Posts Tagged ‘Liga Mistrzów’

Z liderem na koniec eliminacji LM

Gru
2

W piątek o godz. 17. KTS SPAR-Zamek Tarnobrzeg podejmuje fawryta grupy „D” Linz AG Froschberg. W poprzedniej rundzie KTS niespodziewanie pokonała austriacki klub 3:2, ale gospodarze wystąpili bez kontuzjowanej Liu Jia i Sofii Polcanovej.

Sytuacja w grupie jest bardzo ciekawa, nie ma żadnego klubu bez porażki a wszystkie dotychczasowe mecze były bardzo wyrównane. O tym, kto awansuje do ćwierćfinału zadecydują dwie ostatnie kolejki przy czym dla KTS-u piątkowe spotkanie będzie ostatnim w kwalifikacjach, a końcowa kolejność będzie znana 18 grudnia po pojedynku Linzu z Lille.

– Gramy z faworytem, to nie ulega wątpliwości. W Austrii mieliśmy szczęście, bo nie wystąpiła ich liderka Liu Jia i chociaż nie bez trudu, ale wykorzystaliśmy szansę. Teraz spodziewamy się, że rywale przyjadą w najsilniejszym składzie, więc zapowiada się bardzo atrakcyjne widowisko dla kibiców – mówi trener Zbigniew Nęcek.

„Zaleźć Turkom za skórę” – podejście pierwsze, piątek godz. 18.

Sty
14

Zaczyna się odliczanie do pierwszego meczu półfinałowego w Lidze Mistrzyń. Rywal doskonale znany – Fenerbahce Istambul, który w poprzednim sezonie bezdyskusyjnie wygrał Puchar Europejskiej Unii Tenisa Stołowego i na dodatek z Zamkiem w finale. Czy nastąpiły jakieś zmiany w szeregach tego obrzydliwie bogatego klubu? Owszem, Turcy dokoptowali do swojego gwiazdorskiego zespołu kolejne znaczące nazwisko – Cheng I-Ching z Tajwanu, która obok Wiktorii Pawłowicz, Hu Melek i Elizabety Samary ma jeden cel: zwyciężyć w Lidze Mistrzyń. – Fenerbahce to zespół kompletny, zbudowany z wszechstronnych zawodniczek, zróżnicowany stylowo. Jest wybitna defensorka Pawłowicz, leworęczna Samara, Hu z czopem i obustronny atak topspinowy  w osobie Cheng. Czego można więcej chcieć? To chyba marzenie każdego trenera, żeby mieć do dyspozycji tak urozmaicone zawodniczki i optymalnie dobierać skład do każdego spotkania. Na to może sobie pozwolić jednak tylko turecki klub, ale my chcemy jak najbardziej utrudnić im życie. Chcą wygrać Ligę? Proszę bardzo, jednak chciałbym, aby kosztowało ich to sporo zdrowia – mówi Zbigniew Nęcek, trener Zamku-SPAR.

Tarnobrzeżanki pierwsze spotkanie rozegrają przed własną publicznością i bardzo się z tego cieszą. – W tamtym roku najpierw graliśmy w Turcji i to był bardziej zacięty mecz niż rewanżowy w Tarnobrzegu. Może uda się nam sprawić niespodziankę? – zawadiacko dodaje Renata Strbikova.

Tradycyjnie kibice mogą liczyć na pozasportowe atrakcje i tym razem do walki będzie zagrzewał tarnobrzeski zespół Fitneska, który ma nadzieję wprowadzić wszystkich kibiców w bojowe nastroje. Początek pojedynku KTS – Fenerbahce o godz. 18. w hali MOSiR w Tarnobrzegu.

Jeszcze bliżej niż za pierwszym razem. Linz – KTS 3:2

Gru
7

Bez wątpienia było to niezwykłe widowisko dwóch najlepszych zespołów grupy „B”. Trzy godziny zmagań i pełna dramaturgia; szala zwycięstwa wychyliła się na chwilę na stronę KTS-u, ale zakończenie było szczęśliwe dla triumfatora Ligi Mistrzów. Największym pechowcem meczu bez wątpienia została Renata Strbikova, ale z Linzu bez łupu nie wyjedzie.

