Posts Tagged ‘Tarnobrzeg’

Dla wątpiących i malkontentów – Hymn Polski w Hiszpanii

Wrz
24

To prywatny komentarz, który kieruję do tych wszystkich, którzy wygadują bzdury czy to siedząc na trybunach, czy w swoim wygodnym fotelu lub też w kuluarach podważając zasadność występów Chinki w biało-czerwonych barwach. Bynajmniej nie chcę rozwodzić się tu merytorycznie nad plusami lub minusami jej obecności w reprezentacji Polski, ale tylko podzielić chłodną obserwacją z Alicante.

Li Qian, przez wiele lat ciężko pracując na sukcesy reprezentacji, klubu i swoje (kolejność dowolna) dorobiła się i  pseudoprzyjaciół, i przeciwników w Polsce, którą z dumą reprezentuje od wielu lat i dla której właśnie zdobyła historyczny złoty medal mistrzostw Europy. Ironiczne komentarze i uszczypliwe uwagi zawdzięcza tylko temu, że jest z pochodzenia Chinką. To nic, że spędziła w naszym kraju ponad połowę swojego życia, ma polskie, a nie podwójne obywatelstwo i chociaż idealnie po polsku nie mówi, robi niekiedy śmieszne błędy, a zamiast „nigdy” w zdaniach przeczących z uporem maniaka używa „zawsze”,  to jednak doskonale odnajduje się w kraju nad Wisłą. Nie musiała też zdawać żadnego oficjalnego egzaminu na obywatela, jak to ma miejsce chociażby w Królestwie Niderlandów, jednak swój egzamin z polskości zdała bez przygotowania w niedzielę wieczorem śpiewając Mazurka Dąbrowskiego.

Kinga Stefańska

Pierwsze derby Podkarpacia w ekstraklasie

Wrz
5

Zapraszamy wszystkich na sobotni pojedynek z beniaminkiem z Krosna. Będą to pierwsze w długiej historii klubu  derby Podkarpacia.

Debiut na piątkę. KTS Enea Siarka zaczyna od wygranej

Wrz
2

KTS Enea Siarka Tarnobrzeg pokonała ATS east rent Białystok 3:0 na inaugurację nowego sezonu. Mecz, chociaż powinien odbyć się na wyjeździe, na prośbę drużyny z Białegostoku odbył się w Tarnobrzegu.

Trener gospodarzy Karol Dyszkiewicz szybko się uczy i wyciąga wnioski. W tym sezonie jego klub nie jest już tak bezbronny jak w debiutanckim sezonie, bowiem dwie nowe zawodniczki – Ukrainka Yaroslava Prihodko oraz Słowaczka Eva Jurkova,  może w starciu z tarnobrzeżankami nie miały za wiele do powiedzenia, jednak w ekstraklasie mogą walczyć z wieloma rywalkami jak równy z równym. Zresztą tym razem ATS nie wyjechał z Tarnobrzega z pustymi rękami, chociaż dwa sety może nie są szczytem marzeń, ale urwanie seta Wiktorii Pawłowicz hańby bynajmniej nie przynosi.

W niebiesko-żółtych barwach udanie zadebiutowała Agata Zakrzewska. Najmłodsza zawodniczka w ekipie KTS Enea-Siarka była przez swoje starsze koleżanki i trenera mocno wspierana z ławki i tylko w pierwszym secie pozwoliła emocjom wziąć górę. Nie było w tym jednak nic dziwnego, bowiem łatwo wyobrazić sobie, ile myśli musiało kłębić się w głowie 18-latki, ale w kolejnych trzech odsłonach tarnobrzeżanka zdominowała Gabrielę Dyszkiewicz.  – Bardzo dobrze grało mi się dla Tarnobrzega. Oczywiście, była trema i stres, ale jestem zadowolona z występu – mówi Agata Zakrzewska.

