Posts Tagged ‘Renata Strbikova’

Jaśnie Panujący Zamek-SPAR. Dzień po…

Maj
25

Mistrz Polski Zamek-SPAR śrubuje rekord: 23. tytuł w historii, ósmy z rzędu i 57. meczów ligowych bez porażki – Zbigniew Nęcek stworzył nowy wymiar żeńskiego tenisa stołowego w Polsce.

Nadarzyn nie miał za wielu atutów, aby pokonać podopieczne Zbigniewa Nęcka i podobnie jak przed rokiem rywalizację w finale zakończył po dwóch spotkaniach. Po szybkim zwycięstwie Han Ying nad Antoniną Szymańską i wygranej Renaty Strbikovej nad Shen Yi Bin było jasne, że tytuł zostanie tam, gdzie mu najlepiej. Jedyny pojedynek wygrała w Tarnobrzegu Klaudia Kusińska, pokonując Kingę Stefańską, ale nie miało to już najmniejszego wpływu na końcowy wynik.

Prawie każdy z dziennikarzy pytał tenisistki Zamku czy to nie jest już nudne ciągle wygrywać, zdobyć mistrzostwo Polski z taką przewagą nad rywalami. Patrząc jednak na radość zawodniczek nie można było mieć wątpliwości, że nie udają zadowolenia i mają prawdziwą satysfakcję z tego tytułu. Nawet dla Niemki Han Ying, aktualnej przecież mistrzyni Europy w drużynie, 12. tenisistki stołowej świata i byłej najskuteczniejszej zawodniczki bundesligi zwycięstwo w polskiej lidze było celem, który dla własnej satysfakcji musi zrealizować. – Dobrze się czuję w tej drużynie, doceniam trenera, który zapewnia nam wszystko, co trzeba, a nawet niekiedy nas rozpieszcza. Skończyliśmy bardzo dobry sezon, więc dlaczego nie mam się cieszyć? Poza tym nie znoszę przegrywać – mówi Han Ying.

Wyraźnie zmęczony trener Zbigniew Nęcek mógł odetchnąć z ulgą, bo chociaż jego zespół miał przewagę ognia, to musiał doprowadzić wszystko do końca. – Bardzo fajnie prowadzić taką drużynę, która jest ambitna, walczy, cieszy się tym, co robi, a dziewczyny pomagają sobie wzajemnie. Sukcesy są pochodną atmosfery – dodaje szkoleniowiec Zamku-SPAR.

Jak zawsze najwylewniej radość okazywała Renata Strbikova. – Wszyscy starają się odebrać nam ten tytuł, niektórzy źle nam życzą, więc tym bardziej się cieszę, że wygraliśmy w takim stylu. Nasza drużyna ma inną jakość, inne podejście do obowiązków. W Tarnobrzegu nie ma miejsca na przypadek. Niech ludzie mówią o mnie, co chcą, ale tak właśnie myślę. Na tym polega nasza przewaga nad innymi klubami, że podchodzimy do wszystkim spotkań profesjonalnie – czy gramy z ostatnią drużyną ekstraklasy, czy są to spotkania w Lidze Mistrzyń, to przygotowujemy się poważnie. Moglibyśmy połowę meczów wygrać z marszu, na wesoło, ale to, że nie lekceważymy rywali, opłaca się w tych najtrudniejszych pojedynkach, bo jesteśmy nauczone profesjonalnego podejścia, mamy przećwiczone schematy przygotowań – zwierza się Czeszka.

W podobnym tonie, co Strbikova wypowiadał się Marcin Kusiński, trener Nadarzyna. – Gratuluję gospodarzom kolejnego mistrzostwa. Niestety, tym razem nie mieliśmy szans, bo KTS to nie nasza półka, ale będziemy się nadal starać, aby tytuł przypadł w końcu nam – tymi słowami żegnał się z Tarnobrzegiem szkoleniowiec gości.

Niesamowicie blisko sensacji. Pawłowicz jak u siebie w domu. KTS – Fenerbahçe 2:3

Sty
18

KTS Zamek SPAR Tarnobrzeg miał zwycięstwo na wyciągnięcie ręki w pierwszym półfinałowym spotkaniu Ligi Mistrzyń z Fenerbahce Istanbul, ale szansy niestety nie wykorzystał. Wiktoria Pawłowicz ponownie zdobyła z tarnobrzeżankami komplet punktów. – Taka szkoda, taka szkoda – powtarzała jeszcze długo po meczu fenomenalnie spisująca się tego wieczoru Renata Strbikova.

Liga Mistrzyń 2014 półfinał Fenerbahce Stambuł

Liga Mistrzyń 2014
półfinał z Fenerbahce Stambuł 

 

Tarnobrzeżanki po trzech spotkaniach nieoczekiwanie prowadziły z podwójnym zwycięzcą Pucharu ETTU 2:1 i sensacja wisiała w powietrzu. Zwłaszcza, że do stołu podeszły defensorki Han Ying i Wiktoria Pawłowicz. Niemiecka Chinka jesienią podczas mistzostw Europy pokonała reprezentantkę Białorusi w siedmiosetowej batalii, a w zasadzie ukradła jej zwycięstwo broniąc w końcówce kilka piłek meczowych. – Wika długo nie mogła zapomnieć o tej porażce, ciągle analizowała, jak mogła przegrać z Ying, skoro siła rażenia jej ataku była co najmniej dwukrotnie większa – opowiadała Strbikova.

