Patrzył na to cały świat

maj
4

flagi

IMG-20150504-WA0009Za chwilę Li Qian i Li Jie odbiorą jedyny medal dla kontynentu europejskiego IMG-20150504-WA0007

Jedyny medal dla Europy jest czerwono-biało-pomarańczowy

maj
3

WC_semifinals

Li Xiaoxia i Ding Ning potwierdziły dominację na tym turnieju i polsko-holenderskiej parze nie dały szans, tak samo jak wcześniejszym czterem parom. Chiński debel w Suzhou nie przegrał dotąd ani seta i w półfinałowym starciu z Li Qian i Li Jie od początku dominował przy stole. Zwłaszcza ataki Li Xiaoxia były nie do zatrzymania i to ona decydowała o przebiegu meczu. Co prawda kilkakrotnie Li Qian i Li Jie bardzo ładnie kontrowały, ale te pojedyncze akcje nie mogły wpłynąć na końcowy rezultat.

– Mecz z racji poziomu tej chińskiej partii był praktycznie niemozliwy do wygrania, ale uważam, że dziewczyny mogły lepiej funkcjonować w grze defensywnej, a to spowodowałoby, że sety byłyby bardziej wyrównane – mówi trener tarnobrzeżanki Zbigniew Nęcek. Ale i tak szkoleniowcy brązowej pary nie będą źle wspominać tych mistrzostw świata. – Ta porażka, wysoka porażka, i tak nie może to zepsuć radości z medalu. Nasza współpraca układa się na tyle dobrze, że zaplanowaliśmy już kilka kolejnych startów, w tym mistrzostwa Europy w Jekaterinburgu – dodaje trener KTS-u.

bronze_medalistsDSC_1192

 – Na początku tylko chcemy spróbować, jak będzie się nam razem grać. Ja wcześniej nie grałam debla w ogóle  i Li Jie była zaskoczona, że tak dobrze mi idzie. Nie myślałyśmy o medalu, po proste dobrze czułyśmy się razem przy stole i to było bardzo ważne. Do zwycięstwa nad Japonkami Mima Ito i Miu Hirano nasze występy wyglądały normalnie, ale w tym meczu zagrałyśmy świetnie. Dlatego kolejne spotkania wydawały się nam już nieco łatwiejsze, aż do starcia z Ding i Li. W półfinale grało się nam bardzo trudno, przez dwa sety nie mogłyśmy znaleźć swojego tempa, swojego tempa. Ich topspiny były bardzo dobre jakościowo – leciały w dobre miejsca i z dużą rotacją, nie mogłyśmy się na początku przyzwyczaić – wyjaśnia Li Qian i jeszcze dorzuca, że tak potrafią grać tylko one. – To jest nienormalny poziom – żartuje. Li Jie dodaje, że kiedy pokonały Hirano i Ito zdały sobie sprawę, że mogą dojść daleko w tym turnieju.  – Potem pokonałyśmy Kim Hye Song i Kim Jong z Korei Północnej, a w ćwierćfinale Hu Melek i Shen Yanfei – kończy Jie.

I jeszcze trochę radości młodych mam Li

kwi
30

Ciekawostką jest, iż zarówno Li Jie jak i Li Qian zostały przed kilkunastoma miesiącami mamami i obie mają synów – 18-sto i 13-sto miesięcznego. – To jest kolejna rzecz, w której dobrze się rozumiemy i możemy wymieniać doświadczeniami. Bardzo sobie pomagamy przy stole i poza nim – mówi Qian.

autograf_qian

               suzhou_timinasuzhou_autografy

Li Qian i Li Jie wrócą z Suzhou z co najmniej brązowym medalem

kwi
30

„Ale numer!”, „Szydzy, no…”, „niemożliwe” – tyle były w stanie wyrzucić z siebie niespodziewane półfinalistki mistrzostw świata oraz ich trenerzy Zbigniew Nęcek i Elena Timina, resztę najlepiej ilustrowały łzy i wielkie wzruszenie wszystkich trzech pań.

timina_necek

Elena Timina i Zbigniew Nęccek uknuli medalowego debla

 – Zbyszek, to byłby pierwszy medal dla Holandii. Jeszcze siedem, sześć, pięć… – odliczała na ławce trenerskiej Timina do tarnobrzeskiego szkoleniowca, a przed ostatnią, zwycięską akcją mocno uścisnęła jego dłoń, po czym obydwoje utonęli w objęciach, tak samo jak Li Qian i Li Jie. Timina, zwykle reagująca na poczynania swoich podopiecznych bardzo emocjonalnie, tym razem do ostatniej piłki zachowywała zimną głowę. – Elena wykonała doskonałą pracę przed tym spotkaniem i opracowała ciekawą taktykę, która znakomicie się sprawdziła. Dziewczyny grały od początku bardzo rozsądnie i nastawiły się na spokojną, cierpliwą pracę – relacjonuje Zbigniew Nęcek.