 

WYNIKI:

Yaroslava PRIHODKO – Wiktoria PAWŁOWICZ 1:3 (-5, -4, 4, -5),
JURKOVA Eva – LI Qian 0:3 (-3, -7, -3),
Gabriela DYSZKIEWICZ – Agata ZAKRZEWSKA 1:3 (8, -5, -2, -5)

LM: Co za mecz! Enea Siarka po czterech godzinach pokonała Dr. Casl Zagreb

Mar
17

Przy fantastycznym dopingu tarnobrzeskich kibiców KTS Enea Siarka pokonał Dr. Casl Zagrzeb 3:2 w pierwszym półfinałowym meczu Seamaster Ligi Mistrzyń. Kapitalnie zagrała zwłaszcza Elizabeta Samara, której niewiele zabrakło do zdobycia dwóch punktów.

Półfinałowe starcie tych dwóch klubów nie bez kozery jest określane mianem przedwczesnego finału. To, co w piątkowy wieczór pokazały obie drużyny na długo zostanie w pamięci kibiców, szkoda tylko, że chorwacki klub nie zadbał o transmisję telewizyjną, bo mecz cieszył się wielkim zainteresowaniem i to wyjątkowe widowisko oglądało niezbyt wielu widzów. – Byliśmy uprzedzeni przez kilka osób, że na mecze w Zagrzebiu przychodzi bardzo mało ludzi, a prezesa interesują tylko zwycięstwa, a nie popularyzacja tenisa. Rzeczywiście, gdyby nie nasi wierni fani, to byłoby trochę smutno na trybunach, a tak graliśmy jak u siebie – komentuje Kinga Stefańska kapitan Enei Siarki .

Zgodnie z przewidywaniami wynik pojedynku chorwacko-polskiego ważył się do ostatniej piłki. Zresztą z wyjątkiem pierwszego meczu pomiędzy Zhou Xintong a Li Qian każda partia miała swoją dramaturgię a rozstrzygnięcie zapadało po bardzo subtelnych błędach. Otwarcie należało jednak do Dr. Casl. Chinka Zhou, postrach defensorek zrobiła na tyle silne wrażenie na tarnobrzeskiej obrończyni, że ta podeszła do stołu z taką niewiarą, że dwa sety zakończyły się przed upływem dziesięciu minut. Dopiero trzecia odsłona miała znamiona normalnej gry, ale nie wystarczyło to do odwrócenia wyniku.

Elizabeta Samara podeszła do stołu nie zrażona takim rozwojem sytuacji, miała bowiem niewyrównane rachunki z Li Jie. Tarnobrzeżanka od pierwszej piłki grała bezkompromisowo, ale z zimną głową. Determinacja i koncentracja aż od niej biły. Dopiero w drugim secie nadeszła krótka chwila słabości. Złudne przekonanie, że szybko może wygrać z Li Jie zakończyły się wyrównanie stanu pojedynku, ale kolejne dwie odsłony to był już prawdziwy popis Samary. Fantastyczne ataki ze zmianą tempa i kończące smecze dały jej zasłużone zwycięstwo a Enei Siarce bezcenny punkt .

Humory polskich kibiców gwałtownie się poprawiły, zwłaszcza że stanęły naprzeciw siebie Fu Yu i Han Ying, a jak dotąd zawodniczka KTS-u nigdy z nią nie przegrała. Presja jednak była tak wielka, że Ying grała niezwykle asekuracyjnie, a jej rywalka poprawnie, ale z niesamowitym szczęściem i raz za razem posyłała piłki po siatce. Wyprowadzona z równowagi Ying zdołała zdobyć w pierwszym secie zaledwie trzy punkty. Poirytowana rozpoczęła kolejną odsłonę w dużo lepszym stylu, ale demony pojawiły się ponownie przy jej prowadzeniu 8:5. Wtedy Fu zagrała w kant, czego nie zauważyli sędziowie, ale tarnobrzeżanka uczciwie przyznała punkt rywalce, a chwilę później to Ying twierdziła, że piłka minimalnie dotknęła stołu, jednakże sędziowie zakwestionowali poprawność zagrania, co znowu tak ją zdekoncentrowało, że przegrała 8:11. Na szczęście negatywne emocje wyładowała między setami i przez kolejne trzy sety to ona rozdawała karty. Było 2:1 dla Tarnobrzega!

