OFICJALNA STRONA
KTS ENEA SIARKOPOL TARNOBRZEG

Zwycięstwo mimo przeciwności

KTS Enea Siarka Tarnobrzeg w dużym osłabieniu wygrał 3:2 w Hodoninie w pierwszym meczu ćwierćfinału Ligi Mistrzyń z miejscowym SKST Stavoimpexem.

Nie sztuka wygrywać, jak wszystko się udaje. Połowa drużyny była chora, koncepcja meczu zmieniała się dynamicznie, zakładałem nawet wariant z niekorzystnym wynikiem, który jednak można byłoby odwrócić u siebie, ale klasę pokazała Han Ying

mówi trener Zbigniew Nęcek.

Sytuacja w tarnobrzeskim zespole była nie do pozazdroszczenia. Do Czech w ogóle nie pojechała Li Qian, która była pewna występu w Hodoninie, a Elizabeta Samara przyjechała do Polski mocno zainfekowana. Co prawda rozegrała jeszcze spotkanie ligowe 5 stycznia, ale później infekcja przybierała na sile. Nie pomogły trzy dni spędzone w łóżku i chociaż zdecydowała się na wyjazd, to nie była w stanie rozegrać meczu. Dlatego jasne było, że wszystko zależeć będzie od dyspozycji Han Ying. Ta jednak sprawiała wrażenie, że im więcej trudności napotyka KTS, tym więcej siły ma ona. Pewna siebie i spokojna wzięła na ciężar gry na swoje barki. Zwłaszcza, gdy nieoczekiwanie rozstrzygnął się pierwszy pojedynek pomiędzy liderką Hodonina Natalią Partyką a Wu Yue. Tarnobrzeżanka rozpoczęła od prowadzenia 1:0 a w drugim secie cztery z dziewięciu punktów zdobyła szczęśliwie, ale nie wykorzystała uśmiechu losu. W trzeciej odsłonie zaczęła jednak grać dużo rozsądniej aż do wyniku 10:6. Wówczas usztywniła się do tego stopnia, że szybko przegrała sześć kolejnych punktów z rzędu. Nie pomogła ani przerwa, ani podpowiedzi z ławki. Czwarty set był już zupełnie pod dyktando Partyki.

Straty szybko odrobiła Han Ying, której potyczka z nietypową obrończynią Marketą Sevcikovą była tylko rozgrzewką przed oczekiwanym starciem z Partyką. Szansę uspokojenie trenera Zbigniewa Nęcka zaprzepaściła Kinga Stefańska, dla której  potyczka z Solomiją Bratejko była pierwszym poważnym meczem po kontuzji pleców. Tarnobrzeżance niezbyt dopisywało szczęście w tym meczu, ale i tak była blisko pokonania rywalki. W decydujących momentach albo nie kończyła wypracowanych akcji, albo Bratejko kończyła po siatce lub w kant stołu.

Na posterunku była jednak „Hania”, która Natalii Partyce dała srogą lekcję gry na obronę. Jej konsekwentna taktyka szybko odebrała Polce ochotę do gry, która w dwóch ostatnich setach przegrywała 0:8. Emocje na wodzy utrzymała także Wu Yue. Ostatni pojedynek meczu z Sevcikovą rozpoczęła co prawda nieco chaotycznie, ale podpowiedzi Han Ying szybko wprowadziły ją na właściwe tory.

WYNIKI:

Natalia Partyka – Wu Yue 3:1 (-7, 9, 10, 4),
Marketa Sevcikova – Han Ying 0:3 (-4, -6, -2),
Solomiya Brateyko – Kinga Stefańska 3:1 (-9, 9, 9, 8),
Natalia Partyka – Han Ying 0:3 (-7, -4, -1),
Marketa Sevcikova – Wu Yue 0:3 (-7, -5, -8).

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Przejdź do paska narzędzi