Posts Tagged ‘TTC Berlin’

LM: Zbliża się starcie z gigantem – niedziela, godz. 18.

Maj
5

To będzie ostatni mecz Siarki-ZOT Tarnobrzeg w tym sezonie przed własną publicznością, którego stawką jest najważniejsze trofeum w klubowych rozgrywkach Europy. Rywalem, nikt inny jak obrońca tytułu, dla wielu trenerów drużyna marzeń, TTC Berlin.

Można pomyśleć, że to dla KTS-u najważniejsze spotkanie sezonu. Już trzecie najważniejsze. Dla drużyny Zbigniewa Nęcka tegoroczny finał to rezultat serii cudów i wynik niezłomnej wiary w to, że w sporcie wszystko jest możliwe. Najpierw niesamowity awans  z kwalifikacji z pierwszego miejsca i rzutem na taśmę odrobienie strat ze starcia w Metz (1:3), a później kolejny cud nad Wisłą – ćwierćfinał z Kartageną. Pierwszy mecz w Hiszpanii nie dawał nadziei na występy mistrza Polski w półfinale. Porażka 0:3 w zasadzie wyeliminowała Siarkę-ZOT, ale w rewanżu zawodniczki KTS-u pokazały lwi pazur a hala MOSiR w Tarnobrzegu ponownie okazała się zaklętą twierdzą. Zwycięstwo 3:0 i przywilej gry z Berlinem stał się faktem.
– Może uda się powtórzyć mecz z ubiegłego roku, ale z odmiennym rezultatem? – zawadiacko mówi Li Qian, a trener Zbigniew Nęcek ma nadzieję, na stworzenie spektaklu porównywalnego do tego z 2016 roku – tarnobrzeżanki przegrały u siebie 1:3, ale poziom meczu i napięcie, które zafundowały kibicom oba zespoły długo było przywoływane i analizowane. Wówczas zabrakło odrobiny szczęścia w meczu Han Ying przeciwko Shan Xiaona, ale zarazem dał on wiarę tarnobrzeżance, że Shan jest w jej zasięgu.
W tym sezonie TTC Berlin nie zmienił składu, który wydaje się być optymalny. Występują w nim: niemiecka reprezentantka Shan Xiaona, zawodniczka grająca stylem piórkowym i krótkim czopem, doskonale radząca sobie z defensywą, która nigdy nie przegrała z Han Ying, swoją koleżanką z drużyny Niemiec; Petrissa Solja  – leworęczna, ofensywna tenisistka, także członkini srebrnego zespołu z igrzysk w Rio de Janeiro oraz Georgina Pota, praworęczna Węgierka, liderka swojej reprezentacji, wielokrotna medalistka mistrzostw Europy.
Może i ten mecz w sezonie cudów zakończy się ostatnią, największą niespodzianką?

To był kosmiczny mecz

Kwi
30

– Nie trzeba było daleko jechać na turniej World Tour, żeby zobaczyć kawał dobrego tenisa. Najlepsza superliga była w piątek w Tarnobrzegu. Tak wysokiego poziomu, tylu kosmicznych wymian, zwłaszcza w pojedynkach Han Ying, jeszcze nie widziałam – mówiła jedna z dopingujących osób. Nie była to zresztą odosobniona opinia, gdyż wieczorny spektakl musiał podobać się nawet największym malkontentom.

Nie zabrakło ani zwrotów akcji, ani dramaturgii, pod dostatkiem było pięknej, sportowej walki, fantastycznego dopingu oraz cudownych akcji, które budziły szczere uznanie także u zawodniczek obu ekip. Jedynie zespół Zbigniewa Nęcka ma prawo narzekać na brak łutu szczęścia. Wbrew powiedzeniu, że gospodarzom nawet ściany pomagają, w tarnobrzeskiej hali Fortuna siedziała na ławce gości.

Trener SPAR-u Zamek zrobił wszystko, co mógł, aby zaskoczyć rywala i po raz kolejny dowiódł, że głowę ma nie od parady. Najpierw bardzo ważny mecz z jedynką Berlina Petrissą Solją wygrała 3:0 Han Ying. Bardzo w tym pomógł kontr time-out szkoleniowca KTS-u w końcówce drugiego seta. Solja prowadziła od początku tej odsłony, ale Ying powoli odrabiała straty i przy stanie 8:7, trenerka gości Irina Palina poprosiła o przerwę. Nie przyniosła ona natychmiastowego efektu, bowiem tarnobrzeżanka zdobyła kolejne dwa punkty. Następna akcja przywróciła jednak wiarę tenisistce z Berlina, więc Zbigniew Nęcek szybko sam poprosił o przerwę, aby omówić rozegranie ostatnich piłek. Zrobił to na tyle skutecznie, że wystarczyły dwie i Han Ying prowadziła już 2:0 w setach. Solja nie podniosła się już w trzecim secie.

