywnej gry. Cheng wyrównała i w decydujących piłkach grała jak maszyna dając gospodarzom punkt na wagę awansu.

W pozostałych dwóch meczach tarnobrzeżanki pokazały prawdziwie sportowy charakter i nie poddały meczu. Rewanż na Pawłowicz wzięła po przedziwnym pojedynku Han Ying. – Od zera do bohatera. Od nastawienia: „nie mam szans”,  „jak to niby mam wygrać?” po błyskotliwą taktykę. Ying grała świetnie, szkoda, że ja zawaliłam – mówiła Renata Strbikova. Ostatni, zwycięski punkt po dobrej grze zapewniła Zamkowi-SPAR Jia Jun.

– Szkoda, bo mieliśmy szansę. Innego znaczenia nabiera porażka w Tarnobrzegu, teraz musieliśmy ryzykować i prawie się udało. Nie załamujemy się, przecież to nasz debiutancki sezon w Lidze Mistrzów, a jesteśmy w półfinale! Musimy zostawić jakieś cele na następny sezon – dodaje Zbigniew Nęcek.

Wyniki:

Pawłowicz – Jia Jun3:0 (5, 5, 7),
Hu Melek -Han Ying 3:0 (-7, -9, -7),
Chen I – Ching – Strbikova 3:0 (2, 9, 10),
Pawłowicz-Han Ying 2:3 (5, 6, -6, -9, -8),
Hu Melek- Jia Jun 2:3 (-9, -10, 12, 2, -6).

LM: Jutro rano do Stambułu

Sty
24

Pozostało już niewiele czasu do rewanżowego spotkania w półfinale Ligi Mistrzyń, ale tarnobrzeżanki ostatnie szlify formy mają za sobą. – Przez ostatni tydzień dużo czasu poświęciłam grze przeciw obronie, aby jak najlepiej przygotować się do starcia z Wiktorią Pawłowicz. Oglądałam jej poprzednie mecze i nawet dokładnie rozpisałam taktykę na kartce, aby pod wpływem emocji nic mi się w tej głowie nie pozmieniało. Normalnie nigdy tego nie robię, ale teraz chce, aby mi się to wyryło w pamięci, bo kilka taktycznie źle zagranych piłek może zdecydować o wyniku – mówi Czeszka Renata Strbikova.

Kibice Zamku-SPAR mają prawo do niepokoju przed rewanżem z Fenerbahce

Kibice Zamku-SPAR mają prawo do niepokoju przed rewanżem z Fenerbahce

Fenerbahce u siebie w domu będzie jeszcze trudniejsze do pokonania. Pomijając już warunki panujące w hali, to najprawdopodobniej do zdrowia wróciła już Turczynka Hu Melek, która w Tarnobrzegu nabawiła się kontuzji pleców i nie wystąpiła w spotkaniu. Podopieczne Zbigniewa Nęcka nie wspominają za dobrze konfrontacji z tą zawodniczką, zwłaszcza jej umiejętności gry przeciw defensywie wzbudzały spory respekt u Li Qian i Han Ying. Obie zresztą z nią przegrały. – Musimy zaryzykować w Turcji, zwycięstwo 3:2 nic nam nie daje, bo Fenerbahce ma bardzo dobry bilans setów. Pod względem siły gry oni naprawdę są faworytem, ale w końcu szczęście mogłoby sie uśmiechnąć do nas i po trzech porażkach moglibyśmy ich w końcu ograć – dodaje trener Zbigniew Nęcek.

Początek niedzielnego spotkania o godz. 14.30 lokalnego czasu (13.30 polskiego).