liqian_kulepol-hol-web

lijie_elena_timina

 

 

 

 

li_li

Mimo wzruszenia tylko Zbigniew Nęcek, jak na mężczyznę przystało, nie rozpłakał się, ale kobietom przecież wolno…

 Bez wątpienia 30 kwietnia jest najlepszym jak dotąd dniem dla holenderskiej i polskiej federacji tenisa stołowego, zwłaszcza Oranje promienieje szczęściem, gdyż jeszcze nigdy żaden reprezentant tego kraju nie zdobył krążka mistrzostw świata. Dla Polski medal wywalczyli mężczyźni – brązowy medal w singlu Andrzeja Grubby i drużyny oraz srebrny w grze podwójnej Leszka Kucharskiego. Obie Li otworzyły sobie drogę do dzisiejszego sukcesu dwa dni temu, kiedy wyeliminowały Japonki Ito Mima i Miu Hirano, ale nie wystraszyły się szansy, która się przed nimi otworzyła. To ich rywalki nie wytrzymały presji i wyglądały na zupełnie pogubione. Wyjątkiem był trzeci set, w którym Li Qian i Li Jie prowadziły już 5:1, ale przeciwniczki odrobiły straty i tylko dzięki odważnym akcjom ofensywnym „Małej” w końcówce uchroniły polsko-holenderski duet przed porażką. Czwarta partia to była już egzekucja bezradnych i zdesperowanych Shen Yanfei i Hu Melek.

– Ten medal jest potwierdzeniem dobrze dobranego kierunku. Wyznaczyliśmy pewną strategię i cała reprezentacja wykonała swoją świetną pracę, czego dowodem są wysokie pozycje w mikście (5. miejsce) oraz bardzo dobry występ w grach singlowych kobiet i mężczyzn, a także potwierdzenie wysokich pozycji na świecie naszych gier podwójnych, czego ukoronowaniem jest medal Li Qian. Z mojej strony płyną duże słowa podziękowania dla sztabu szkoleniowego, który był na tych mistrzostwach – trenerzy główni w pionach Michał Dziubański i Tomasz Krzeszewski oraz wspomagający Zbigniew Nęcek i Kinga Stefańska – mówi prezes Polskiego Związku Tenisa Stołowego Wojciech Waldowski.

team_medalowyPolsko-holenderska współpraca na każdej płaszczyźnie – od rozgrzewki, przez taktykę po odnowę –  funkcjonowała bez zarzutu

Tarnobrzeżanka ma medal Mistrzostw Świata!

kwi
30

To jest jak sen, Li Qian w parze z Li Je z Holandii awansowały do półfinału Mistrzostw Świata w chińskim Suzhou i już zapewniły sobie co najmniej brązowy medal. Polsko-holenderska para pokonała 4:0 Hu Melek z Turcji i Shen Yanfei z Hiszpanii. To pierwszy medal w historii żeńskiego tenisa stołowego w imprezie tej rangi.

Qian w ćwierćfinale mistrzostw świata!

kwi
29

Mistrzostwa świata w Suzhou są jak dotąd bardzo udane dla naszej reprezentacji, a w szczególności dla Li Qian. Tarnobrzeżanka wraz z zawodniczką Holandii Li Jie wczoraj pokonały rozstawione z czwórką Japonki Mima Ito i Miu Hirano, zwyciężczynie World Tour Grand Final. Polsko-holenderska para, która dopiero po raz drugi występuje wspólnie, rozpoczęła wczorajszy pojedynek od nieoczekiwanego prowadzenia, a po czterech setach wynik brzmiał 3:1. W piątej odsłonie panie Li grały koncertowo aż do stanu 8:5, wtedy zbytnia fantazja poniosła Qian, która zaatakowała na wiwat, a po kolejnej nieprzemyślanej akcji szkoleniowcy Zbigniew Nęcek i Elena Timina poprosili o czas. Nie pomógł jednak na tyle, aby zatrzymać rozpędzone Japonki. Rozluźnione Mima i Hirano wygrały 11:9, a w kolejnym secie wygrały dziesięć piłek z rzędu. Także w decydującej, siódmej partii to one rozdawały karty, ale szczęście ponownie się odwróciło. Tym razem przy wyniku 6:3 dla Japonek Mima Ito postanowiła poeksperymentować ze smeczami i dwa punkty wpadły na konto duetu Li-Li, a nieomylna dotąd machina zaczęła szwankować. Do tego Li Jie trzykrotnie świetnie wykorzystała szansę do kontrataku i po chwili zaskoczone młode Japonki gratulowały zwycięstwa polsko-holenderskiej parze.
– To był fantastyczny występ, Qian z Jie chcą grać wspólnie, doskonale się dogadują i stylowo także dobrze uzupełniają się. Ten debel ma perspektywy – mówił szczęśliwy trener Zbigniew Nęcek.polsko-holenderski team