Zadrę z mistrzostw było widać aż zanadto dobrze. Determinacja zawodniczki Fenerbahce już na początku zmusiła kibiców do zweryfikowania poglądów i odrzucenia hipotez o tremie Pawłowicz. Han Ying przespała swoją szansę już w pierwszym secie przy prowadzeniu 7:4. Wówczas po niezwykłej wymianie zepsuła loba. Jej rywalka nie była nawet w stanie dobiec do piłki a tarnobrzeżanka zasmeczowała obok stołu. – Głupio mi to mówić, ale ta jedna akcja zdecydowała o całym przebiegu spotkania. Byłam tak zdegustowana, tak rozkojarzona, że zamiast 8:4 zrobiło się 7:5 i rywalka uczepiła się tej nikłej szansy przeze mnie, że nie mogłam się pozbierać. Później powtórzyłam ten sam błąd w drugim secie i zmarnowałam prowadzenie. Przepraszam – mówiła Han Yin, dla której była to pierwsza porażka w tej edycji Ligi Mistrzów.

pavlovich_pesotska

W decydującym pojedynku Rita Piesocka zatarła złe wrażenie z pierwszego meczu z Pawłowicz i z Elizabetą Samarą walczyła pięknie. Zostawiła przy stole całe serce i ponownie wprawiła kibiców w euforię, gdy w trzecim secie obroniła aż pięć kolejnych piłek meczowych. Szczęście jednak nie dopisywało tarnobrzeżankom. Samara wyszła z opresji po raz pierwszy i to ona potrzebowała do zwycięstwa już tylko seta. Zdenerwowana Piesocka szybko wyrównała i ponownie przywróciła swojej drużynie nadzieję na wygraną, gdy w piątej odsłonie niespodziewanie objęła prowadzenie 8:5. Nie wystarczyło jednak ani to. Przy stanie 8:6 zepsuła serwis i nerwy zaczęły się od początku, ale happy end nie był pisany KTS-owi.

– Żałuję tej porażki, ale stworzyliśmy fantastyczne widowisko. Turcy są zdecydowanym faworytem, jednak musieli się w Tarnobrzegu mocno napracować. Chcieliśmy jak najbardziej utrudnić im życie i to się udało, jednak niedosyt pozostaje – mówił trener Zbigniew Nęcek. Szkoleniowiec Fenerbahce dodał, iż po raz pierwszy w historii spotkań z Zamkiem- SPAR bał się o końcowy wynik. -Po zwycięstwie Strbikovej z Chen I-Ching sytuacja była bardzo trudna, ale Wika uratowała mecz. W piątej partii już byłem spokojny, bo bilans setów mamy dużo korzystniejszy od Tarnobrzega – powiedział David Sargsyan.

Rewanż w Turcji za tydzień w niedzielę 26 stycznia.

fitneska

O atmosferę na meczu tym razem dbała

show court

FITNESKA

 

 

 

 

 

 

 

 

Han Ying – Elizabet Samara 3:1 (7, 3, -3, 3),
Margaryta  Piesocka – Wiktoria Pawłowicz  0:3 (-9, -2, -6),
Renata Strbikova – Cheng I-Ching 3:2 (8, -7, 4, -9, 6),
Han Ying – Wiktoria Pawłowicz  0:3 (-7, -8 -6),
Margaryta Piesocka – Elizabet Samara 2:3 (-4, 7, -10, 7, -12)

Dwie tarnobrzeskie zawodniczki w półfinale DME w Schwechat!

Paź
5

Debiutująca w mistrzostwach Europy w barwach Niemiec Han Ying oraz Czeszka Renata Strbikova już mają zapewnione medale w konkurencji drużynowej. Niemki, przy udziale Ying, pewnie pokonały Austriaczki 3:0 a Czeszki stoczyły niezwykły pojedynek z Białorusinkami, byłymi brązowymi medalistkami. Strbikova i spółka zaczęły od przegrania dwóch pierwszych pojedynków, ale nadzieję przywróciła im Dana Cechova, która pokonała swoją rywalkę 3:0. Później było już tylko lepiej. Najpierw wyrównała Iveta Vacenovska, a po chwili decydujący punkt zdobyła właśnie Renata Strbikova, która doskonale wytrzymała wojnę nerwów z Aleksandrą Priwałową. – Jestem wykończona pyschicznie, ale strasznie się cieszę – mówiła rozemocjonowana Czeszka, dla której to już drugi w karierze medal z mistrzostw Europy w drużynie.
Któraś z tarnobrzeżanek na pewno będzie się cieszyła z awansu do finału, gdyż jutro o godz. 18. reprezentacja Czech zmierzy się z Niemcami. – To pokazuje, że w naszym klubie grają zawodniczki o europejskim poziomie. Bardzo kibicowałem zwłaszcza naszym południowym sąsiadom, bo mieli trudniejszego rywala, ale cieszy mnie zwycięstwo zarówno Han jak i Renaty – komentował Zbigniew Nęcek.
Bez medalu została za to Polska. Nasze panie przegrały 1:3 z Rosją i zostaje im walka o miejsca 5-8. – Szkoda, ale taki jest sport. Jedynym pocieszeniem jest punkt Kingi z Noskową, ale i Kasia Grzybowska była o włos od zwycięstwa z Tikhomirovą – dodaje tarnobrzeski szkoleniowiec, który z bliska obserwował zmagania w ćwierćfinale.