Kiedy ponownie przy stole stanęła Elizabeta Samara, ławka gospodarzy wyglądała na bardzo pewną siebie. W końcu Chinka Zhou Xintong grająca tak nietypowym i trudnym technicznie sprzętem powinna szybko wyrównać, a tymczasem tarnobrzeżanka grała z taką lekkością i pewnością, że zawodniczki z Zagrzebia natychmiast spoważniały. Eliza w trzecim secie prowadziła jeszcze 8:6 i miała podanie, ale znowu szczęście uśmiechnęło się do gospodarzy. Niewiarygodna wymiana przy piłce setowej dla Samary zakończyła się niestety niewymuszonym błędem tarnobrzeżanki, a w kolejnych dwóch akcjach to Zhou zaryzykowała i na swoje szczęście trafiła. Czwarty set wyglądał fatalnie – 6:0 dla Zhou Xintong, ale wówczas zaczął się szalony pościg Elizy. 7:5, 10:8, 10:9… i ponownie ryzykowne zagranie Chinki, które dało jej jedenasty punkt.

– Jeśli przegramy 0:3 ten pojedynek, to będziemy mieć minus 5 w setach – gorączkowo liczyli co bardziej wtajemniczeni w regulamin kibice, a Li Qian wyszła do meczu z Li Jiao, swoją partnerką deblową ze stoickim spokojem. – Chyba jestem za spokojna, w ogóle się nie denerwuję – mówiła po przegraniu pierwszego seta. Zaczęła jednak grać z większym animuszem, częściej zmieniała rytm i mniej atakowała, co dało jej wyrównanie. Ławka Enei Siarki co rusz wyskakiwała z okrzykami po długich akcjach dwóch defensorek i bardzo żywiołowo reagowała na każdy punkt, podczas gdy Qian powściągliwie okazywała radość. Trzeci set i znowu wojna nerwów dla „Małej”. Kolejna partia świetnie rozpoczęta przez podopieczną Zbigniewa Nęcka i coraz więcej nerwowych zachowań po stronie Li Jie i wreszcie prowadzenie 8:5 tarnobrzeżanki. Wtedy jednak jak gdyby dotarło do niej co się dzieje – dwie nieprzemyślane akcje, zbyt niefrasobliwie oddane punkty i szalone ataki Li Jie sprawiły, że horror rozpoczął się na nowo. Piąty set trwał w nieskończoność – punkt za punkt aż do stanu 6:6. Wtedy Li Qian odskoczyła na dwa punkty, ale końcówka znowu była wyrównana. Pierwsza piłka meczowa dla Tarnobrzega zmarnowana, dwie kolejne dla Dr. Casl także nie wykorzystane i w końcu znowu przewaga dla niebiesko-żółtych, ale tym razem akcja już rozegrana bardzo dokładnie przez Li Qian i piękne zwycięstwo, które przerwało serię 77. wygranych z rzędu chorwackiego klubu.

Przed rewanżem tarnobrzeski zespół nie ma jednak żadnej wymiernej przewagi, bowiem bilans setów wynosi 11:10 dla chorwackiej drużyny. – Ten wynik jest ogromnym sukcesem, porównywalnym do zeszłorocznego finału, a w zasadzie ma tę samą wagę, co zwycięstwo nad Berlinem w ubiegłym sezonie. O sile Dr. Casl niech świadczy fakt, że u nich na ławce siedziała 9. zawodniczka światowego rankingu, Doo Hoi Kem z Hongkongu. Przed rewanżem sytuacja jest praktycznie identyczna jak przed tym meczem, czyli aby awansować trzeba wygrać. Może z małym wyjątkiem – pokazaliśmy i sobie, i im, że nie ma niepokonanych drużyn, trochę obniżyliśmy ich pewność siebie, a to może być decydujące przed spotkaniem u nas. Na razie jednak wszyscy musimy odreagować te emocje – mówi trener Zbigniew Nęcek.