Dzięki wyeliminowaniu tak wysoko rozstawionych Japonek, Qian z Jie weszły na ich drogę w drabince, dlatego kolejna para z Kim Hye Song-Kim Jong z Korei Północnej  była znacznie łatwiejsza. Tylko w czwartym secie Koreanki nawiązały walkę, gdy od stanu 4:0 dla pary Li nagle objęły prowadzenie 5:4 i aż do końca odsłony trwała walka punkt za punkt, jednak zakończona po myśli Qian i Jie.

Drugi polski debel Natalia Partyka i Katarzyna Grzybowska, które w zawodach były rozstawione z numerem 5. odpadł w 1/8 finału po porażcce 3:4 z tajwańską parą Cheng I-Ching oraz LeeI-Chen.

Natalia Partyka dzisiaj również zakończyła występy w singlu, gdzie w drugiej rundzie wyeliminowała ją była mistrzyni świata i wicemistrzyni olimpijska Chinka Ding Ning. Zwycięską serię kontynuuje za to Li Qian, która po zwycięstwie nad Słowaczką Evą Odorovą awansowała do 1/16 finału, gdzie jutro zmierzy się z Yu Meng Yu z Singapuru.

– To są moje najlepsze mistrzostwa, mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec dobrej gry – mówi Li Qian, którą jutro czeka także mecz, którego stawką będzie medal mistrzostw świata.  – Pojedynek z Hu Melek z Turcji oraz Shen Yanfei z Hiszpanii będzie bardzo trudny stylowo. Jedna jest prawo, druga leworęczna, ale obie mają krótkie czopy. Na pewno dobrze przygotujemy się taktycznie i zobaczymy, co z tego wyjdzie – dodaje Qian.

 

QOROS 2015 World Championships. Dzisiaj początek mistrzostw w Suzhou

kwi
26

Trzy zawodniczki SPAR-Zamku Tarnobrzeg wystąpią w 53. mistrzostwach świata, które od dzisiaj aż do 3 maja potrwają w chińskim Suzhou. Oprócz reprezentantek polskiej drużyny Li Qian i Natalii Partyki oraz Renaty Strbikovej w składzie ekipy Czech, do Azji polecieli również trener KTS-u Zbigniew Nęcek oraz Kinga Stefańska, jako sparingpartnerka Qian.

Wczoraj odbyło się barwne otwarcie połączone z losowaniem, ale turniej rozpoczął się dzisiejszymi kwalifikacjami, jednak żadna z tarnobrzeskich tenisistek nie musi grać w eliminacjach. – Turniej główny gier podwójnych oraz singla zaczyna się dopiero we wtorek, gry mieszane w poniedziałek. Oczywiście najważniejsze są gry pojedyncze i deble, a po losowaniu rozstawionych zawodników jestem umiarkowanym optymistą, chociaż dopiero znane są ewentualne rywalki w drugiej rundzie. Natalia miała pecha, za to Li Qian nie wylosowała najgorzej. Oczywiście, zobaczymy jak będzie wyglądała sytuacja po zakończeniu kwalifikacji i dolosowaniu dalszych zawodniczek, w których gra na przykład Chinka Mu Zi i będzie najgroźniejszą rywalką spośród kwalifikantek – mówi trener Zbigniew Nęcek.
Po zakończeniu eliminacji do zwyciężczyń grup dołączą nierozstawione zawodniczki z miejsc 65-96, które będą losowane do głównej drabinki turnieju i wówczas będą znane pary pierwszej rundy. Teoretycznie Li Qian powinna trafić na kogoś z grup kwalifikacyjnych, natomiast Partyka i Strbikova moga się spodziewać trudniejszych rywalek. O dużym braku szczęścia może mówić jednak właśnie Natalia Partyka, która jeśli pokona pierwszą przeszkodę, to czeką ją była mistrzyni świata i wicemistrzyni olimpijska z Londynu Chinka Ding Ning.