O drugi punkt wspaniale walczyła Natalia Partyka z Shan Xiaona. Na początku tarnobrzeżance sporo kłopotów sprawiał odbiór, ale rewanżowała się równie dobrym serwisem. – To był jeden z najlepszych meczów Natalii, które zagrała w tej hali – mówił trener Zbigniew Nęcek. Tarnobrzeżanka, zmagająca się z infekcją górnych dróg oddechowych, włożyła w ten pojedynek mnóstwo serca, ale bardziej doświadczona Shan poradziła sobie z presją.

Dobre przygotowanie potwierdziła także Li Qian. – Byłam optymalnie przygotowana do pojedynku z Georginą Potą, ale i tak każdy punkt kosztował mnie dużo energii. To bardzo niewygodna rywalka i cieszę się, że wygrałam – komentowała Li Qian. To zwycięstwo dało nadzieję gospodarzom na pokonanie faworyta z Niemiec. Warunkiem było, aby Han Ying uwierzyła, że może wygrać z Shan Xiaona. Jej nastawienie i taktyka sprawdzały się przez trzy sety, aż do prowadzenia tarnobrzeżanki 10:9. Wówczas długą wymianę zwieńczyła szaleńczym atakiem Shan, po którym piłka na dłużej zatrzymała się na taśmie siatki. Części kibiców wyrwało się nawet gromkie „jest!”, niestety piłeczka spadła po stronie Ying. – Tak mnie to zdenerwowało, że nie mogłam normalnie funkcjonować. Naprawdę wierzyłam, że w końcu mogę ją pokonać. Przy prowadzeniu 2:1 w setach miałabym wielkie szanse na zwycięstwo, a tak znowu się nie udało – wyjaśniała Han Ying. – To była strategiczna piłka. Mogliśmy się znaleźć w zupełnie innej sytuacji, ale już się tego nie zmieni. Cieszy mnie postawa moich zawodniczek, widowisko które oba zespoły stworzyły. Obawiałem się, że ostatni mecz pomiędzy może tak wyglądać, bo wcześniej Natalia dała wszystkie siły na Shan – dodaje Zbigniew Nęcek.

W rewanżu teoretycznie wszystko jest jeszcze możliwe. Oba zespoły mają po dziewięć wygranych setów, więc gdyby tarnobrzeżankom udało się powtórzyć dyspozycję z pierwszego meczu, to utytułowane rywalki będą musiały sporo się napracować, aby po raz trzeci wygrać Ligę Mistrzyń. Rewanż odbędzie się 27 maja.

SPAR-Zamek już w komplecie. Finał w piątek o godz. 18.

Kwi
27

Dzisiaj przyjechały do Tarnobrzega Han Ying oraz Natalia Partyka, które od jutra wspólnie z Li Qian, Pan Yingying oraz Kingą Stefańską będą dopracowywały szczegóły przed piątkowym finałem Ligi Mistrzyń z TTC Berlin Eastside.

– Miałam dużo szczęścia, że udało mi się przylecieć, bo w Niemczech pracownicy na lotniskach strajkują na wielką skalę – mówi Ying, która jeszcze z Warszawy kontaktowała się z koleżankami. – Ciekawi jesteśmy czy jutro także bez problemów przyleci do nas niemiecka ekipa – dodaje.

Pierwsza konfrontacja z faworytem rozgrywek, rozstawionym z numerem jeden klubem z Berlina może rozstrzygnąć całą rywalizację. Niemiecki zespół składa się z samych zawodniczek specjalizujących się w grze przeciwko defensywie, co znacząco zmniejsza szansę tarnobrzeżanek na sprawienie kolejnej niespodzianki. – Dziesięć lat już szukam taktyki na Shan Xiaona i nie daję rady – żali się Han Ying. Do tego jeszcze Niemka Petrissa Solja oraz Węgierka Georgina Pota, które tylko nieznacznie ustępują pola starszej koleżance. O umiejętnościach Shan krąża już żarty, że jak Niemka widzi losowanie na turnieju międzynarodowym i trafia się jej obrończyni, to tylko macha ręką, uśmiecha się i pyta: a kto będzie następny?

– Mamy kilka pomysłów na te mecze, Shan jest jedna, więc maksymalnie może wygrać dwa spotkania, a gra się przecież do trzech. Będziemy walczyć – przekonuje Li Qian.