Strbikova-Solja

Pierwsza seria pojedynków toczyła się w narodowych zestawach – Renata Strbikova rywalizowała z Ivetą Vacenovską, Han Ying z dwukrotną złotą medalistką mistrzostw Europy Petrissą Solją, a na koniec Liu Jia i Jia Jun – byłe zawodniczki Chińskiej Republiki Ludowej.

Początek nie zwiastował dla Tarnobrzega niczego dobrego. Strbikova nie potrafiła sobie poradzić z niezadowoleniem z własnej gry i prawie udało się jej przekonać wszystkich dookoła, że tego wieczora jej występ zakończy się katastrofą. Prawie, bo po dwóch setach tarnobrzeżanka zebrała się do kupy i doprowadziła do remisu. Piąty set to niestety bardzo szczęśliwy początek Vacenovskiej, która co rusz posyłała piłkę po siatce lub w kant i takiego prezentu (od św. Mikołaja?) nie zmarnowała.

Na szczęście zimnej krwi nie straciła Han Ying, która młodszą koleżankę z reprezentacji wypunktowała dość spokojnie. Niestety, chwilę później podobny scenariusz miał pojedynek Jun i Liu, tyle że to zawodniczka Linzu była górą. – Nie wiem, dlaczego przegrałam taki mecz. Wszystko w końcówkach – mówiła Jun i długo nie mogła uwierzyć, że była mistrzyni Europy potrzebowała tylko trzech setów, by zdobyć punkt dla swojej drużyny. Napór gospodarzy przerwała Han Ying, która po gładko przegranym secie z Vacenovską ostro zabrała się do pracy i dołożyła wszelkich starań, aby Zamek-SPAR dostał jeszcze jedną szansę. Nie deprymowały jej nawet potężne uderzenia rywalki, która niekiedy umieszczała piłkę na stole wbrew prawom fizyki i po kolejnych trzech odsłonach dała Tarnobrzegowi drugi punkt.

To jednak była ostatnia zdobycz gości. Strbikova grała przeciwko Solji dużo rozsądniej niż w Tarnobrzegu i wszystko wyglądało bardzo obiecująco aż do czwartego seta. – Na 11 piłek połowa to siatki i kanty. Nie miałam szans, a w ostatniej odsłonie chyba zabrakło mi sił – mówi Renata Strbikova. Tarnobrzeżanka postanowiła jednak wziąć odwet i po oficjalnej kolacji uprowadziła talizman miejscowej drużyny. – Zapytałam Ivety czy mogę wziąć. Zgodziła się, więc mam. Co prawda inni zaczęli protestować, ale było za późno. Po prawdzie to chyba nie myśleli, że mówię na poważnie – dodaje Renata.

Renata z trofeum

WYNIKI

LINZ AG FROSCHBERG – KTS ZAMEK SPAR TARNORBZEG 3:2

Iveta Vacenovska – Renata Strbikova 3:2 (7, 8, -6, -4, 4),
Petrissa Solja – Han Ying 1:3 (-7, -6, 9, -7),
Liu Jia – Jia Jun 3:0 (8, 9, 8),
Iveta Vacenovska – Han Ying 1:3 (3, -7, -11, -5),
Petrissa Solja – Renata Strbikova 3:2 (7, -7, -8, 7, 7).

KTS poznał rywali w LM, mogło być gorzej

Lip
19

KTS Zamek Tarnobrzeg trafił do grupy z Austriackim Linz AG Froschberg, rosyjskim Tyumenem oraz węgierskim Budaörsi 2i Sport Club. – Wydaje mi się, że polosowaliśmy nieźle. Ominęło nas Fenerbahce i francuskie Metz z Wu Jiaduo. W tej grupie mamy szansę przynajmniej powalczyć – mówi Renata Strbikova.
Pierwsze mecze grupowe odbędą się w terminie 6-9 września.