WYNIKI:

Dr. Casl – KTS Enea Siarka Tarnobrzeg 2:3

Zhou Xintong – Li Qian 3:0 (6, 2, 4),
Li Jie – Elizabeta Samara 1:3 (-8, 6, -7, -5),
Fu Yu – Han Ying 2:3 (3, 8, -4, -7, -8),
Zhou Xintong – Elizabeta Samara 3:1 (9, -6, 10, 9),
Li Jie – Li Qian 2:3 (5, -9, -8, 10, -12).

Media o mistrzostwie Siarki-ZOT oraz krótka refleksja po finale

Maj
4

26. tytuł przypadł Siarce-ZOT Tarnobrzeg po bardzo jednostronnym finale, jednym z najłatwiejszych w ciągu ostatnich lat. Nawet wśród zawodniczek Zbigniewa Nęcka można było zauważyć delikatne zdziwienie i umiarkowaną radość, bo trudno otwarcie się cieszyć, gdy rywal rzuca ręcznik przed meczem. Może to prawda, że ktokolwiek stanąłby na przeciw Han Ying i spółki, nie miałby szans, ale to przeczy zasadom sportu. Zresztą, wiele zawodniczek chciałoby się skonfrontować z takimi tuzami jak wicemistrzyni olimpijska czy brązowa medalistka mistrzostw świata, dlatego postawa dwóch podstawowych reprezentantek Bebetto AZS AJD Częstochowa: Magdaleny Sikorskiej, która pojechała na turniej międzynarodowy oraz Antoniny Szymańskiej (zabrakło jej w sobotnim spotkaniu) jest niezrozumiała i niesmaczna. Finał miał być nagrodą, taką wisienką na torcie dla Bebetto za bardzo udany sezon i dość niespodziewane wicemistrzostwo Polski, ale też wyrazem szacunku dla kibiców, którzy oczekiwali meczu na miarę finału play-off. Cóż, nikt z ekipy Tarnobrzega nie ma wpływu na zachowanie rywali, ale jawne deprecjonowanie rozgrywek przez zawodniczki lub działaczy powinno dać do myślenia ludziom w PZTS.

Dla kibiców oraz środowiska przyzwyczajonych już, że mistrz Polski zasiedział się w Tarnobrzegu, jest sobotnie zwycięstwo to oczywistość, ale trenerowi Zbigniewowi Nęckowi nie brakuje pokory i wciąż docenia, że stolica żeńskiego tenisa stołowego jest na Podkarpaciu. – Słyszałem, jak siatkarz Zaksy, która w tym roku obroniła tytuł powiedział, jak ciężko zdobyć pierwszy tytuł, a jeszcze ciężej obronić ten tytuł. Dlatego wszyscy ludzie którzy czują sport, domyślają się, jak trudno obronić mistrzostwo Polski po raz 26. i jak wielka jest to praca i chart ducha zawodniczek.
W tych miłych chwilach kolejny raz dziękuję i dedykuję ten tytuł naszym przyjaciołom, nie tylko z Tarnobrzega, ale z Podkarpacia, którzy są z nami od wielu lat i coraz liczniej i częściej towarzyszą nam na meczach, także wyjazdowych w całej Europie – mówił trener Zbigniew Nęcek.

Media tak widziały i komentowały sukces Siarki-ZOT Tarnobrzeg

Tomasz Kiełbowicz przyjedzie na mecz tenisistek stołowych SPAR-Zamku

Paź
17

 

 

Trzy zawodniczki tarnobrzeskiego klubu: Kinga Stefańska, Li Qian oraz Natalia Partyka spotkały się z Kiełbowiczem przy okazji czwartkowej wizyty w Warszawie, gdzie nasze tenisistki przebywały z okazji konferencji prasowej zorganizowanej przez Polski Związek Tenisa Stołowego, w związku ze zdobyciem przez reprezentację kobiet brązowego medalu drużynowych mistrzostw Europy  w Lizbonie. echo_dnia

 

Przeczytaj cały artykuł

Pozdrowienia z Ostrawy

Maj
28

To już pożegnalne wideo Renaty. Obiecała, że nie zaniecha „reżyserki” przez wakacje. Tymczasem staremu sezonowi mówimy pa, pa.